Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frekwencja na stadionach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frekwencja na stadionach. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 października 2022

Młodość atutem Rakowa, Zagłębia, Cracovii.

Podsumowanie sezonu 2021/22

Średnia wieku ligowych zespołów Ekstraklasy:

tabela z wiekiem Ekstraklasa 2021/22



Najmłodszy, zespołem Ekstraklasy zostało Zagłębie Lubin - (średni wiek z boiska 25.89 lat *), drugi najmłodszy zespół to vice Mistrz Polski - Raków Częstochowa (26.20). Dwa najstarsze zespoły to beniaminek (i spadkowicz) czyli Górnik Łęczna (29.03) oraz Radomiak (28.28) . Relatywnie młode zespoły ze średnią poniżej 27 lat: 
  • Wisła Kraków - 26.44;
  • Cracovia - 26.47;
  • Górnik Zabrze - 26.52;
  • Legia Warszawa - 26.89. 
Zagłębie Lubin mając rezerwy w II lidze może z dużym powodzeniem wprowadzać sporą liczbę młodych ludzi wykazujących potencjał do agrania w piłkę. Co ciekawe, Zagłębie w PJS zajęło odległe 9 miejsce z wynikiem 3700 punktów. 
PJS w sezonie 2021/22 wygrała Legia z wynikime 8623 punktów, na co składały się także występy jej zawodników w meczach reprezentacji Polski. 

 Średnia wieku ligowych zespołów Fortuna I ligi: 

tabela z wiekiem Fortuna I liga 2021/22


Najmłodsze zespoły: GKS Jastrzębie (25.22) oraz  Stomil (25,49) , średnia wieku zawodników poniżej 26 lat. Stomil już sezon wcześniej miał najmłodszy zespół. Wtedy zdołał się utrzymać. Tym razem spada do II ligi. GKS Jastrzębie także spada do II ligi. 
Najstarszy zespół, jedyny ze średnią powyżej 28 lat to Sandecja Nowy Sącz (28.44). Sandecja zajęła w lidze 7 lokatę. Drugi najstarszy zespół I ligi to Chrobry Głogów ( 27.92) zajął 6 miejsce dające prawo udziału w barażu o Ekstraklasę. 

W klasyfikacji Pro Junior System triumfowała Skra Częstochowa z 8517 punktów.

W tabeli zaprezentowanej powyżej w oczy rzuca się wysoka średnia frekwencja Widzewa (prawie 16 tysięcy widzów na mecz). 


Średnia wieku ligowych zespołów II ligi: 

tabela z wiekiem II liga 2021/22


Najmłodszym zespołem w Polsce na poziomie centralnym ponownie Rezerwy Śląska Wrocław  (22.15). Drugie miejsce to niespodzianka - Sokół Ostróda (22.36). Trzeci zespół ze średnią poniżej 23 lat to rezerwy Lecha Poznań (22.39). Z tej trójki najwyższe (7) miejsce w lidze zajął Lech, Sokół zajął miejsce spadkowe. Warto wyróżnić także Garbarnię ze średnią wieku 23,35 lat.

Często najstarsze zespoły to beniaminkowie. W II lidze właśnie taki doświadczony zespół zebrała Radunia Stężyca (średnia 28.27). Z tym zespołem Radunia zakończyła ligą na wysokim miejscu barażowym. Kolejne najstarsze zespoły to Znicz Pruszków (27.13) oraz Chojniczanka (27.11) , któa wywalczyła awans do I ligi.

 W klasyfikacji PJS po spadkowiczu z Ostródy najwyższe miejsce zajęła Olimpia Elbląg. Rezerwy Lecha i Śląsk regulaminowo przesunięte na koniec klasyfkacji PJS. 

Początek sezonu 2022/23 w Ekstraklasie. Czy będzie średnia 10 tysięcy na trybunach ?

Na razie 3 najmłodsze zespoły ze średnią wieku poniżej 26 lat to Cracovia, Zagłębie i Raków. Cała trójka w górnej połówce tabeli !

