Ekstraklasa nauczyła się stabilności
Dziesięć lat temu na blogu Futbol w Liczbach opublikowałem tekst zatytułowany „Tylko 3 kluby grają nieprzerwanie…”. Punktem wyjścia była prosta, ale sporo mówiąca statystyka: w tamtym momencie zaledwie trzy kluby potrafiły przez co najmniej dekadę nieprzerwanie utrzymać się w Ekstraklasie.
Minęło dziesięć lat i sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Dzisiaj takich klubów jest już osiem.
To jedna z ciekawszych zmian, jakie zaszły w polskiej piłce klubowej w ostatniej dekadzie.
Od trzech do ośmiu
W 2015 roku grono klubów z co najmniej dziesięcioletnią nieprzerwaną obecnością w najwyższej klasie rozgrywkowej było bardzo wąskie.
Dzisiaj, w sezonie 2026/27, możemy wskazać:
Legię Warszawa
Lecha Poznań
Jagiellonię Białystok
Pogoń Szczecin
Piasta Gliwice
Cracovię
KGHM Zagłębie Lubin
Górnika Zabrze
Co ważne, nie są to wyłącznie kluby z absolutnej ligowej czołówki.
Oczywiście Legia, Lech czy Jagiellonia przez lata walczyły o mistrzostwo i europejskie puchary. Ale obok nich mamy również kluby, których sukcesem przez długi czas było po prostu utrzymanie się na najwyższym poziomie i stworzenie organizacyjnej podstawy do dalszego rozwoju.
Według danych Ekstraklasy najdłuższy nieprzerwany staż w obecnej stawce ma Legia, następnie Lech i Jagiellonia. Z kolei Pogoń i Piast występują w Ekstraklasie nieprzerwanie od 2012 roku.
I właśnie ta ciągłość jest tutaj najważniejsza.
Dziesięć lat temu awans i spadek były normą
Jeszcze kilkanaście lat temu Ekstraklasa była znacznie bardziej „rotacyjna”.
Kluby pojawiały się w najwyższej lidze, przez kilka sezonów próbowały się w niej zadomowić, po czym często następował spadek, problemy finansowe albo przebudowa całej organizacji.
W efekcie trudno było zbudować coś, co wymaga czasu:
akademię → skauting → kadrę → infrastrukturę → przychody → doświadczenie → wyniki.
Każdy spadek oznaczał często przerwanie tego procesu.
Dzisiaj mamy znacznie więcej klubów, które przez wiele kolejnych sezonów funkcjonują w tej samej rzeczywistości sportowej i biznesowej.
To bardzo istotna zmiana.
Stabilność nie oznacza nudy
Można oczywiście powiedzieć, że obecność tych samych klubów przez wiele lat zmniejsza rotację i sprawia, że liga staje się bardziej przewidywalna.
Ale z punktu widzenia rozwoju polskiej piłki stabilność ma również drugą stronę.
Klub, który przez dziesięć kolejnych sezonów gra w Ekstraklasie, ma znacznie większe możliwości planowania niż klub, który co dwa-trzy lata zmienia poziom rozgrywek.
Może inwestować w:
akademię,
stadion i bazę treningową,
skauting,
analitykę,
szkolenie trenerów,
transfery,
struktury organizacyjne,
marketing i sprzedaż.
A przede wszystkim zdobywa doświadczenie.
I właśnie doświadczenie może mieć ogromne znaczenie w europejskich pucharach.
Stabilna Ekstraklasa zaczęła przynosić efekty w Europie
Jeżeli spojrzymy na ostatnie lata, trudno nie zauważyć poprawy wyników polskich klubów w europejskich pucharach.
Lech Poznań dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji w sezonie 2022/23. Rok później ten sam etap osiągnęły Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok. UEFA zwracała uwagę, że właśnie wyniki polskich klubów w Lidze Konferencji stały się jednym z motorów wzrostu polskiego współczynnika.
To nie jest przypadek, że w europejskich rozgrywkach zaczęły regularnie pojawiać się kluby, które od wielu lat funkcjonują w Ekstraklasie.
Lech. Legia. Jagiellonia. Raków. Pogoń.
To różne historie, różne modele działania i różne możliwości finansowe, ale wspólnym mianownikiem jest coraz większe doświadczenie na poziomie Ekstraklasy i coraz częstsza obecność w europejskich pucharach.
