piątek, 20 lipca 2018

Rio Ave, rywal Jagiellonii Białystok to zespół wyceniany na 15,5 miliona Euro. Pod koniec lipca zaczyna się więc granie na poważnie w Europejskich Pucharach.

Jagiellonia ma kadrę wycenianą przez portal transfermarkt na kwotę 13,9 miliona Euro, więc o około 10% niższą niż piąta drużyna w Portugalii. Wycena zawodników na papierze to jedno. Kiedy zespoły staną naprzeciwko siebie te liczby nabiorą dopiero realnej wartości.



Mimo, że Lotto Ekstraklasa wyzwala w nas ogromne emocje, to nie ma ona zdolności do rzetelnej weryfikacji wartości zawodników. W ostatnich latach nasze zespoły grają w pucharach niezmiernie krótko, więc przez większą cześć roku nasza liga jest odizolowana od piłkarskiej Europy. Właśnie w lipcu i sierpniu na oczach polskiego kibica odbywa się pomiar realnej wartości polskiej ligowej piłki. Niestety najczęściej przypomina to crashtest, bo nasi pucharowicze wychodzą z tych testów zdemolowani. Michał Probierz zakwalifikowanie się do europucharów nazwał "pocałunkiem śmierci dla trenera".  Lipiec i sierpień to zazwyczaj ciężki okres dla polskiego kibica i kolejna, n-ta już lekcja pokory. Są pozytywne wyjątki jak awanse do grupowej fazy Ligi Europy Lecha i Legii czy nawet sensacyjny awans warszawskiego zespołu do grupowej fazy Champions League. Ale to wyjątki. Regułą jest blamaż, co powoduje, że polska liga w rankingu UEFA znajduje się na mniej więcej 20 miejscu. Dla 40-milionowego kraju leżącego w centrum Europy to wstyd.

Klubowy ranking UEFA



Nie pomogła budowa nowoczesnych stadionów. Ciągle nie potrafimy mentalnie dołączyć do Europy. Włodarze naszych klubów ciągle nie przejawiają większych ambicji, żeby stworzyć zespoły zdolne do rywalizacji w Europie. Wyjątkiem jest Legia, która niezmiennie deklaruje poważne podejście do pucharów i zazwyczaj takie podejście w praktyce realizuje.

Czy kiedyś zmieni się to na lepsze? Kibice piłkarscy w Polsce co roku mają taką nadzieję. Jak kadrowo wygląda u progu pucharowej rywalizacji Jagiellonia?

Jagiellonia to obecnie 3 siła w Polsce pod względem wyceny kadry.
  • Legia wyceniana jest na 33 miliony Euro
  • Lech na około 20 milionów Euro,
  • trzecia Jagiellonia na niecałe 14 milionów Euro. 
Na tych 3 zespołach skoncentrowane są generalnie nasze nadzieje, chociaż Górnik walczy dalej w swoim stylu  Bardzo młodym zespołem  pokonał rywala z Mołdawii, a gola na wagę awansu strzelił młodziutki Daniel Smuga, rocznik 1997, który w ubiegłym sezonie ledwie posmakował Ekstraklasy. Miejmy nadzieję, że Górnik będzie dalej pokazywał swoje kolejne młode wilki i ta kopalnia talentów okaże się zasobna. Mimo wszystko awans Górnika do fazy grupowej LE w tym sezonie byłby sensacją.

Szczęśliwie Jagiellonia zacznie rywalizację dopiero od II rundy eliminacji, więc w mniejszym stopniu występ w pucharach zakłócił cykl przygotowań do sezonu. Piłkarze mieli czas wypocząć. Dla nich puchary ruszą praktycznie razem z ligą. To może być atutem Jagiellonii w przekroju całej rundy. Niestety podopieczni Ireneusza Mamrota od razu trafiają na Rio Ave, więc zespół z dobrej, technicznej ligi, zespół o potencjale zbliżonym do Jagiellonii.

Rio Ave u progu sezonu nie jest wolne od problemów kadrowych. W lecie pozbyli się największej gwiazdy, defensywnego pomocnika Pele, który za 10 milionów Euro przeszedł do Monaco. Dwóch zawodników z grupy najwyżej wycenianych ofensywnych graczy Rio Ave: Murilo i Nuno Santos, leczy poważne kontuzje kolana.

Kadra Jagiellonii zmieniła się latem najmniej spośród polskich pucharowiczów:

  • Jagiellonia: ubytki ~ 0.4 miliona Euro , czyli mniej niż 2.9% kadry;
  • Legia Warszawa: ubytki ~ 1.05 miliona Euro, czyli ~3.2% kadry;
  • Lech Poznań: ubytki ~4.3 miliona Euro, czyli ~21.5% kadry;
  • Górnik Zabrze: ubytki ~ 5,2 miliona Euro, czyli ~ 62,6% obecnej kadry.
Polskie zespoły w komplecie przebrnęły przez pierwszą rundę eliminacji, ale Lech i Górnik męczyły się  z rywalami o znacznie niższym potencjale. Zdecydowały gole w strzelane w końcówkach spotkań. Zobaczymy na ile pozytywnie stabilizacja kadry Jagiellonii przełoży się na boiskowe zmagania z Rio Ave.

Jagiellonia nie wzmacniała się też specjalnie w lecie.

Jagiellonia Białystok - transfery lato 2018

Powrót z wypożyczenia Patryka Klimali , dwaj zawodnicy wyróżniający się w  I lidze: Lukas Klemenz i Mateusz Machaj, a także Grzegorz Sandomierski, to wzmocnienia Jagiellonii w lecie.

Brak spektakularnych wzmocnień klubu z Podlasia w formie transferów nie musi oznaczać braku przyrostu wartości kadry, bo Jagiellonia to klub, w którym część zawodników podnosi swoją wartość i rozwija się.

