środa, 6 lutego 2019

Lechia - Pogoń to starcie klubów na fali.


Zbliża się start Ekstraklasy po zimowej przerwie. W Gdańsku dojdzie do spotkania dwóch zespołów, które w 2018 roku wykonały ogromną pracę nad poprawą jakości swojej gry. Lechia miał fatalną poprzednią wiosnę i w efekcie walczyła o utrzymanie. Wielu zawodników zawiodło, ale większość z nich dostała drugą szansę w Gdańsku. W lecie Piotr Stokowiec tchnął w nich nową jakość. Włodarze Lechii odbierają premię za cierpliwość. Wiele zespołów, które sprawiły tak ogromny zawód swoim kibicom i grał tak drastycznie poniżej oczekiwań i swoich możliwości było "demontowanych" i budowanych od nowa z nowych ludzi. Takie operacje najczęściej są bardzo kosztowne z racji odpraw po zerwaniu kontraktów i rzadko skuteczne. W Gdańsku zdecydowano się na odbudowę w oparciu o tych samych ludzi.
Spora grupa zawodników pod okiem Stokowca weszła na poziom gry, na jakim nigdy wcześniej nie grali:



Jarosław Kubicki (2.2 punktu futbolwliczbach na boiskową minutę), Michał Nalepa (2.27), Lukas Haraslin (2.44), Patryk Lipski (2.55), Konrad Michalak(2.7), Jakub Arak(2.79). To nie jest zaskoczenie, że razem ze Stokowcem pojawia się w klubie jakość, ale skala tej piłkarskiej metamorfozy mogła zaskoczyć. Zawodnicy, którzy wiosną grali średnio na poziomie 1.3 punkta w rankingach futbolwliczbach.pl wiosną weszli na poziom średnio 2.3 punkta. Warto docenić tą pracę.
Lechia ma 3 punkty przewagi nad Legią Warszawa, a nad Lechem 9 oczek. W pierwszym meczu wiosny trafia na inny zespół który jest ewidentnie na fali - czyli Pogoń Szczecin.
W naszej Ekstraklasie problemem jest ustabilizowanie jakości, zobaczymy jak Lechia sobie z tym poradzi. Prawdziwe fatum wisi nad Rafałem Wolskim, który ponownie zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Nie zagra już w tym sezonie.



Pogoń ciągle czeka na budowę porządnego stadionu, bez którego zawsze klub skazywany jest na rolę ligowego kopciuszka. Nie czeka jednak z założonymi rękoma. Kapitalną pracę w Szczecinie robi Kosta Runjaić. Jesień zaczęła się kiepsko dla Pogoni, ale w trakcie sezonu zespół rósł w oczach, żeby pod koniec rundy prezentować dobrą i skuteczną piłkę. Jakość w Pogoni także w większości przypadków bierze się z organicznej pracy, a nie z drogich transferów. Wydawało się, że bez Adama Frączczaka Portowcy będą zbierali cięgi, ale potrafili być skuteczni.

Życiową formę prezentuje wielu zawodników. Kamil Drygas najwyższy ranking fwl osiągał jeszcze w Zawiszy Bydgoszcz - na poziomie 1.65 punktu na minutę. Teraz jesienią jego ranking to 2.22. Pierwszy raz w życiu Drygas strzelił 7 goli w sezonie na poziomie Ekstraklasy, a potrzebował na to zaledwie rundy jesiennej.




Adam Buksa, a to chłopak z rocznika 1996 , wiec chłopak absolutnie z "potencjałem eksportowym"  rośnie w Pogoni nie gorzej niż Drygas:


Hubert Matynia (23 lata), Sebastian Kowalczyk (20 lat),  Adam Buksa (22lata), i Radosław Majewski i Sebastian Walukiewicz (18 lat) to 5 zawodników, którzy przez 3 rundy z rzędu poprawiają swój indywidualny ranking futbolwliczbach.pl. Wbrew pozorom taki ciągły progres na poziomie Ekstraklasy dotoczy relatywnie wąskiej grupy zawodników. Nie ma przypadku, że w tym gronie prym wiodą Portowcy, bo w Szczecinie wykonuje się obecnie po prostu dobrą robotę.




W Pogoni jest obecnie spora grupa dobrej jakości i to samodzielnie kształconej młodzieży. Projekt Pogoń Future zaczyna nabierać rumieńców. Cześć chłopaków wylądowała na wypożyczeniach gdzieś w I czy II lidze, ale sukcesywnie podnoszą swoje umiejętności i budują piłkarskie doświadczenie, które pomoże im przebić się do Ekstraklasy. Może już wkrótce?

Pogoń i Lechia świetnie wypadają też w klasyfikacji kosztu ligowego punktu w przeliczeniu na wartość kadry zawodników.

Pogoń Szczecin zdobyła jesienią 31 ligowych punktów. Przy wartości kadry szacowanej na poziomie niecałe 14 milionów Euro można przyjąć, że na każdy punkt przypada 0.45 miliona Euro.
Lechia w tej kategorii bije dosłownie wszystkich rywali z ligowej czołówki, bo 42 punty ligowe zdobyła przy kadrze wycenianej jesienią na nieco ponad 10 milionów Euro.



W tej kategorii finansowej efektywności punktowej świetnie wypadają też Piast i Korona. Kiepsko jesienią wypadły drogie gwiazdy Legii, które powinny teoretycznie nie tylko zapewnić klubowi pozycję lidera, ale jeszcze godnie zaprezentować się w grupie Ligi Europejskiej. Jak wyszło wszyscy wiemy. Lech wypada niewiele lepiej pod tym względem. Górnik Zabrze, którego młode chłopaki wiosną nabrały finansowej wartości na rynku, nie zdołali jesienią w obliczu poważnych ubytków kadrowych potwierdzić jakości prezentowanej wiosną. W Zabrzu jesienią inwestowali konsekwentnie w kolejne młode wilki i wiosną będą chcieli skutecznie ocalić Ekstraklasę dla Zabrza.


Algorytm futbol w liczbach w starciu Lechii z Pogonią faworyta widzi w gospodarzach. Być może ma rację. Pogoń jesienią długo wchodziła na wysokie obroty. Poza tym Lechia jest gospodarzem i liderem. W pierwszej kolejce po zimie nie ma jednak murowanych faworytów. W sobotę niezmiernie ciekawe spotkanie w Gdańsku:

typ Futbolwliczbach.pl