Początek obecnego sezonu pokazuje, że po pandemii odbudowuje się frekwencja na stadionach. Średnia z pierwszych kolejek to 9.3 tysiąca.

tabela z wiekiem Ekstraklasy 2022/2023

Czy awans Widzewa do Ekstraklasy oraz oddanie do eksploatacji nowego obiektu w Szczecinie na prawie 22 tysiące widzów mogą spowodować, że w Ekstraklasie pobita zostanie bariera średniej 10 tysięcy widzów na mecz ? Bardzo ładna średnia ponad 12 tysięcy widzów jest w Kielcach. Kibice stęsknili się tam za Ekstraklasą. Największą frekwencyjną porażką jest Lechia. Ogromny obiekt w Gdańsku straszy ponad 30 tysiącami pustych krzesełek. Słabe wyniki sportowe  zespołu częściowo tłumaczą spadek frekwencji, ale z drugiej strony takie sytuacje pokazują jak duży procent kibiców Lechii stanowią okazjonalni widzowie, którzy przy gorszych wynikach nie pojawiają się na stadionie. Wisła Kraków spadała z Ekstraklasy z 15 tysiącami ludzi na trybunach mając jeszcze dobrze grającą Cracovię po drugiej stronie Błoń. To pokazuje zupełnie inną realną siłę populacji kibiców w obu miastach. 


* Średnia ważona liczbą minut zawodnika na boisku , wiek zawodnika z dnia meczowego.

wtorek, 26 lutego 2019

Polacy kochają piłkę. Bez wzajemności.

Ruszają zmagania I ligi po zimowej przerwie, co pobudziło mnie do chwili refleksji i napisania tego tekstu.  Jak zwykle pomysł na ten tekst przyszedł mi z zestawienia pewnych liczb.

Frekwencja na naszych trybunach przestała rosnąć, ale ciągle nasza piłka budzi relatywnie duże zainteresowanie. Warto to docenić. W skali zainwestowanych w nią pieniędzy można by rzec, że nasza piłka budzi zainteresowanie ogromne.

Przeanalizowałem kilka lig o potencjale finansowym w miarę zbliżonym do naszej Ekstraklasy. Dane pochodzą z portalu transfermarkt.pl dobrze znanego kibicom. Okazało się, że ciągle jesteśmy w tyle za Chorwacją, Czechami, Rumunią, Danią i Serbią jeżeli chodzi o średnią wartość zespołów biegających po boiskach w poszczególnych narodowych ligach.
Chorwaci w swojej 10-zespołowej lidze mają kadry średnio na poziomie 14,7 miliona Euro, dalej są Czesi (13,5 mln E), Rumuni (12,36 mln E), Duńczycy(12,21 mln E), Serbowie(11,31 mln E). 
Dopiero po nich mamy polską Ekstraklasę, w której mamy średnią wartość kadry zespołu na poziomie 10,9 miliona Euro.
Nasz Ekstraklasa ma jednak w sobie coś wyjątkowego, bo przyciąga nieproporcjonalnie dużo kibiców na trybuny. Polska jest 38-mionowym krajem z wieloma średnimi i dużymi ośrodkami miejskim. To powoduje, że jej potencjał kibicowski jest wysoki i wyraźnie widać go na trybunach.

Gdy zestawi się średnią frekwencję w Ekstraklasie ze średnią wartością kadr zespołów, to uzyskujemy wskaźnik 866 kibica na każdy milion Euro średniej wartości zespołów.
Ten wskaźnik jest kilkakrotnie wyższy od krajów posiadających relatywnie wartościowe kadry zespołów, ale mało kibiców na trybunach:

  • Bułgaria 178 kibica na 1 milion Euro;
  • Serbia 181 kibica na 1 milion Euro;
  • Chorwacja 200 kibiców na 1 milion Euro;
  • Austria 260 kibiców na 1 milion Euro;
  • Rumunia 289 kibiców na 1 milion Euro;
  • Anglia (Championship) 410 kibiców na 1 milion Euro;
  • Czechy 411 kibiców na 1 milion Euro;
  • Turcja 450 kibiców na 1 milion Euro;
  • Dania 480 kibiców na 1 milion Euro;
  • Niemcy (2Bundesliga) 786 kibiców na 1 milion Euro;  
  • Szkocja 849 kibiców na 1 milion Euro;   
  • Polska (Ekstraklasa) 866 kibiców na 1 milion Euro;  
  • Szwecja 950 kibiców na 1 milion Euro;   
  • Polska (Fortuna I liga) 1024 kibiców na 1 milion Euro;  


Angielska Championship ma publikę na poziomie 20 tysięcy widzów na mecz, ale przy średniej wartości kadr zespołów na poziomie 49 milionów Euro wskaźnik wynosi tylko 410 kibiców na 1 milion Euro.