Kadra Jagi wiosną zdrożałą o ponad milion Euro.


Porównując obecną wartość zawodników wiosennej kadry Jagiellonii do jej wartości ze stycznia widzimy, że wzrosła ona o ponad 1 milion Euro. Wicemistrzostwo kraju podniosło wartość wielu zawodników. Nie jest to tak gigantyczny wzrost wartości jak zanotowała kadra Górnika, ale cieszy, że w ogóle miał on miejsce.

czytaj też: Czterokrotny wzrost Górnika w ciągu 12 miesięcy. W Zabrzu nie boją się nikogo.

Największe wzrosty według portalu transfermarkt zanotowali:
  • Arvydas Novikovas - wzrost wiosną o 450 tys. Euro;
  • Ivan Runje - o 350 tys Euro;
  • Przemysław Frankowski - o 250 tys Euro;
  • Nemanja Mitrović  0 200 tys Euro;

Największe spadki wartości wiosną zanotowali Cillian Sheridan oraz Dejan Lazarević - obaj spodek po około 200 tys. Euro.


Po dobrych występach w pucharach wartość poszczególnych graczy może wzrastać jeszcze bardziej jeżeli w pokonanym polu uda się pozostawić jakieś wartościowe zespoły europejskie od Rio Ave rozpoczynając. Ten mechanizm jest bardzo prosty. Wartość zawodnika i szanse na zagraniczny transfer rosną w bardzo szybkim tempie jeżeli jego zespół okazuje się zdolny do walki na europejskim poziomie, a on sam dobrze się zaprezentuje w tej rywalizacji . Sama polska liga to niestety za mało, żeby dobry, zachodni klub sięgnął po obiecującego zawodnika z Polski , bo tutaj walczy on na co dzień przeciwko rywalom, których kadry są warte kilka milinów Euro, a to na walkę w Europie za mało. Dlatego tak ważne jest wygrywanie pojedynków w Europie. Dziwne, że nasze klubu wielokrotnie tą walkę odpuszczają i mocno osłabiają się w lecie. Dla kilkudziesięciu klubów w Europie dobry start w pucharach oznacza znaczące wpływy do klubowej kasy pozwalające na utrzymanie klubu na znacznie wyższym poziomie organizacyjnym. Trudno w Polsce o przychody klubów od sponsorów czy reklamodawców?  To trzeba te pieniądze zgarnąć w Europie.

Zobaczymy jak tego lata nasi zaprezentują się w pucharach. Powodzenia


W lidze Jagiellonia zacznie zmagania już dzisiaj, w piątek od pojedynku z Lechią Gdańsk, która totalnie przegrała poprzedni sezon. Zobaczymy jak będzie wyglądała jesienią, ale to już materiał na kolejny tekst.





wtorek, 17 lipca 2018

Ruszają ligowe zmagania w Japonii, zobacz typy algorytmu.

W środę o 12:00 startuje japońska JLeague. Oczywiście w nadchodzącej rundzie jesiennej będziemy publikowali typy algorytmu futbolwliczbach na spotkania tej ligi. Wszystkie typy dostępne są za darmo na stronie futbolwliczbach.pl  bez konieczności logowania się. Gdybyście chcieli aby algorytmy futbolwliczbach liczyły wam statystyki waszych typowań to zapraszam do rejestracji i oddawania własnych typów za pomocą wyżej podlinkowanej strony. Z dużym żalem przyjąłem wiadomość, że Rafał nie będzie w stanie jesienią poprowadzić tej ligi, ale na pewno sobie poradzimy. JLeague to akurat liga bardzo pasująca algorytmowi FwL. Rafałowi bardzo dziękuję za pomoc i gratuluję powiększenia rodziny. Są sprawy ważne i ważniejsze. Piłka, jak mówił papież Jan Paweł II, jest najważniejszą z rzeczy mało ważnych. :)

Statystyki ROI dla JLeague z ostatnich 100 dni kalendarzowych są w pierwszej trójce lig ze wskaźnikiem prawie +11%:

Być może okroimy nieco jesienią pakiet lig obsługiwanych przez futbolwliczbach, ale na pewno nie będzie odpuszczania w Japonii. Pierwsza  kolejka po mundialowej przerwie na pewno należy do kolejek podwyższonego ryzyka, ale nie będziemy się z góry poddawać. Buki też mają problem z oceną szans i oni mogą równie łatwo wtopić.
Szczególnie interesujące wydają mi się 2 spotkania:

 Wygrana Shonan Belmare przy kursie @2.65 z Sagan Tosu.




Sagan broni się przed spadkiem. W Tydzień temu zakontraktował napastnika dużego kalibru - Fernando Torresa z Atletico Madryt. Wartość tego 34 letniego napastnika oceniana jest obecnie na 4 miliony Euro, co stanowi prawie 1/4 wartości całego zespołu. Moim zdaniem Torres po tygodniu treningów z nowym zespołem wcale nie okaże się zbawcą, a 3 punty zgarnie beniaminek, który nie został w lecie osłabiony. Swoją drogą taki transfer pokazuje siłę tej ligi. Zawodnicy z takiej półki jak Torres na razie nie decydują się na przeprowadzkę nad Wisłę. Wartość zawodników 18-zespołowej JLeague to 285 milionów Euro, przy 158 milionach Euro dla 16-zespołowej Lotto Ekstraklasy. Trochę jeszcze mamy do nadgonienia. Co ciekawe Legia Warszawa z kadrą na poziomie 33 milionów Euro byłaby najdroższym zespołem JLeague, ale liga w Japonii jest zdecydowanie bardziej wyrównana. Z jednym wyjątkiem kadry zespołów japońskiej ekstraklasy przekraczają 11 milinów Euro, a w polskiej Ekstraklasie takie zespoły mamy zaledwie 3: Legię, Lecha i Jagiellonię.



