wtorek, 6 sierpnia 2019

Ile kosztuje wstyd polskiego kibica?

Kłamstwo fundamentalne:  "Zwycięzców się nie sądzi". Nasi  zwycięzcy co roku osądzani są w pucharach. Za mało mówi się o jakości a za dużo o wynikach.Wygranie polskiej Ekstraklasy okazuje się niewiele wartym osiągnięciem w skali europejskiej piłki.

Młodzi chłopcy w naszych klubach od małego boją się popełniania błędów, uczeni są grania "na alibi". Nie są gotowi na podejmowanie ryzyka, gry jeden na jeden. Już na poziomie dzieciaków biegających za piłką wpajamy im do głowy fundamentalne kłamstwo, że "zwycięzców się nie sądzi". Wielokrotnie powinni ze wstydu się spalić, bo nie pokazali w wygranym meczu niczego ciekawego, ale klepie się ich po plecach "bo wygrali". W ostatnich latach można odnieść wrażenie, że nowe pokolenie młodych polskich piłkarzy jest kształtowane jakby lepiej, ale wyniki polskich klubów w europie ciągle stanowią kubeł zimnej wody na głowy rozmarzonych kibiców znad Wisły. Efektem takiego sposobu szkolenia jest coroczny blamaż naszych zespołów w Europejskich pucharach, gdzie trzeba pokazać większe umiejętności. Kiedy to się skończy? Przecież w polskiej ligowej piłce pojawiają się z roku na rok coraz większe pieniądze. Kiedy wreszcie siła naszych "pucharowych" zespołów okaże się wystarczająca przynajmniej na poziom grupowych rozgrywek Ligi Europy?



Ile kosztuje wstyd kibica?

Tegoroczny przypadek Piasta jest kuriozalny. Zespół z Gliwic sprzedał Joela Valencię, swojego kluczowego pomocnika przed rewanżowym meczem II rundy eliminacyjnej Ligi Europy za 2 miliony  Euro. Czy to jest wystarczająca cena za wstyd kibiców Mistrza Polski i całej rzeszy kibiców z innych części kraju ściskających kciuki za awans "naszych"?

2 miliony Euro to w skali budżetu Piasta duża kwota, jednak trzeba spojrzeć na to szerzej. W LE do zarobienia są konkretne pieniądze za awans do każdej kolejnej rundy rozgrywek.

Premie UEFA za udział w eliminacjach Ligi Europy 2019/2020


  •     runda wstępna - 220 tysięcy euro
  •     I runda - 240 tysięcy euro
  •     II runda - 260 tysięcy euro
  •     III runda - 280 tysięcy euro
  •     Play-off - 300 tysięcy euro (tylko dla wyeliminowanego) 
  •     Awans do fazy grupowej LE to 2,92 mln Euro
  •     każde zwycięstwo w tejże grupie jest premia 580 tys Euro , za remis 190 tys Euro.

W silnych europejskich ligach awans do fazy grupowej uznawany jest za cel minimum, który daje zastrzyk do budżetu na poziomie nawet 10 mln Euro. Kwoty podane wyżej stanowią jedynie premie z UEFA, do tego dochodzą jeszcze wpływy z praw do transmisji telewizyjnych czy wpływy z dnia meczowego. Taki zastrzyk finansowy pozwala klubom na funkcjonowanie na wyższym poziomie organizacyjnym, wzmacnia całą ligę. Piast Gliwice pozbawił się tych wpływów na własne życzenie.



Trudno powiedzieć ile mógłby zarobić nie sprzedając Joela Valencii pod koniec lipca. Wygrywanie kolejnych spotkań w pucharach przekłada się przecież także na wzrost wartości innych zawodników z zespołu, którzy maczają w tym sukcesie palce. Każdy dobry ich występ w europie jest bacznie śledzony przez managerów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że decyzja Piasta podcięła skrzydła zespołowi, który w spotkaniach eliminacyjnych LE prezentował się przecież bardzo solidnie. Do awansu do III rundy zabrakło naprawdę niewiele. Trochę doświadczenia, przytrzymania piłki, uspokojenia rytmu gry przy korzystnym wyniku 1:1 w Rydze. To właśnie te umiejętności posiada Joel Valencia.

Ile Piast mógłby zyskać zatrzymując Joela jeszcze przez kilka tygodni? Trudno to określić, tego się nie dowiemy nigdy. Na pewno jednak sprzedaż tak ważnego zawodnika w takim momencie rzutuje negatywnie na wizerunek klubu. Pokazuje, że Piast nie ma ambicji godnego zaprezentowania naszej ligowej piłki w Europie. Piast sprzedał swój wizerunek za 2 miliony eurosrebrników.

Ten transfer był dopiero siódmym z kolei transferem gotówkowym w tym sezonie 2-ligowego angielskiego FC Brentford pod względem kwoty odstępnego. Joel Valencia nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych w pierwszej kolejce Championship. Czy naprawdę nie dało się zatrzymać tego pomocnika w Gliwicach nawet tydzień dłużej? Ta sytuacja pokazuje w jakim miejscu jest polska ligowa piłka. Dla porównania można dodać, że najdroższym gotówkowym nabytkiem Mistrza Polski było zapłacenie latem 125 tysięcy Euro za Sebastiana Milewskiego, pozyskanego z Zagłębia Sosnowiec, spadkowicza z Ekstraklasy.

letnie nabytki Brentford - lato 2019, Chamionship

Legia, która ma największe możliwości finansowe w Polsce najdroższego zawodnika nabyła latem za 800 tysięcy Euro. Można osiągać sukcesy bez spektakularnych zakupów, świetnie szkoląc młodzież, ale reszta świat również świetnie szkoli młodzież, a oprócz tego kupuje. Jaka jest szansa na prawdziwe sukcesy w Europie, gdy się praktycznie nie kupuje?