Raków jest tutaj szczególnie ciekawym przykładem, bo jego droga na szczyt była znacznie krótsza. Klub awansował do Ekstraklasy w 2019 roku, a już kilka lat później zdobył mistrzostwo Polski i regularnie występował w Europie. Teraz występuje już ósmy sezon z rzędu w Ekstraklasie i jest mocnym kandydatem żeby wejść do tego elitarnego grona.
To pokazuje, że stabilność nie musi oznaczać kilkudziesięciu lat oczekiwania na sukces.
Ach. Gdyby tylko Raków dysponował nowoczesnym stadionem, to chyba nic nie byłoby w stanie powstrzymać rozwoju tego projektu. Na szczęście Raków to ostatni klub z czołówki ESA, który nie dysponuje nowoczesnym obiektem.
Polska w rankingu UEFA — różnica jest ogromna
Najlepiej widać zmianę, kiedy spojrzymy na ranking UEFA.
W sezonie 2021/22 polskie kluby wywalczyły zaledwie 4,625 punktu do rankingu krajowego. W kolejnych sezonach było już lepiej:
2022/23 – 7,750
2023/24 – 6,875
2024/25 – 11,750
2025/26 – 15,750
Ostatni z tych wyników był zdecydowanie najlepszym sezonem Polski w tym zestawieniu w ostatnich latach.
W efekcie po zakończeniu sezonu 2025/26 Polska zajęła 12. miejsce w pięcioletnim rankingu UEFA.
A obecnie, w trakcie sezonu 2026/27, Polska znajduje się jeszcze wyżej — na 10. miejscu w bieżącym zestawieniu pięcioletnim, z dorobkiem 45,125 punktu. Trzeba jednak pamiętać, że sezon nadal trwa, więc ta pozycja może się zmienić.
To ogromna różnica w porównaniu z sytuacją sprzed kilku czy kilkunastu lat.
Czy stabilność klubów jest jednym z powodów?
Oczywiście nie można powiedzieć, że większa liczba stabilnych klubów automatycznie powoduje lepszy ranking UEFA.
Na współczynnik składają się przede wszystkim wyniki polskich drużyn w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Lidze Konferencji. UEFA sumuje punkty zdobyte przez wszystkie kluby reprezentujące dany kraj, a następnie dzieli je przez liczbę uczestników. Do rankingu krajowego bierze się pod uwagę pięć ostatnich sezonów.
Można jednak postawić inną tezę:
większa stabilność Ekstraklasy stworzyła więcej klubom warunki do tego, aby regularnie walczyć o europejskie puchary.
A kiedy klub przez kilka kolejnych lat gra na podobnym poziomie, zdobywa doświadczenie, buduje kadrę i organizację, łatwiej mu również powtórzyć sukces w Europie.
Widać to bardzo dobrze po ostatnich latach.
Najpierw Lech, później Legia i Jagiellonia, do tego Raków. Kolejne kluby zaczęły zdobywać doświadczenie w Europie, a Polska zaczęła zbierać znacznie więcej punktów do rankingu.
Z trzech do ośmiu
I dlatego warto wrócić do statystyki, od której zaczęliśmy.
Dziesięć lat temu tylko trzy kluby mogły pochwalić się co najmniej dziesięcioletnią nieprzerwaną obecnością w Ekstraklasie.
Dzisiaj jest ich osiem.
To nie jest tylko ciekawostka statystyczna.
To pokazuje, jak zmieniła się struktura polskiej ligi.
Mamy więcej klubów, które potrafią utrzymać się przez wiele lat na najwyższym poziomie. Mamy więcej doświadczenia, większą ciągłość organizacyjną i więcej zespołów, które są w stanie co jakiś czas włączyć się do walki o europejskie puchary.
A efekty coraz wyraźniej widać również poza Polską.
Stabilna liga → stabilniejsze kluby → większe doświadczenie → lepsze występy w Europie → więcej punktów UEFA.
Oczywiście to nie jest jedyny powód poprawy polskiego współczynnika. Ale trudno nie zauważyć, że w tym samym okresie, w którym liczba klubów z wieloletnią obecnością w Ekstraklasie wzrosła z trzech do ośmiu, polskie kluby zaczęły również osiągać najlepsze od lat wyniki w europejskich pucharach.
I być może właśnie tutaj znajduje się jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego polska piłka klubowa w ostatnich latach zrobiła krok do przodu.
Dziesięć lat temu pisałem o tym, jak trudno jest przetrwać w Ekstraklasie dekadę.
Dzisiaj można napisać o czymś zupełnie innym:
Polska Ekstraklasa zaczęła budować kluby, które potrafią w niej zostać na dłużej.