Remis Vegalty z Yokohama Marinos kurs @3.3.




Oba zespoły zajmują bezpieczne miejsca w tabeli, oba mają kadry zawodnicze na poziomie nie pozwalającym na snucie jakiś mocarstwowych planów i oba nie gardzą jakoś szczególnie remisami. Kurs @3.3 na remis w tym meczu wydaje się dość atrakcyjny w tym kontekście.


Lato w JL1 nie obfitowało w dużą liczbę transferów - łącznie 27 na całą 18 zespołową ligę. To daje nadzieje, że ze statystycznego punktu widzenia Japonia będzie dobrym materiałem do trafnego typowania nadchodzącej jesieni.

Pozdrawiam Was serdecznie. Być może tak jak ja odpuściliście całkowicie typowanie spotkań na mundialu i z utęsknieniem czekacie na rozkręcenie się ligowego sezonu. Jeżeli tak jest, to zachęcam do odwiedzania strony futbolwliczbach.pl gdzie będą publikowane typy naszego algorytmu.

sobota, 14 lipca 2018

Czy Arka ma czym straszyć Legię? Transferowe +/-

Czego spodziewać się można po Arce Gdynia? 
Czy Arka latem została wzmocniona czy osłabiona?
Kto pociągnie w nowym sezonie Arkę do walki?
Jakie są największe osłabienia Arki?


Arka Gdynia meczem o Superpuchar z Legią Warszawa zainauguruje dzisiaj nowy sezon.



Gdynianie w poprzednim sezonie zakończyli rozgrywki z 43 punktami i to był najlepszy wynik od wielu lat. Warty podkreślenia jest fakt, że wiosną zdecydowanie obniżyli loty. Ligową jesień zakończyli na 6 lokacie z 31 punktami po 21 meczach (bilans 8-7-6 bramki 26-20). Wiosną było zdecydowanie gorzej, mimo że Arka wypadła z pierwszej ósemki i w grupie spadkowej miała relatywnie słabszych rywali.

W zimowym okienku transferowym nie stało się nic takiego, co by miało zwiastować wiosenne problemy Arki. Zespół nie stracił żadnego z najważniejszych ogniw. Coś więc nie zagrało w okresie przygotowawczym, skoro tak wielu zawodników obniżyło wiosną loty. Walka w Pucharze Polski, która doprowadziła Arkę do samego finału mogła kosztować zespół nieco sił, w kluczowych momentach, ale to nie wydaje się wystarczającym uzasadnieniem słabości.

Warto przyjrzeć się zawodnikom, którzy jesienią tworzyli Arkę zdobywającą prawie półtorej punktu na mecz, bo w tej grupie  skumulowane jest największy potencjał.

Michał Marcjanik - 20 spotkań jesienią, bilans 8-7-5. Właśnie
Pavels Steinbors - 21 (8-7-6);
Damian Zbozień - 20 (7-7-6);
Grzegorz Piesio - 20 (8-6-6);
Rafał Siemaszko - 20 (8-6-6);
Mateusz Szwoch - 17 (7-4-6 );
Frederick Helstrup - 14 (7-3-4);
Marcin Warcholak - 11 (4-3-4);
Michał Nalepa - 15 (6-6-3);


Na liście letnich transferów w 2017 roku w tej grupie jest tylko Grzegorz Piesio, który przeszedł do Arki z Górnika Łęczna. Reszta była wcześniej zawodnikami Arki, to pod okiem trenera Leszka Ojrzyńskiego osiągnęła taką formę. Piesio też wiosną 2016 nie grał za wiele, więc nie przechodził do Arki jako zawodnika "w gazie". Świetna praca tego zespołu ludzi w lecie dała dobre efekty jesienią.

Wiosną nowi zawodnicy nie dali spodziewanej jakości a wręcz przeciwnie. Z zimowych nabytków Arki wiosną najwięcej pograł pomocnik Andrij Bohdanow (bilans 2-3-8 1003 minuty na boisku) i Maciej Jankowski z Piasta Gliwice(bilans 3-06 711 minut). Reszta nabytków nie pograła za wiele.

Arka Gdynia , transfery lato 2018


W obecnym okienku transferowym ubytki  Arki przez portal transfermarkt.pl wyceniane są na około 2.6 milliona Euro, a nabytki na kwotę około 2.1 miliona Euro. Zatem bilans jest ujemny o około pół miliona Euro. W dodatku na liście ubytków znajdują się Szwoch, Warcholak (Wisła Płock), Marcjanik (Empoli), Grzegorz Piesio (GKS Katowice), którzy byli rdzeniem tej dobrej jesiennej Arki. Cztery ważne ogniwa to sporo.

Po stronie nabytków rzucają się w oczy Goran Cvijanović z Korony i Aleksander Kolev - wyróżniający się snajper Sandecji. Jest kilka ciekawych, perspektywicznych nazwisk, ale czy te ruchy kadrowe pozwolą utrzymać jesienią jakość Arki na poziomie z poprzedniego sezonu? Mam co do tego spore obawy. Sama skala zmian kadrowych jest duża, Po piersze trener Ojrzyński, twórca co by nie było największych sukcesów Arki w ostatnich latach nie pracuje już dla gdynian.
Po drugie poziom rotacji zawodników latem 2018 jest relatywnie duży (ubytki ~2,6 miliona Euro), a czasu na zgranie relatywnie mało. To właśnie kolektyw był siłą Arki poprzedniej jesieni. Ale wtedy poziom ubytków w kadrze był prawie o połowę mniejszy (ok 1.4 miliona Euro).