Wracając do Piasta, trudno mieć pretensje do trenera Fornalika. Zespół we wszystkich 4 spotkaniach pucharowych wyglądał długimi fragmentami dobrze. Mocy brakowało w końcówkach spotkań. Piast nie dał sobie rady z graniem co 3 dni. Być może także w obszarze przygotowania motorycznego jest gdzieś niewykorzystany przez nas potencjał. Być może nasi pucharowi rywale, mimo niższych budżetów i niższych wartości kadr zawodniczych, lepiej potrafią przygotować się fizycznie do pucharowej rywalizacji. Piast stosował rotację części składu, oszczędzając zawodników w lidze, ale w obu rodzajach rozgrywek w końcówkach spotkań miał widoczne fizyczne problemy.


Trudno mieć pretensje do Lechii za wyjazdową porażkę z Broendby. Zespół z Gdańska mierzył się z rywalem posiadającym kadrę zawodników o znacznie większej wartości i nie był faworytem tego dwumeczu. Mimo to na ciężkim terenie rywala doprowadził do dogrywki. Lechia miała w tym sezonie pecha w losowaniu. Gdyby grała w pucharach regularnie i była rozstawiona w losowaniu, to w obecnym sezonie naprawdę mogła pokazać się z dobrej strony. Ja występ Lechii oceniam pozytywnie, mimo porażki.

Cracovia rywalizowała z Dunajską Stredą, zespołem o nieco mniejszej finansowej wartości i była faworytem dwumeczu. Problemem Pasów była skuteczność, bo gra nie wyglądała źle. Akcje krakowian mógłby wykańczać Airam Lopez Cabrera, ale niestety wrócił z wypożyczenia do Extremadura , zespołu LaLiga 2. Tutaj  także trudno oprzeć się wrażeniu, że sukces Cracovii jest bardziej dziełem przypadku niż konsekwentnie realizowanym planem, no bo kto rozsądny planuje budowanie klubu na wypożyczonych zawodnikach i w konsekwencji blamaż w europejskich pucharach gdy za kilka miesięcy wracają oni z wypożyczenia do macierzystych klubów? Nasuwa się też pytanie jak słaba jest Ekstraklasa, skoro zawodnicy z niższych lig hiszpańskich, nie mieszczący się w kadrach swoich macierzystych klubów stają się gwiazdami w Polsce.


Legia jeszcze gra w pucharach, ale jedynym pozytywem jak na razie jest awans do III rundy eliminacyjnej. Gra pozostawia wiele do życzenia, a raczej budzi grozę wśród najbardziej optymistycznie nastawionych kibiców. Jak może Legia z Warszawy, 2-milionowej stolicy 38-milionowego dumnego kraju remisować na Gibraltarze drżąc o wynik w końcówce spotkania?

To wszystko składa się, jak prawie co roku, na obraz pokazujący jak słaba jest nasza ligowa piłka.
Ranking klubowy UEFA jest bezlitosny.




Polska w ostatniej pięciolatce plasuje się na 25 miejscu w Europie. Jeszcze kilka lat temu nasza pozycja była wyższa o kilka oczek. Tracimy dystans do Szwajcarii, Cypru czy Białorusi. Po obecnym sezonie prawdopodobnie spadniemy jeszcze niżej.

40% więcej kasy dla polskich klubów.


A przecież w polskiej ligowej piłce pojawiają się coraz większe pieniądze. Począwszy od sezonu 19/20 kwota ze sprzedaży praw transmisyjnych dzielona pomiędzy 16 klubów Ekstraklasy wzrośnie o około 40%, ze 160 milionów do 225 milionów złotych. To poważny przyrost. Wzrosnąć ma także do 14 % pula z tej kwoty, która będzie rozdysponowana pomiędzy zespoły grające w europejskich pucharach. To 31,5 miliona złotych do podziału pomiędzy czterech pucharowiczów. W sezonie 2017/2018 to było analogicznie 8,5% z kwoty 150,5 miliona złotych, czyli 12,8 miliona dla 4 pucharowiczów. Czy zwiększone przychody pucharowiczów zdołają zapobiec takim decyzjom jak sprzedaż Joela Valencii przez Piasta przez rewanżem z Ryga FC? Czepiam się Piasta, ale właśnie ta decyzja położyła się głębokim cieniem na wizerunku całej naszej ligi. Piast to przecież obecny Mistrz Polski. Odpadnięcie Mistrza Polski w II rundzie eliminacji do LE to nie jest sprawa tylko Piasta. To jest policzek dla całej piłkarskiej Polski.

Czy wspomniany wyżej poważny zastrzyk gotówki przełoży się wreszcie na sukcesy polskich zespołów w pucharach? Oby tak się stało. Aby pucharowicze byli silni latem, prace nad budową swoich zespołów muszą zacząć dużo wcześniej. Czy za rok uda się wreszcie przełamać naszą pucharową indolencję? Czy nasze kluby odkryją wreszcie sposób przygotowania zespołu do rozgrywek pucharowych, który zaowocuje sukcesami?

Sporo zależy od tego czy w gronie pucharowiczów za rok znajdą się zespoły z ambicjami, które będą w stanie mądrze zainwestować w swoje zespoły i pomnożyć te pieniądze w rozgrywkach europejskich. W tym sezonie poza tym gronem znalazł się poznański Lech. Nieudany sezon Kolejorz postanowił wykorzystać na rozwinięcie karier i ogranie kilku swoich młodych wilków. Teraz zbiera pozytywne recenzje i punktuje. Ciekawe, czy zdoła sprzedać za grube pieniądze tych chłopaków za rok po dobrej rundzie w Lidze Europy , czy też odda ich za drobne zanim nabiorą prawdziwej wartości? Trudno mi zrozumieć ludzi zarządzających największymi obecnie klubami w Polsce. Działają tak, jak gdyby celem funkcjonowania tych klubów było przetrwanie , a kibice czekają na sukcesy na międzynarodowej arenie, będące powodem do dumy.

8 miejsce w Europie dla Polski, na razie w wysokości wpływów z praw transmisyjnych. 25 miejsce w rankingu UEFA.



Wspomniane 225 milionów złotych rocznie dla klubów polskiej Ekstraklasy pozwoliło awansować naszej federacji z 11 na 8 miejsce w Europie pod względem wysokości sprzedaży praw telewizyjnych. Jak racjonalnie wytłumaczyć, że tak duże pieniądze zasilające polską Ekstraklasę mają przełożenie na dopiero 25 miejsce w Europejskim pucharowym rankingu?