Arka Gdynia , transfery lato 2017

To co zrobiła latem Arka oceniam raczej negatywnie. Tak głęboka przebudowa zespołu rzadko udaje się nawet w zimie, gdy jest więcej czasu na zgranie zespołu. Wszystko zweryfikuje boisko. W każdym razie Arka Gdynia nie wysłała w okienku transferowym sygnału, że zamierza walczyć o jakieś wyższe cele niż o utrzymanie. Superpuchar to jeden mecz, wszystko się może zdarzyć. Liga moim zdaniem brutalnie zweryfikuje Arkę tej jesieni.



czytaj też: Jaka moc Legii na starcie nowego sezonu?

czwartek, 12 lipca 2018

Czterokrotny wzrost Górnika w ciągu 12 miesięcy. W Zabrzu nie boją się nikogo.

Po 24 latach do europejskich rozgrywek pucharowych powraca legendarny Górnik Zabrze. Wraca niespodziewanie. Awans wywalczył jako beniaminek, grając cały poprzedni sezon bardzo młodym zespołem. Jak donoszą media wróci prawdopodobnie przy wypełnionym kibicami stadionie, bo w Zabrzu i na Śląsku piłka jest kochana. Kibiców nie zraża fakt, że Górnik został latem osłabiony. Z zespołem pożegnało się kilku graczy, którzy mieli ogromny wpływ na świetną postawę zabrzan w minionym sezonie.


Górnik Zabrze - transfery lato 2018

Górnik stracił bardzo ważne ogniwa w obronie i linii pomocy. Czwórka kluczowych zawodników, którzy odeszli: Damian Kądzior, Mateusz Wieteska, Paweł Bochniewicz i Rafał Kurzawa, wyceniana jest obecnie łącznie na prawie 5 milionów Euro. To są ubytki, które byłyby w stanie wstrząsnąć prawie każdym zespołem w polskiej ekstraklasie.

Najciekawszym nabytkiem i sporą niewiadomą jest Jesus Jimenez, ofensywny pomocnik z Hispzanii wyceniany przez transfermarkt na kwotę 300 tys Euro. Adam Ryczkowski (rocznik 1997), napastnik pozyskany z Chojniczanki grał wiosną regularnie dla I-ligowca i strzelił wiosną 3 gole. Wiktor Biedrzycki, także rocznik 1997, to pomocnik, który wiosną dla Stomilu rozegrał 614 minut. Do zespołu dołączyło kilku bardzo zdolnych chłopaków w wieku młodzieżowca. To oczywiście nie są wzmocnienia, które gwarantują powtórzenie tak świetnego sezonu w wykonaniu Górnika, ale ....

Górnik zachował najważniejsze ogniwo, czyli trenera Marcina Brosza. 


To jest człowiek, który podniósł Górnika piłkarsko na zupełnie inny poziom. Zrobił to mając do dyspozycji młodych chłopaków bez większych nazwisk, na dorobku. Gdyby spojrzeć na bilans transferowy poprzedniego lata, to nie zobaczymy tam spektakularnych wzmocnień, ludzi w wielkimi nazwiskami.

Górnik Zabrze - transfery lato 2017

Pozyskany rok temu Damian Kądzior w momencie transferu z Wigier Suwałki wyceniany był na około 300 tys Euro. Mateusz Wieteska miał za sobą fajny okres w Chrobrym, ale jego wartość rok temu to było także tylko 200 tys Euro. Obecnie znajdują się na liście bolesnych ubytków Górnika, ale warto pamiętać, że to w Zabrzu, u trenera Brosza tak piorunująco zyskali na wartości. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w Zabrzu w obecnym sezonie eksplodowały talentem kolejne młode wilki Brosza szykowane obecnie do walki. Trener zabrzan dokonał rzeczy niesamowitej, bo potrafił przekonać w zeszłym sezonie młodzież Górnika, że Ekstraklasa nie jest taka straszna. Swoje szanse dostawali kolejni młodzi ludzie i prezentowali się bez kompleksów. Czy ten model uda się Górnikowi powtórzy w nadchodzącym sezonie? Czy potencjału wystarczy przynajmniej na czołową ósemkę ligi? Trudno to przewidzieć, bo o Górniku trenera Brosza wiemy jedno: że jest nieprzewidywalny.

Marcin Brosz w ciągu roku podniósł wartość swojej kadry ponad czterokrotnie.


Wyceny zawodników Górnika Zabrze z obecnej chwili prezentowane przez portal transfermarkt.pl szacują łączną wartość kadry zespołu na 8,3 miliona Euro. W obecnym okienku transferowym wartość kadry zabrzan zmalała o około 4,6 miliona Euro. Zatem można przyjąć, że w momencie rozpoczęcia okienka transferowego kadra Górnika warta była około 13 milionów Euro.
Rok wcześniej, w momencie awansu do Ekstraklasy wartość zespołu Górnika wynosiła około 3.1 miliona Euro i latem 2017 roku nie zmieniła się jakoś znacząco. W zimowym okienku wypożyczono z Udinese Bochniewicza, latem wrócił do macierzystego klubu, ale na liście ubytków to jedynie 350 tys. Euro. Wprowadzony do Górnika zimą Adrian Gryszkiewicz nie miał jeszcze pół roku wcześniej wymiernej wartości według wyceny transfermarkt.pl. Zatem można przyjąć, że w ciągu sezonu 2017/2018 trener Brosz ze swoim sztabem podniósł łączną wartość swoich zawodników z poziomu ~3 milionów Euro do ~12.5 miliona Euro. To jest wzrost o około 9.5 miliona Euro. To jest absolutny fenomen w naszych ligowych warunkach. Inne kluby chcąc podnosić swój potencjał robią to najczęściej poprzez zakupy. Jest kilku trenerów, którym udało się w ostatnich latach zrobić podobną pracę jak Broszowi z Górnikiem, ale nie sądzę, żeby w liczbach wyglądało to aż tak dobrze.
Czterokrotny wzrost potencjału kadry w 12 miesięcy. Po prostu petarda. Trudno w to uwierzyć co stało się w Zabrzu. W obecnym sezonie Górnik startuje z potencjałem ponad 8 milionów Euro w I zespole. Nie bądźmy pazerni na czterokrotne wzrosty. Gdyby Broszowi udało się "zaledwie" podwoić wartość kadry zabrzan, to zakończą sezon z zespołem na poziomie ~16 milionów Euro, a to jest potencjał do walki o ligowe podium. Jeżeli Brosz powtórzy sukces Górnika w nadchodzącym sezonie,  to znaczy, że w jego pracy jest jakaś unikalna metodyka, której inni mogą i powinni się bacznie przyglądać.