Najprostszym wytłumaczeniem tego zjawiska jest brak umiejętności racjonalnej oceny wartości piłkarzy, z którymi kluby podpisują kontrakty. Fakty są takie, że w innych krajach za mniejsze pieniądze buduje się zespoły, które są w stanie pokonać naszych. Być może właśnie to jest kluczowy brak umiejętności zarządzania naszymi klubami.

Druga najbardziej oczywista przyczyna jest taka, że sztaby trenerskie nie potrafią przygotować zespołów do rywalizacji na europejskim poziomie w lipcu i sierpniu. Są teoretycznie słabsze federacje, które grają w systemie wiosna - jesień i problem wejścia w nowy sezon mają z głowy w marcu czy kwietniu. W czerwcu i lipcu są dawno w gazie.

Szkoda, że u nas nie rozważa się przejścia na system wiosna-jesień. Oczywiście, że byłaby to prawdziwa rewolucja. System jesień-wiosna kojarzy nam się z najbogatszymi ligami na świecie. Tak gra Anglia, Hiszpania, Włochy, Niemcy. To nam na pewno w naturalny sposób imponuje.

Z drugiej strony systemem wiosna-jesień grają federacje, które lepiej radzą sobie od nas w pucharach: Białoruś, Szwecja czy nawet ostatnio Norwegia. Może warto zastanowić się dlaczego? W krajach północnej części Europy warunki klimatyczne powodują, że zimowa przerwa w rozgrywkach jest dłuższa niż letnia. U nas także przerwa pomiędzy sezonami jest krótsza niż  przerwa zimowa. To nie jest naturalny rytm rozgrywek. W Polsce liga mogłaby grać praktycznie przez całe lato. Żeby uniknąć upałów można grać wieczorami. Skoro w eliminacjach europejskich rozgrywek gra się w 30 stopniowych upałach w Kazachstanie czy Azerbejdżanie, to na pewno z powodzeniem mogłaby grać latem ligi w Polsce.


Na system jesień-wiosna Polska przeszła dopiero w 1962 roku. Wcześniej rozgrywki odbywały się właśnie w systemie wiosna-jesień. Myślę, że ciągle warto sobie zadawać pytanie jak podnieść poziom polskiej piłki. Dopiero sukcesy polskich klubów w Europie nadadzą naszej ligowej rywalizacji odpowiednią rangę. Za rok przekonamy się czy zwiększone budżety polskich klubów występujących w pucharach przełożą się na ich realną siłę, udokumentowaną sukcesami. Na razie polska piłka funkcjonuje dzięki fanatycznemu przywiązaniu milionów kibiców, a nie dzięki wysokiej piłkarskiej  jakości tego produktu. Gdy poziom wzrośnie kolejne tysiące kibiców pojawią się na trybunach. Potencjał jest ciągle słabo wykorzystany.



W 2019 roku pozostała na placu boju w III rundzie eliminacji już tylko warszawska Legia. Powodzenia.

czytaj też:

Czy da się ograć buka przy 12%-owym podatku obrotowym?

więcej o pieniądzach w piłce i ligowej frekwencji:

Polacy kochają piłkę. Bez wzajemności.
 

Czy da się ograć buka przy 12%-owym podatku obrotowym?

Witajcie.  Obecnie w Europie rusza nowy sezon piłkarski. Grają już ligi między innymi w Polsce i w Anglii. W nadchodzący weekend ruszy League 1 we Francji. Cały czas trwają rozgrywki japońskiej J-League, które prognozuje algorytm FutbolwLiczbach.pl

W takim momencie warto się chwilę zatrzymać i zobaczyć jakie są efekty pracy naszych algorytmów.

Patrząc na prognozy głównego algorytmu najlepiej wypada Japonia, jednak nowa generacja robotów, które napisałem późną jesienią 2018 roku sprawiła że spore plusy pojawiają się także w innych ligach.


Najlepszym obecnie z naszych robotów jest Elf18, który w przekroju wszystkich typowanych przez niego lig uzyskuje obecnie ROI +7.76% z 717 typów. Ten robot pracuje od grudnia 2018.

W poszczególnych ligach jego statystyki wyglądają jeszcze lepiej:
  • POL2 (Fortuna 1 Liga) - ROI +16.64% z 72 typów;
  • ANG2 (Championship) - ROI +16.21% z 90 typów;
  • JPN1 - (J-League) - ROI +13.77% z 88 typów;
  • ITA1 - (Serie A) - ROI +13.69% z 137 typów;
  • FRA1 - League 1 - ROI + 9.58% z 78 typów.
W innych ligach wypada to gorzej, ale i tak jest z  czego wybierać. Przy fiskalnych przepisach obowiązujących w naszym kraju, z 12% podatkiem obrotowym, typy z średnim ROI powyżej 12% zaczynają wyglądać interesująco. Są różne promocje buków obniżające wysokość podatku.

Zdaję sobie sprawę z tego, że część użytkowników futbolwliczbach.pl znajduje się w innych krajach, gdzie obciążenia fiskalne są zdecydowanie mniejsze i szanse na regularne zwroty z inwestycji rosną.

Zdaję sobie sprawę, że każdy może napisać sobie na blogu, że ma system, który przynosi kilkanaście procent zysku. Istnieją 2 proste sposoby, żeby się przekonać czy to prawda.

1. Zostań naszym współpracownikiem.

Pierwszy z nich to włączenie się do prac nad rozwojem i utrzymaniem portalu. Wszyscy chłopacy, którzy biorą udział w projekcie FwL otrzymują na maila codziennie (z wyjątkiem niedzieli, bo ten dzień powinien być poświęcony innym sprawom) typy algorytmu Elf18. Obejmują one oczywiście także niedzielne mecze, które są opracowane już w ciągu tygodnia. Każdy z redaktorów FwL ma dostęp do kompletu typów Elfa18, a także do różnych skryptów które ułatwiają samodzielne wyselekcjonowanie najlepszych typów. Faktem jest, że ludzie często sobie lepiej radzą z typowaniem niż roboty, zwłaszcza jeżeli mają dobry dostęp do źródeł danych.