Górnik Zabrze - Zaria Balti.


 Zespół Górnika Zabrze został latem mocno osłabiony, ale na czwartkowego rywala z Mołdawii zdecydowanie powinno wystarczyć umiejętności piłkarskich. Zaria Balti dostaje baty w swojej własnej lidze, nie jest w szczególnym gazie. Ligowe remisy przeplata z porażkami. Gdyby patrzeć na samą wycenę wartości zawodników rywala, to Zaria jest nieco silniejsza niż Stal Mielec, ale nieco słabsza od Podbeskidzia. Grając z takim rywalem zabrzanie są zdecydowanym faworytem, także bukmacherów. W Zabrzu panuje dobra atmosfera pracy. Najbardziej szkoda chyba Wojtka Hajdy, który w ostatnim meczu rezerw zerwał więzadło w kolanie. Przez tą paskudną kontuzję, nie zobaczymy go przez jakieś pół roku. A ta jesień mogła należeć do niego. Taka okrutna czasami jest piłka. Życzę wytrwałości w rehabilitacji i szybkiego powrotu na boisko.

czytaj też:
Różne oblicza piłkarskiego "stawiania na młodych". Który model jest najbardziej efektywny? 

Wróżenie z liczb, czyli jakiego Lecha zobaczymy w nowym sezonie? Transferowe +/-  

środa, 11 lipca 2018

Wróżenie z liczb, czyli jakiego Lecha zobaczymy w nowym sezonie? Transferowe +/-

Jakiego Lecha zobaczymy w nadchodzącym sezonie? Na razie wiemy tyle, że Pedro Tiba, Tomasz Cywka  i Paweł Tomczyk mają na razie w Poznaniu wystarczyć. Wpływy z transferu Roberta Gumnego mogły dać impuls do ofensywy transferowej Lecha, ale jak wiemy dochodzi on dopiero do siebie po zabiegu artroskopii kolana i z transferu na razie nici.

Patrząc przez pryzmat liczb największym ubytkiem Lecha w obecnym okienku transferowym jest Emil Dilaver. Według zasad futbolwliczbach.pl ten zawodnik osiągnął wiosną ranking  2309 punktów, 2.01 punktu na boiskową minutę. Emil przeniósł się do stolicy Chorwacji, do Dinama Zagrzeb podążając za trenerem Nenadem Bielicą. Według transfwermark wyceniany jest obecnie na milion Euro. Podobną wycenę ma drugi ubytek Lecha - Mario Situm, ale grał znacznie mniej niż Dilaver i znacznie mniejsza była jego punktowa efektywność, stąd jego ranking znacznie gorszy. Situm jest dopiero trzecim ubytkiem wedlug statystyk FwL.
Drugi jest jednak Radosław Majewski. Jego wycena według transfermarkt wynosi tylko 0.6 miliona Euro, ale wycena transfermarkt jest uzależniona mocno od wieku piłkarza. W mojej ocenie realna boiskowa wartość Majewskiego jest wyższa niż Situma.
Majewski osiągnął wiosną ranking 1931 punktów (1.79 na minutę). Czy Poznań będzie płakał po Majewskim, to zależy od  postawy Pedro Tiba.

Lech Poznań - transfery lato 2018 (stan na dzień 10 lipca)

Czwarty na liście ubytków Ołeksij Chobłenko wiosną zgromadził 835 punktów FwL w trakcie 591
ligowych minut (1.41 punktu na minutę). Być może w Lechu pojawi się ktoś jeszcze. Na razie bilans wartości zawodników jest
  

1.45 miliona Euro na minusie . 

 

W perspektywie czwartkowego starcia w eliminacjach Ligi Europy to nie powinien być żaden problem. Rywalem Kolejorza jest armeński Gandzasar. Wartość kadry zawodników tego rywala jest szacowana na poziomie powiedzmy Rakowa Częstochowa. Za domową wygraną Lecha bukmacherzy płacą grosze (~1.13 za postawioną złotówkę w Fortunie).
Czy Kolejorz przy takim podejściu może osiągnąć coś w tym sezonie w Europejskich rozgrywkach? Obecna wartość kadry Lecha przez transfermarkt szacowana jest na 20.5 miliona Euro, z czego 5 milionów Euro to rekonwalescent Rober Gumny, którego formę w sierpniu trudno jest przewidzieć. Realna wartość boiskowa młodego obrońcy Lecha nie ma oczywiście wiele wspólnego z wspomnianymi 5 milionami, bardziej z możliwością dalszego zarabiania na tak młodym i zdolnym graczu. Z punktu widzenia oceny szans na awans w kolejnych rundach eliminacyjnych Ligi Europy ważna jest średni potencjał całego zespołu. Czy ten potencjał wzrasta w obecnym okienku transferowym? W mojej ocenie niestety nie. W poprzednim sezonie Lech odpadał w III rudzie  eliminacji z Utrechtem, którego wartość kadry wyceniana była na poziomie obecnej Legii Warszawa, nieco ponad 31 milionów Euro. A co czeka polskie zespoły w IV rundzie eliminacji? Najczęściej zespoły o jeszcze większym potencjale. Czyżby więc Lech odpuszczał granie w Europie? Sytuacja nie wygląda co prawda tak tragicznie jak rok temu, gdy zespół stracił w letnim okienku transferowym na wartości o około 10 milionów Euro.

Lech Poznań - transfery lato 2017



Trzeba przyznać, że udane wprowadzenie do gry jesienią 2017 roku Gumnego i Jóźwiaka pozwoliło utrzymać się Kolejorzowi w ligowej czołówce. Ci dwaj zawodnicy zrobili ogromny krok naprzód w swoich karierach, jednak receptą na podbicie Europy przez Lecha taka polityka transferowa się nie okazała.
Obecnie można odnieść wrażenie, że władze Lecha niejako na złość kibicom wstrzymały proces wzmacniania klubu. Wszystko postawiono w Poznaniu na jedną kartę. Piłkarska jakość portugalczyka  Pedro ma zrobić różnicę. Być może Paweł Tomczyk będzie tej jesieni kolejną wschodzącą gwiazdą Ekstraklasy, absolutnie nie można tego wykluczyć. Co pokaże Tomasz Cywka? Przyznaję, że czasami robi na mnie wrażenie gra tego zawodnika. Ma potencjał, który może odpalić. Już od kilku lat wielu obserwatorów się tego spodziewa. Może właśnie na Bułgarskiej nastąpi kulminacja jego dobrej gry. Jeżeli nowy Kolejorz błyśnie formą, to będzie w ligowej czołówce. Ale wraca pytanie: czy to wystarczy na awans Lecha do grupowych rozgrywek Ligi Europejskiej?
Moim zdaniem nie ma na to dużej szansy. Kolejorz po prostu odpuścił.



czytaj też:

Lech Poznań powinien mierzyć wyżej niż dobra zabawa na transferowej karuzeli.

Wstyd, panie Rutkowski.


Nawet gdyby Lech cudem awansował do tych rozgrywek, to będzie zbierał w nich cięgi. Transfery w stylu "last minute" w razie awansu też nic nie są w stanie pomóc, bo futbol to gra zespołowa, wymagająca wzajemnego zrozumienia. W mojej ocenie kibice Kolejorza nie mają co robić sobie wielkich nadziei na Ligę Europy na Bułgarskiej, bo matematycznie nie ma do tego po prostu podstaw. Szkoda. 20-tysięczna publika w Poznaniu warta jest tworzenia zespołu grającego regularnie w Europie. Szczytem ambicji władz Lecha wydaje się być sprzedanie 20-latka za kilka milionów Euro na zachód. To przykre, że tak wygląda futbol w Polsce, nawet w największych miastach z metropolitalnymi ambicjami. Wstyd panie Rutkowski. Polska piłka cierpi na brak pieniędzy, ale moim zdaniem jeszcze bardziej na brak ambicji.

Zespół zdolny do walki w Europie więcej kosztuje, ale też można na nim więcej zarabiać. Klubom na zachodzie to się świetnie bilansuje. Dlaczego nasze najmocniejsze kluby dobrowolnie wybierają rolę chłopców do bicia? Tak jak każdemu polskiemu klubowi grającemu w pucharach życzę powodzenia Lechowi z Gandzasarem, ale co będzie dalej?  

#eurokompromitacja ???

czytaj też:

Jaka moc Legii na starcie nowego sezonu?




poniedziałek, 9 lipca 2018

Jaka moc Legii na starcie nowego sezonu?

Jak Legia Warszawa wykorzystała okienko transferowe? Jak można ocenić jakość zespołu, który będzie walczył 10 lipca w eliminacjach do Champions League z Cork City ?

Największym problemem jest czasowy brak Niezgody po zabiegu kardiologicznym, ale wśód wzmocnień widać ofensywnych zawodników, którzy od razu są w stanie wkomponować się w zespół.
Wydaje się, że Legia przystąpi do nowego sezonu bez strategicznych osłabień, w dodatku wzmocniona została kilkoma istotnymi ogniwami.

Transfery lato 2018 - Legia Warszawa  ,kolumny rank, czas, gole - tylko wiosna 2018




Listę wzmocnień zaczynają ofensywni zawodnicy Carlitos z Wisły Kraków (król strzelców poprzedniego sezonu) i Jose Kante z Wisły Płock, który wiosną strzelił tylko 2 gole mniej od Carlitosa. Jarosław Niezgoda po zabiegu kardiologicznym będzie wyłączony z treningów do mniej więcej połowy sierpnia, więc ważne, że w klubie pojawiają się bramkostrzelni zawodnicy.
W kontekście solidnych wzmocnień bloku obronnego należy traktować podpisanie umowy z Mateuszem Wieteską (warszawiak z Górnika Zabrze), jedną z objawień Ekstraklasy na pozycji środkowego obrońcy. Wieteska z powodzeniem może zagrać też na prawej stronie trzyosobowego bloku obronnego.
Rywalizację na prawym skrzydle Legii powinien wzmocnić Konrad Michalak, wypożyczony w zeszłym sezonie do Wisły Płock, gdzie ma za sobą bardzo dobrze przepracowane miesiące. Do Legii wraca także w wypożyczenia na Węgry Dominik Nagy.
Trudno w tej chwili ocenić czy realne szanse na grę w 1 zespole Legii mają Mateusz Żyro (wiosną Wigry), Radosław Majecki (wiosną Stal Mielec), Mateusz Hołownia (Ruch Chorzów), Hildeberto (Northampton - 4 liga w Anglii).

Ponad 6 milionów Euro na plusie. Prawie 12 tysięcy rankingowych punktów na plusie.