Jeżeli typujesz regularnie i w dłuższej perspektywie czasowej generujesz zysk na poziomie 30 - 40%, to oczywiście typy robotów, które dają ROI na poziomie kilkunastu procent nie są dla Ciebie żadną rewelacją. Chociaż z drugiej strony także mogą posłużyć jako cenna wskazówka gdzie szukać typów do pogłębionej analizy.

To jest zatem pierwszy sposób:
  •  Włączasz się w prace zespołu futbol w liczbach 
  •  poświęcasz pół godziny tygodniowo na pomoc w prowadzeniu wybranej ligi 
  •  otrzymujesz na maila codziennie typy najlepszego robota. 
Jeżeli wykreujemy lepszego robota niż Elf18 w kolejnej fazie prac nad rozwojem platformy, to oczywiście jako członek grupy redaktorów będziesz z tego korzystać.
Obecnie są 2 wakaty do obsadzenia w zespole. Gdyby ilość chętnych osób była większa, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozszerzyć działanie algorytmu na kolejne ligi, które obecnie nie są analizowane z braku mocy przerobowych, a szkoda.

Jeżeli chciałbyś się do nas przyłączyć to po prostu daj mi znać na adres mailowy: futbolwliczbach@gmail.com

lub napisz w prywatnej wiadomości na Facebook FutbolwLiczbach.

2.Wykup za 10 PLN subskrypcję mailową na próbne 28 dni.


Drugim sposobem, żeby się przekonać jak to działa jest wykupienie testowej subskrypcji mailowej. Jeżeli jesteś zainteresowany otrzymywaniem przez miesiąc takich e-maili  jak poniżej, to  przekaż darowiznę na utrzymanie serwera futbolwliczbach.pl w wysokości 10 PLN przy pomocy tego linka

W uwagach wpisz swój login z portalu futbolwliczbach.pl  Aby otrzymywać z serwera automatyczne wiadomości e-mailowe z typami musisz być zarejestrowanym i aktywnym użytkownikiem. Wiadomości będziesz otrzymywał na adres e-mailowy podany i potwierdzony podczas rejestracji na stronie futbolwliczbach.pl

e-mailowe notyfikacje o typach robotów FutbolwLiczbach



Nie ukrywam, że najlepsze żniwa w mojej ocenie nastąpią w okresie od listopada do stycznia może lutego. Obecny okres, kiedy ligi startują jest ciężki do typowania dla algorytmów statystycznych, jednak w trakcie sezonu jest Japonia. Z każdym tygodniem bardziej wiarygodne będą stawały się typy z polskiej PKO Ekstraklasy, która w najbliższy piątek rozpocznie już 4 kolejkę ligową. Szybkie odpadnięcie z pucharowej rywalizacji 3 naszych zespołów martwi, ale z punktu widzenia ligowej przewidywalności jest korzystne.

Zajmuję się typowaniem od kilkunastu lat. Od jesieni 2016 roku udostępniamy typy algorytmu na platformie futbolwliczbach.pl W tym czasie wielokrotnie zauważyłem prawidłowość, że największe straty ponosi się w okresach gdy człowiek nie ma czasu na rzetelną analizę, nie chce odpuścić i zaczyna kierować się intuicją. Drugi istotny problem to występowanie takiego mniej więcej zjawiska: idzie mi dobrze, system pracuje mniej więcej zgodnie z oczekiwaniami, są wypracowane ładne zyski, to teraz mogę puścić wodze fantazji. Efekt? Zyski szybko zostają skonsumowane przez te puszczanie wodzów fantazji. Praca z typami wymaga w tym kontekście ogromnej samodyscypliny. Są momenty, gdy wydaje się, że teraz już będzie naprawdę dobrze. I właśnie wtedy następuje rozluźnienie i wpadamy w dołek. Wsparcie ze strony algorytmów statystycznych jest cenne, ale nigdy nie zastąpi rzetelnej analizy formy rywali, ubytków kadrowych, kontuzji, kartek, bezpośredniego bilansu zespołów. Najlepsze wyniki wyniki przynosi połączenie tych 2 obszarów, czyli pogłębiona analiza typów wystawianych, jako statystycznie ciekawe. Dlaczego potrzebna jest taka lista? Bo spotkań jest po prostu co tydzień w Europie bardzo dużo i na pewno trudno jest przeanalizować je wszystkie.


Ta lista potencjalnie interesujących spotkań może być dobrym punktem wyjścia do pogłębionej analizy własnej. Jak pokazują statystyki naszego robota Elf18, można próbować w kilku ligach typować zupełnie zdając się na sztuczną inteligencję i też jest statystycznie spora szansa zakończyć zmagania na plusie.

Istnieją sposoby kumulacji zysku przez specyficzne kupony, o których pisałem tutaj:

ROI 114% z 5 kuponów "2z7".



Ostatnio przyszła mi do głowy taka myśl, że granie u buków ze średnim zyskiem +12% to działalność patriotyczna ;)  Cały zysk wyciągnięty z kieszeni buka zostanie skonsumowany w końcu przez podatek.
Pewnie spora liczba typerów znajduje się w takiej właśnie sytuacji. Niby generalnie wygrywają, ale jakoś nie przekłada się to na realne dochody. W czasach gdy opodatkowana była dopiero wypłata wygranych środków, można było nimi obracać do woli bez podatku i grając cierpliwie  z kilkuprocentowym zyskiem skumulować jakąś kwotę do wypłaty. To ona dopiero traktowana była jako zysk do opodatkowania. Wydaje się, że było to bardziej uczciwe podejście fiskusa. Obecnie jest to wielokrotnie trudniejsze. Trzeba wiele cierpliwości i systematycznej pracy, żeby osiągać plusy netto na rynku zakładów wzajemnych obarczonym 12% podatkiem obrotowym od każdej pojedynczej transakcji.

Część tej pracy mogą za nas wykonać systemy prognozujące, ale nie ma się co łudzić. To nie jest łatwy kawałek chleba. Jedyną wartością dodaną często okazuje się dobra zabawa i ewentualne pokonanie swoich kolegów w różnej maści prywatnych ligach typerów.