Wartość rynkową wzmocnień Legii portal transfermarkt wyliczył na około 7,2 miliona Euro. Po stronie ubytków jest Łukasz Broź i Mauricio wyceniani łącznie na 1,05 miliona Euro. Zatem 6,15 miliona Euro to dodatni bilans wartości transferowanych do tej pory zawodników. Nawet biorąc pod uwagę niedostępności Jarosława Niezgody w lipcu i sierpniu ciągle bilans wartości transferowanych latem zawodników jest ponad 2 miliony Euro na plusie.

Rankingi futbolwliczbach pokazują jeszcze większą dysproporcję na korzyść wzmocnień, mimo że są prezentowane wyżej tylko dla zawodników grających w Polsce. Podobnie ma się rzecz z czasem spędzonym wiosną na boisku przez zawodników zasilających Legię oraz z bramkami strzelanymi przez nowych Legionistów wiosną. Sporo jakości widać w statystykach nabytków Legii.
Jak by nie patrzeć zespół z Łazienkowskiej poważnie podchodzi do reprezentowania naszego kraju w eliminacjach do Champions League.
Legia na papierze posiada miażdżącą przewagę i powinna roznieść rywali z Irlandii. Najdroższy zawodnik Corke City - 36-letni Damien Delaney wyceniany jest na 1 milion Euro. Mistrz Polski zatrzymał na razie trzon mistrzowskiego zespołu i bez znaczących ubytków przystępuje do nowego sezonu. Przychodzący zawodnicy muszą udowodnić, że są lepsi, a nie zastępować bolesne ubytki na kluczowych pozycjach. To podejście rzadko obserwowane przez naszych "pucharowiczów" w ostatnich latach.

Sama Legia rok temu przespała okienko transferowe. Straciła dwa ważne ogniwa, których nie była w stanie w lipcu i sierpniu szybko uzupełnić. Odszedł Vadis  Odidja-Ofoe do Olympiakosu Pireus, a Miro Radović był wyłączony jesienią z gry z powodu kontuzji. Krzysztof Mączyński sprowadzony w tamtym okienku transferowym z Wisły Kraków i Jarosław Niezgoda ściągnięty z Ruchu Chorzów w przekroju całej rundy jesiennej pokazali sporo jakości, ale w lecie, gdy Legia walczyła o Ligę Mistrzów z FK Astana i o Ligę Europy z Sheriffem Tiraspol zespół nie był jeszcze na najwyższych obrotach, a nabytki potrzebowały czasu na wkomponowanie się w zespół. W momencie kiedy Legia rok temu przystępowała do eliminacyjnych bojów była osłabiona o prawie 9 milionów Euro. Straciła swoich 2 asów, a nowi jeszcze nie zdążyli stać się asami.  W obecnym sezonie wygląda to o niebo lepiej. W lecie nie ma rewolucji w Legii, a jedyny poważny ubytek wynika z losowej sytuacji zdrowotnej zawodnika.


Transfery lato 2017 - Legia Warszawa, kolumny rank, czas, gole - wiosna 2017, jesień 2018


Odpadnięcie Legii z rywalizacji w Europie było bolesne dla kibiców i brzemienne w skutkach dla finansów klubu. Zobaczymy jak Legia w najbliższych tygodniach sprosta wyzwaniu walki o miejsce w Europie. Będzie powodem do dumy czy wstydu? Legia przynajmniej do III rundy eliminacyjnej będzie rozstawiona. Czy wykorzysta sporą szansę na udział w europejskich rozgrywkach na poziomie grupowym?

czytaj też: Lech Poznań powinien mierzyć wyżej niż dobra zabawa na transferowej karuzeli.

czwartek, 28 czerwca 2018

Z Japonią o nic? W żadnym przypadku.

Po przegranych przez naszą reprezentację 2 meczach na Mistrzostwach Świata na głowy naszych orłów posypała się prawdziwa lawina krytyki (często słusznej), ale też szyderstw, czy złośliwości. W mediach dominował nastrój rozczarowania, rezygnacji, upokorzenia. Dzisiaj gramy ostatni mecz na tej imprezie. Czy rzeczywiście jest on bez znaczenia?

źródło: sport.pl


Pozwolę sobie nie zgodzić z takim stwierdzeniem. Dlaczego?