Taką zabawę platforma futbolwliczbach.pl w ubiegłym sezonie zorganizowała dla środowiska kibiców związanych z bydgoskim Zawiszą i jego zgodami.



Jeżeli chcielibyście zorganizować własną, odrębną ligę typera, to możemy udostępnić taką platformę także dla innych.

Jeżeli jesteś zainteresowany to po prostu daj mi znać na adres mailowy: futbolwliczbach@gmail.com

Z moich obserwacji wynika, że w typowaniu potrzebne jest skrupulatne planowanie i uznanie, że są okresy w każdej lidze, kiedy warto po prostu odpuścić. Trzeba się nauczyć skupiać na okresach, w których z dużą dozą prawdopodobieństwa spodziewane są obfite zyski. Należy też unikać stawiania na określone kluby, które po prostu nie potrafią sprostać pokładanym w nich nadmiernym nadziejom. Inne kluby, często skromniejsze, potrafią bardzo dobrze punktować i ciągle utrzymywać relatywnie wysokie kursy jak na ich realną siłę. Nie da się typować skutecznie wszystkiego i zawsze. Tą ideę próbuję zaszczepić także kilku moim robotom. Czas pokaże jak skuteczne okażą się te działania. Kilka z nich jest już na plusie i rozwijają się obiecująco.

wtorek, 26 lutego 2019

Polacy kochają piłkę. Bez wzajemności.

Ruszają zmagania I ligi po zimowej przerwie, co pobudziło mnie do chwili refleksji i napisania tego tekstu.  Jak zwykle pomysł na ten tekst przyszedł mi z zestawienia pewnych liczb.

Frekwencja na naszych trybunach przestała rosnąć, ale ciągle nasza piłka budzi relatywnie duże zainteresowanie. Warto to docenić. W skali zainwestowanych w nią pieniędzy można by rzec, że nasza piłka budzi zainteresowanie ogromne.

Przeanalizowałem kilka lig o potencjale finansowym w miarę zbliżonym do naszej Ekstraklasy. Dane pochodzą z portalu transfermarkt.pl dobrze znanego kibicom. Okazało się, że ciągle jesteśmy w tyle za Chorwacją, Czechami, Rumunią, Danią i Serbią jeżeli chodzi o średnią wartość zespołów biegających po boiskach w poszczególnych narodowych ligach.
Chorwaci w swojej 10-zespołowej lidze mają kadry średnio na poziomie 14,7 miliona Euro, dalej są Czesi (13,5 mln E), Rumuni (12,36 mln E), Duńczycy(12,21 mln E), Serbowie(11,31 mln E). 
Dopiero po nich mamy polską Ekstraklasę, w której mamy średnią wartość kadry zespołu na poziomie 10,9 miliona Euro.
Nasz Ekstraklasa ma jednak w sobie coś wyjątkowego, bo przyciąga nieproporcjonalnie dużo kibiców na trybuny. Polska jest 38-mionowym krajem z wieloma średnimi i dużymi ośrodkami miejskim. To powoduje, że jej potencjał kibicowski jest wysoki i wyraźnie widać go na trybunach.

Gdy zestawi się średnią frekwencję w Ekstraklasie ze średnią wartością kadr zespołów, to uzyskujemy wskaźnik 866 kibica na każdy milion Euro średniej wartości zespołów.
Ten wskaźnik jest kilkakrotnie wyższy od krajów posiadających relatywnie wartościowe kadry zespołów, ale mało kibiców na trybunach:

  • Bułgaria 178 kibica na 1 milion Euro;
  • Serbia 181 kibica na 1 milion Euro;
  • Chorwacja 200 kibiców na 1 milion Euro;
  • Austria 260 kibiców na 1 milion Euro;
  • Rumunia 289 kibiców na 1 milion Euro;
  • Anglia (Championship) 410 kibiców na 1 milion Euro;
  • Czechy 411 kibiców na 1 milion Euro;
  • Turcja 450 kibiców na 1 milion Euro;
  • Dania 480 kibiców na 1 milion Euro;
  • Niemcy (2Bundesliga) 786 kibiców na 1 milion Euro;  
  • Szkocja 849 kibiców na 1 milion Euro;   
  • Polska (Ekstraklasa) 866 kibiców na 1 milion Euro;  
  • Szwecja 950 kibiców na 1 milion Euro;   
  • Polska (Fortuna I liga) 1024 kibiców na 1 milion Euro;  


Angielska Championship ma publikę na poziomie 20 tysięcy widzów na mecz, ale przy średniej wartości kadr zespołów na poziomie 49 milionów Euro wskaźnik wynosi tylko 410 kibiców na 1 milion Euro.

Szkocja i Szwecja mają podobny wskaźniki do polskich najwyższych lig, ale już Dania,Turcja, Austria, Chorwacja czy Rumunia mają większe problemy z przyciąganiem ludzi na trybuny.




średnia frekwencja na każdy 1 milion Euro średniej wartości kadry zawodników

W zestawieniu nie podałem Ukrainy objętej działaniami wojennymi, gdzie ludzie mają większe problemy na głowie. Tam wskaźnik spadł do 165 kibiców na 1 milion Euro; 

O czym może świadczyć powyższe zestawienie? W mojej ocenie pokazuje ogromny potencjał marketingowy polskiej piłki, który ciągle czeka na wykorzystanie. Piłka w Polsce budzi ogromne zainteresowanie w stosunku do swojej jakości. Strach pomyśleć, co by się działo z frekwencją na polskich trybunach, gdyby po boiskach naszej Ekstraklasy pojawiło się trochę więcej piłkarskiej jakości?
Bez problemu potrafią sobie wyobrazić średnią frekwencję w polskiej Ekstraklasie na poziomie 15 tysięcy kibiców, gdyby w naszym kraju były 3-4 zespoły regularnie grające na dobrym poziomie w Europejskich pucharach. Rywalizować z takimi zespołami to przecież nobilitacja dla każdego.

Powyższe zestawienie pokazuje też w mojej ocenie, że polska piłka jest ciągle niedoinwestowana, z czysto marketingowego punktu widzenia. Skoro stanowi produkt generujący  tak duże zainteresowanie ludzi, to może kontrakty na pokazywanie transmisji tego produktu w TV są ciągle zbyt niskie?