  1. Nie mamy szansy na wyjście z grupy, ale ciągle mamy szansę na zajęcie trzeciego miejsca w grupie. Czy rzeczywiście mamy reprezentację na takim poziomie, że brak awansu do najlepszej 16-ki na świecie powinien być tak wielki rozczarowaniem? Nasza bardzo wysoka pozycja w rankingu FIFA była myląca i każdy ze zdrowo myślących kibiców zdawał sobie z tego sprawę. Ciągle mamy jednak możliwość zajęcia 3-go miejsca w grupie, co by oznaczało zajęcie umownego miejsca w strefie 17-24 miejsca na świecie. Czy to rzeczywiście mało ambitny cel? Moim zdaniem cel wartościowy. Potrzebne wysokie zwycięstwo z Japonią.
  2. Warto pamiętać, że takie zespoły jak Włochy czy Holandia w ogóle nie zakwalifikowały się do finałów Mistrzostw Świata. Z mundialem właśnie rozstali się Niemcy, obecni Mistrzowie sprzed 4 lat. W futbolu jest tak, że gdy nasi dochodzą do wyższego poziomu rywalizacji międzynarodowej (reprezentacyjnej lub klubowej), to obraz meczu bywa żenująco słaby. Razi nasza bezradność i trudno nam się z nią pogodzić. Zadajemy sobie pytanie jak to możliwe, że gramy tak słabo. Moim zdaniem dzieje się tak dlatego, że jedną z umiejętności, które posiadają lepsze od nas zespoły, jest zdolność do pozbawiania rywali ich atutów. Oni jadąc na imprezę światową są w stanie rozpracować nasz styl grania i zneutralizować kluczowe dla nas schematy ofensywne. Oni posiadają zawodników, którzy są w stanie zrealizować taką taktykę, która utrąci nasze skrzydła. Te przysłowiowe i te przy obu liniach bocznych boiska. Zespoły na poziomie eliminacji europejskich też wiedzą co my jesteśmy w stanie zagrać, ale nie są w stanie skutecznie tego zablokować. Jaka jest na to recepta, żeby na imprezie rangi finałów MŚ wejść do 16-ki? Ciężka, nieprzerwana  praca nad podnoszeniem jakości naszej piłki. My to robimy, ale inni też to robią i fakty pokazują, że robią to skuteczniej. Być może dzisiaj okaże się, że Japonia jest jednak w naszym zasięgu? Może pokonamy zespół, który wejdzie do 16-ki? Warto powalczyć.
  3. Nigdy nie kibicowałem naszej reprezentacji ze względu na to, że jest najlepsza na świecie. Nie jestem kibicem Realu Madryt. FC Barcelona czy Manchester United, bo są najlepsi. Nigdy nie rozumiałem kogoś kto kibicuje tylko najlepszym. Tak robiły moje dzieci jak były małe. Wchodziły do pokoju, patrzył kto akurat wygrywa i mówiły z uśmiechem, że kibicują tym którzy akurat prowadzili. Ja kibicuję od lat biało-czerwonym, bo to nasi. Nigdy nie przestaną być nasi. Nie stali się mniej nasi po porażce 0:3 z Kolumbią. Każdy mecz jest szansą na zrobienie kroku do przodu. Zwłaszcza dla naszych młodych zawodników, wchodzących dopiero do reprezentacji, walczących o swoją pozycję w piłce klubowej. Dla nich dobry mecz z Japonią może być źródłem siły w przyszłości i potwierdzeniem ich wartości. To ważne, żeby zagrać go dobrze i pokazać coś fajnego na mundialu. Takie wydarzenia jak bolesna porażka na mundialu skłaniają do zadawania sobie pytania jaki jest sens naszego kibicowania, skoro nie potrafimy sobie poradzić z negatywnymi emocjami w takim momencie. Szukamy wszędzie winnych porażki zamiast cieszyć się z tego, że mamy przed sobą mecz z Japonią na imprezie rangi mistrzowskiej. Każdy taki mecz to dla mnie ogromne święto. Ciągle mamy szansę zagrać dobry mecz.
  4.  Piłka uczy wszystkich pokory. Setki reprezentacji rywalizują, niektóre odpadają na etapie eliminacji, inne na etapie fazy grupowej finałów, inne w ćwierćfinale czy półfinale. Wygra tylko jeden kraj na całym świecie. Piłka uczy pokory, ale czy faktycznie nauczyła nas pokory? Czy musimy chodzić wściekli gdy okazało się, że nie mamy już szans na Mistrzostwo Świata? Nie. Mamy szansę zrobić dzisiaj krok do przodu. Filozofia Kaizen mówi: nie oczekuj od siebie doskonałości, dąż nieprzerwanie do bycia codziennie trochę lepszym, wyciągaj wnioski, nie poddawaj się. Ja jestem  chyba w głębi serca takim piłkarskim "kaizenistą". Nie przestałem kibicować gdy mój ukochany klub Zawisza Bydgoszcz został jednego dnia zdegradowany z I ligi do B-klasy i rozpoczął rozgrywki na ósmym szczeblu rozgrywek. Piłka czasami jest wobec nas okrutna, ale zawsze przychodzi następny mecz, w którym możemy robić krok do przodu, możemy przyglądać się rozwojowi umiejętności naszych zawodników, kibicować im. W przypadku reprezentacji szanse na rehabilitację przychodzą relatywnie szybko. Teraz Japonia, niedługo eliminacje do Euro 2020. To kolejne szanse na zrobienie kroku w przód. Żeby robić kroki w przód, trzeba jednak czasami wyłączyć emocje. Dobrze, że decyzje o dymisji Nawałki nie są podejmowane na gorąco. Ten zespół ma jednak swoją wartość, którą udowodnił w trakcie eliminacji. Rozwalić coś jest łatwo i idzie to zrobić bardzo szybko. Zbudowanie czegoś lepszego nie jest takie proste. Nie jestem przekonany czy Nawałka powinien dalej prowadzić kadrę czy nie, ale naprawdę doceniam awans do grona 32 najlepszych zespołów świata i cieszę się, że o dalszych losach selekcjonera nie zdecydują emocje. Ja bym się jednak mimo wszystko skłaniał do kontynuacji pracy z reprezentacją przez Nawałkę. Podniósł reprezentację na wyższy poziom niż była ona wcześniej i wierzę, że może ten poziom podnieść jeszcze wyżej. Wiele zależy od tego jak będą rozwijać się kariery poszczególnych zawodników i jaka będzie suma piłkarskiego potencjału naszych kadrowiczów. Jaka będzie suma a także jeszcze bardziej istotna średnia.
  5. Po fazie grupowej odpadnie 16 zespołów, ale styl jaki zaprezentują pozostanie w pamięci. Są zespoły, które pożegnały się z imprezą w dobrym stylu. Dobra gra Peru, Maroko, Korei czy Iranu pozostanie w pamięci kibiców. Jak zapisze się w ich pamięci Polska? Dowiemy się już za kilka godzin.
Warto przypomnieć sobie te chwile:

 El. MŚ 2018. Światowe media zachwycone reprezentacją Polski. Rywale się boją Więcej: http://www.sport.pl/mundial/56,154361,22486116,el-ms-2018-swiatowe-media-zachwycone-reprezentacja-polski.html