To zestawienie może świadczyć także o ciągle niskim poziomie szkolenia młodzieży. Ten wniosek wydaje się Wam pewnie mocno naciągany, ale spróbuję go uzasadnić. Relatywnie największą wartość w wycenach wartości rynkowej zyskują młodzi zawodnicy z potencjałem rozwojowym. Cena 4 miliony Euro za Walukiewicza oczywiście nie ma wielkiego związku z prezentowanymi przez tego młodego chłopaka umiejętnościami, ale wynika ze sporego prawdopodobieństwa jego przyszłej wartości dla kupującego, na której ów klub/biznesmen może się wzbogacić. Kolejne transfery Krzysztofa Piątka do FC Genoa i Milanu świetnie ilustrują działanie tego mechanizmu.






Nasza liga potrzebuje znacznie większej ilości. Żurkowskich, Walukiewiczów, Piątków, Jagiełło, Frankowskich, Bednarków, Gumnych. Jeżeli polskie kluby będą dysponowały większą ilością takiej młodzieży, to po sprzedaniu przykładowego Walukiewicza będą niezwłocznie przystępowały do promowania kolejnego chłopaka i ten proces skutecznie będą powtarzały. Każdy klub grający w polskiej Ekstraklasie byłby w stanie pewnie 2-3 takich zawodników ukształtować i wypromować w ciągu sezonu, a wtedy możliwości budżetów byłyby zupełnie inne.
Dzisiaj kluby mają za mało zdolnej młodzieży i efekt jest taki, że po sprzedaży Walukiewicza do Włoch chłopak jest wypożyczany do macierzystej Pogoni i dalej gra w Szczecinie zajmując miejsce innego chłopaka, który teoretycznie mógłby stanowić kolejne aktywa Pogoni. Dlaczego Walukiewicz gra nadal dla Pogoni? Bo nie ma innych kandydatów w kolejce na środek obrony Portowców.  Ktoś powie, że na wzroście Walukiewicza Pogoń też będzie zarabiać z kolejnych transferów. OK. Zobaczymy.

Podobnie jest w innych klubach. W Górniku Zabrze gra Szymon Żurkowski sprzedany zimą do Fiorentiny , w Zagłębiu Filip Jagiełło gracz FC Genoa. Miejsce na boisku ekstraklasowego zespołu to miejsce gdzie podnosi się wartość poszczególnych swoich zawodników, stanowiących aktywa klubu. Wypożyczanie powrotne wytransferowanych już zawodników pokazuje, że kluby nie mają silnych kandydatów do promowania w swoich własnych akademiach. W mediach chwalą się nimi często, ale fakty pokazują zupełnie co innego. W tym kontekście niska wartość polskiej ligi rzeczywiście wydaje się mieć związek z niską jakością szkolenia w Polsce.


Wychodzi na to, że w Polsce mamy wyjątkowo wysoki współczynnik frekwencji w przeliczeniu na wartość kadr zespołów w Ekstraklasie, ale także w I lidze. Nie mamy się czego wstydzić. Może kiedyś przełoży się to wreszcie na wzrost zamożności klubów i ich sukcesy na międzynarodowej arenie. Kluczem do sukcesów w mojej ocenie jest wyrównanie poziomu ligi. Wzorem w tym zakresie może być na pewno liga Japońska, która obecnie rozpoczyna nowy sezon. 


Tam Urawa Red Diamonds, posiadająca najdroższą kadrę w Japonii, jest tańsza o 7 milionów Euro od kadry Legii Warszawa, ale wszystkie zespoły w J League , nawet beniaminkowie mają kadry warte więcej niż 11 milinów Euro.

U nas takich zespołów mamy zaledwie 5, a 10 z klubów Ekstraklasy mają kadry wyceniane niżej niż 8 milionów Euro.



To pokazuje spore dysproporcje pomiędzy klubami. W tak skomponowanej lidze "dwóch prędkości" trudno o optymalny rozwój talentów. Większość zespołów podświadomie skupia się na rozwoju umiejętności destrukcyjnych, wiedząc, że ich losem jest walka o utrzymanie w elicie. W Japonii jest inaczej. Tam pada rekordowa ilość wyjazdowych wygranych, które osiągają zespoły teoretycznie słabsze. Ta liga jest, tak przy okazji, prawdziwym rajem dla typerów, ale o tym może przy innej okazji.

Czy polskie ligi w przyszłości czeka rozkwit i dopływ większych pieniędzy? Pewnie w dużej mierze zależy to także od stopniowego bogacenia się statystycznego polaka, który wyda więcej pieniędzy na bilet, na katering czy na zakupy w klubowym sklepie. Ile czasu potrwa nasza pogoń za bogatymi ligami? Chyba jeszcze się nie zaczęła na dobre. Największą nadzieją naszej piłki są właśnie kibice, którzy ją kochają na dobre i na złe. Nawet w obliczu wątpliwej piłkarskiej jakości. Miłość to często bez wzajemności. Polscy kibice wiele potrafią wybaczyć. Są fanatyczni , oddani, totalnie zwariowani na punkcie swoich zespołów. Człowiek to istota żyjąca w świecie emocji, a piłka jak żadna inna dyscyplina sportu potrafi dostarczać dużych dawek adrenaliny.

Już jutro Wigry Suwałki zmierzą się na swoim stadionie z Odrą Opole. Podgrzewana murawa stadionu daje organizatorom spokojną głowę, a sama pogoda mimo końcówki lutego jest wiosenna. Fajnie, że w I lidze organizuje się mecze w lutym.  I to na naszym biegunie zimna w Suwałkach.

środa, 6 lutego 2019

Lechia - Pogoń to starcie klubów na fali.


Zbliża się start Ekstraklasy po zimowej przerwie. W Gdańsku dojdzie do spotkania dwóch zespołów, które w 2018 roku wykonały ogromną pracę nad poprawą jakości swojej gry. Lechia miał fatalną poprzednią wiosnę i w efekcie walczyła o utrzymanie. Wielu zawodników zawiodło, ale większość z nich dostała drugą szansę w Gdańsku. W lecie Piotr Stokowiec tchnął w nich nową jakość. Włodarze Lechii odbierają premię za cierpliwość. Wiele zespołów, które sprawiły tak ogromny zawód swoim kibicom i grał tak drastycznie poniżej oczekiwań i swoich możliwości było "demontowanych" i budowanych od nowa z nowych ludzi. Takie operacje najczęściej są bardzo kosztowne z racji odpraw po zerwaniu kontraktów i rzadko skuteczne. W Gdańsku zdecydowano się na odbudowę w oparciu o tych samych ludzi.
Spora grupa zawodników pod okiem Stokowca weszła na poziom gry, na jakim nigdy wcześniej nie grali:



Jarosław Kubicki (2.2 punktu futbolwliczbach na boiskową minutę), Michał Nalepa (2.27), Lukas Haraslin (2.44), Patryk Lipski (2.55), Konrad Michalak(2.7), Jakub Arak(2.79). To nie jest zaskoczenie, że razem ze Stokowcem pojawia się w klubie jakość, ale skala tej piłkarskiej metamorfozy mogła zaskoczyć. Zawodnicy, którzy wiosną grali średnio na poziomie 1.3 punkta w rankingach futbolwliczbach.pl wiosną weszli na poziom średnio 2.3 punkta. Warto docenić tą pracę.
Lechia ma 3 punkty przewagi nad Legią Warszawa, a nad Lechem 9 oczek. W pierwszym meczu wiosny trafia na inny zespół który jest ewidentnie na fali - czyli Pogoń Szczecin.
W naszej Ekstraklasie problemem jest ustabilizowanie jakości, zobaczymy jak Lechia sobie z tym poradzi. Prawdziwe fatum wisi nad Rafałem Wolskim, który ponownie zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Nie zagra już w tym sezonie.



Pogoń ciągle czeka na budowę porządnego stadionu, bez którego zawsze klub skazywany jest na rolę ligowego kopciuszka. Nie czeka jednak z założonymi rękoma. Kapitalną pracę w Szczecinie robi Kosta Runjaić. Jesień zaczęła się kiepsko dla Pogoni, ale w trakcie sezonu zespół rósł w oczach, żeby pod koniec rundy prezentować dobrą i skuteczną piłkę. Jakość w Pogoni także w większości przypadków bierze się z organicznej pracy, a nie z drogich transferów. Wydawało się, że bez Adama Frączczaka Portowcy będą zbierali cięgi, ale potrafili być skuteczni.

Życiową formę prezentuje wielu zawodników. Kamil Drygas najwyższy ranking fwl osiągał jeszcze w Zawiszy Bydgoszcz - na poziomie 1.65 punktu na minutę. Teraz jesienią jego ranking to 2.22. Pierwszy raz w życiu Drygas strzelił 7 goli w sezonie na poziomie Ekstraklasy, a potrzebował na to zaledwie rundy jesiennej.




Adam Buksa, a to chłopak z rocznika 1996 , wiec chłopak absolutnie z "potencjałem eksportowym"  rośnie w Pogoni nie gorzej niż Drygas:


Hubert Matynia (23 lata), Sebastian Kowalczyk (20 lat),  Adam Buksa (22lata), i Radosław Majewski i Sebastian Walukiewicz (18 lat) to 5 zawodników, którzy przez 3 rundy z rzędu poprawiają swój indywidualny ranking futbolwliczbach.pl. Wbrew pozorom taki ciągły progres na poziomie Ekstraklasy dotoczy relatywnie wąskiej grupy zawodników. Nie ma przypadku, że w tym gronie prym wiodą Portowcy, bo w Szczecinie wykonuje się obecnie po prostu dobrą robotę.




W Pogoni jest obecnie spora grupa dobrej jakości i to samodzielnie kształconej młodzieży. Projekt Pogoń Future zaczyna nabierać rumieńców. Cześć chłopaków wylądowała na wypożyczeniach gdzieś w I czy II lidze, ale sukcesywnie podnoszą swoje umiejętności i budują piłkarskie doświadczenie, które pomoże im przebić się do Ekstraklasy. Może już wkrótce?

Pogoń i Lechia świetnie wypadają też w klasyfikacji kosztu ligowego punktu w przeliczeniu na wartość kadry zawodników.

Pogoń Szczecin zdobyła jesienią 31 ligowych punktów. Przy wartości kadry szacowanej na poziomie niecałe 14 milionów Euro można przyjąć, że na każdy punkt przypada 0.45 miliona Euro.
Lechia w tej kategorii bije dosłownie wszystkich rywali z ligowej czołówki, bo 42 punty ligowe zdobyła przy kadrze wycenianej jesienią na nieco ponad 10 milionów Euro.



W tej kategorii finansowej efektywności punktowej świetnie wypadają też Piast i Korona. Kiepsko jesienią wypadły drogie gwiazdy Legii, które powinny teoretycznie nie tylko zapewnić klubowi pozycję lidera, ale jeszcze godnie zaprezentować się w grupie Ligi Europejskiej. Jak wyszło wszyscy wiemy. Lech wypada niewiele lepiej pod tym względem. Górnik Zabrze, którego młode chłopaki wiosną nabrały finansowej wartości na rynku, nie zdołali jesienią w obliczu poważnych ubytków kadrowych potwierdzić jakości prezentowanej wiosną. W Zabrzu jesienią inwestowali konsekwentnie w kolejne młode wilki i wiosną będą chcieli skutecznie ocalić Ekstraklasę dla Zabrza.


Algorytm futbol w liczbach w starciu Lechii z Pogonią faworyta widzi w gospodarzach. Być może ma rację. Pogoń jesienią długo wchodziła na wysokie obroty. Poza tym Lechia jest gospodarzem i liderem. W pierwszej kolejce po zimie nie ma jednak murowanych faworytów. W sobotę niezmiernie ciekawe spotkanie w Gdańsku:

typ Futbolwliczbach.pl


poniedziałek, 7 stycznia 2019

ROI 114% z 5 kuponów "2z7".

Witam po dłuższej przerwie. Prace nad ulepszeniami algorytmów typujących futbolwliczbach.pl utylizują cały mój wolny czas i nie zostaje go zbyt wiele na pisanie. Tym razem jednak postanowiłem się podzielić z wami wynikami mojego ostatniego eksperymentu. Jego wyniki są zadziwiające. Nie mogę doczekać się kolejnego tygodnia, żeby przekonać się czy algorytm znowu wyselekcjonuje tak fajne typy.

Algorytmy fwl analizują coraz większą próbkę wyników spotkań oraz analizują swoją własną skuteczność i w efekcie wpadają na coraz lepsze pomysły.


Nowy algorytm zadebiutował 7 typami włożonymi w kupon 21 dubelków 30 listopada 2018 roku.



3 trafienia dały w tym kuponie na początek zwrot +21,95%.

Dlaczego używam kuponów "2 z 7" ? Wynika to z prostych zasad rachunku prawdopodobieństwa.


Wykres zamieszczony powyżej ilustruje tą zależność ROI uzyskiwanego w kuponie 2 z 7 w porównaniu z ROI uzyskanym z singli przy tej samej procentowej ilości wygranych zdarzeń. W kuponach traci się w przypadku słabej skuteczności, ale niewiele. W przypadku dobrego zestawu typów poziom zysków idzie wyraźnie w górę.


Tydzień później podobny kupon "2z7" wygenerował ROI +34,05%:


narastająco ROI wyniosło 28,0%.

W trzecim tygodniu zacząłem się zastanawiać czy nie jest to już na tyle ciekawy produkt, że warto podzielić się nim w szerszym gronie. Ostatecznie ujrzał światło dzienne jedynie w gronie moich współpracowników. Trzecia próba potwierdziła, że coś w tym jest, ROI kuponu +151,33% przy liczbie 4 trafień, które dały 6 trafionych dubelków:


narastająco ROI wynosiło w tym momencie 69,11%, gdybym podnosił stawkę kuponów, to zyski rosłyby w szybszym tempie, ale potraktowałem to na chłodno, jako eksperyment naukowy. No i zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, które są dla mnie i mojej rodziny czasem wyjątkowym. W czwartym tygodniu nie odpuściłem, mimo niewielkiej ilości spotkań w okresie świątecznym i sformułowałem kupon "2z7" numer cztery:


ROI z czwartego kuponu wyniosło 319,95%. W tej chwili pewnie zastanawiacie się czy gość pisze poważnie czy ściemnia. Hehe. Ja też się czułem dziwnie. ROI narastająco z  4 tygodni eksperymentu wyniosło 131,82%.
W tym momencie chciałbym nadmienić, że typy wyselekcjonowane do tych kuponów nie miały większego związku z pierwotnymi prawdopodobieństwami algorytmu futbolwliczbach.pl pokazywanymi na stronie. Były efektem analiz pracy wielu robotów pochodnych w stosunku do algorytmu pierwotnego. Oczywiście domyślacie się, że zdarzenie, które jest teoretycznie najbardziej prawdopodobne, bo ma prawdopodobieństwo powiedzmy 60%, przy kursie @1,3 nie jest żadną atrakcją. Znacznie bardziej atrakcyjna jest grupa zdarzeń przy kursach oscylujących wokół @3,0 o ile ich średnie prawdopodobieństwo zaistnienia wyniesie w praktyce przynajmniej 38-40%.

Z takimi założeniami rozpocząłem tworzenie nowego algorytmu. Pierwotnie proces prowadziłem ręcznie, a gdy już wiedziałem jakie kroki powielam by dojść do celu zacząłem automatyzować proces analizy. Obecnie odbywa się w pełni automatycznie w nocy, gdy śpię. To jest najpiękniejsze uczucie, gdy budzę się rano i widzę na e-mailu propozycje tego algorytmu.

Piąty kupon z 26 grudnia dał "tylko" 3 trafienia na 7 spotkań, ale i tak dało to 3 wygrane dubelki  i ROI na poziomie + 45,57% netto.



Po 5 tygodniach ROI narastająco wyniosło 114,57%
Teraz dobiega końca 6 kolejka. Dzisiaj mecz Celta Vigo - Atletic Bilbao kończy kupon nr 6:


kupon - tydzień 6 : link do kuponu

Przed tym meczem kupon ma już 4 trafienia na 6 spotkań i ROI przynajmniej 114%. Jeżeli w Celta zremisuje, to ROI będzie wynosiło 277%.

Na początku grudnia miałem złe przeczucia, gdyż rozgrywki kończyła nasz najlepsza liga, czyli Japońska J-League. Być może to stało się impulsem żeby zupełnie inaczej spojrzeć na proces selekcji typów i wykorzystania tej ogromnej bazy wyników, którą już mamy zgromadzone. Przy tej okazji ponownie chciałbym podziękować chłopakom, którzy od kilku lat pracują ze mną i mnie motywują do robienia dalszych wynalazków.

Oczywiści 6 tygodni eksperymentu to stanowczo za mało, żeby odtrąbić sukces. Całkiem możliwe, że docelowo uda się uzyskać z tego robota średniorocznie ROI na poziomie kilku-kilkunastu procent. Gdyby okazało się, że tak się stanie to, przy pomocy lewara jakim jest mój ulubiony kupon "2z7" da się przekroczyć magiczną barierę 12% złodz....go podatku obrotowego.

Wyzwanie - 100 lajków na Facebook


Być może ten artykuł zainteresował Ciebie na tyle, że chciałbyś razem ze mną śledzić losy tego projektu. Jeżeli tak jest to poproszę Ciebie o lajka na Facebooku. Jeżeli tych lajków pojawi się 100 w ciągu tygodnia, czyli do końca poniedziałku 14 stycznia to umożliwię  włączenie e-mailowej subskrypcji typów tego robota każdemu chętnemu, który zarejestruje się na stronie http://futbolwliczbach.pl/login.php




Pierwsze 5 tygodni dało 18 trafień z 35 typów, czyli ponad 51% trafień, czyli znacznie więcej niż zakładałem przystępując do tego projektu. Trzymajcie kciuki. Pozdrawiam.