Szkocja i Szwecja mają podobny wskaźniki do polskich najwyższych lig, ale już Dania,Turcja, Austria, Chorwacja czy Rumunia mają większe problemy z przyciąganiem ludzi na trybuny.




średnia frekwencja na każdy 1 milion Euro średniej wartości kadry zawodników

W zestawieniu nie podałem Ukrainy objętej działaniami wojennymi, gdzie ludzie mają większe problemy na głowie. Tam wskaźnik spadł do 165 kibiców na 1 milion Euro; 

O czym może świadczyć powyższe zestawienie? W mojej ocenie pokazuje ogromny potencjał marketingowy polskiej piłki, który ciągle czeka na wykorzystanie. Piłka w Polsce budzi ogromne zainteresowanie w stosunku do swojej jakości. Strach pomyśleć, co by się działo z frekwencją na polskich trybunach, gdyby po boiskach naszej Ekstraklasy pojawiło się trochę więcej piłkarskiej jakości?
Bez problemu potrafią sobie wyobrazić średnią frekwencję w polskiej Ekstraklasie na poziomie 15 tysięcy kibiców, gdyby w naszym kraju były 3-4 zespoły regularnie grające na dobrym poziomie w Europejskich pucharach. Rywalizować z takimi zespołami to przecież nobilitacja dla każdego.

Powyższe zestawienie pokazuje też w mojej ocenie, że polska piłka jest ciągle niedoinwestowana, z czysto marketingowego punktu widzenia. Skoro stanowi produkt generujący  tak duże zainteresowanie ludzi, to może kontrakty na pokazywanie transmisji tego produktu w TV są ciągle zbyt niskie?

To zestawienie może świadczyć także o ciągle niskim poziomie szkolenia młodzieży. Ten wniosek wydaje się Wam pewnie mocno naciągany, ale spróbuję go uzasadnić. Relatywnie największą wartość w wycenach wartości rynkowej zyskują młodzi zawodnicy z potencjałem rozwojowym. Cena 4 miliony Euro za Walukiewicza oczywiście nie ma wielkiego związku z prezentowanymi przez tego młodego chłopaka umiejętnościami, ale wynika ze sporego prawdopodobieństwa jego przyszłej wartości dla kupującego, na której ów klub/biznesmen może się wzbogacić. Kolejne transfery Krzysztofa Piątka do FC Genoa i Milanu świetnie ilustrują działanie tego mechanizmu.






Nasza liga potrzebuje znacznie większej ilości. Żurkowskich, Walukiewiczów, Piątków, Jagiełło, Frankowskich, Bednarków, Gumnych. Jeżeli polskie kluby będą dysponowały większą ilością takiej młodzieży, to po sprzedaniu przykładowego Walukiewicza będą niezwłocznie przystępowały do promowania kolejnego chłopaka i ten proces skutecznie będą powtarzały. Każdy klub grający w polskiej Ekstraklasie byłby w stanie pewnie 2-3 takich zawodników ukształtować i wypromować w ciągu sezonu, a wtedy możliwości budżetów byłyby zupełnie inne.
Dzisiaj kluby mają za mało zdolnej młodzieży i efekt jest taki, że po sprzedaży Walukiewicza do Włoch chłopak jest wypożyczany do macierzystej Pogoni i dalej gra w Szczecinie zajmując miejsce innego chłopaka, który teoretycznie mógłby stanowić kolejne aktywa Pogoni. Dlaczego Walukiewicz gra nadal dla Pogoni? Bo nie ma innych kandydatów w kolejce na środek obrony Portowców.  Ktoś powie, że na wzroście Walukiewicza Pogoń też będzie zarabiać z kolejnych transferów. OK. Zobaczymy.

Podobnie jest w innych klubach. W Górniku Zabrze gra Szymon Żurkowski sprzedany zimą do Fiorentiny , w Zagłębiu Filip Jagiełło gracz FC Genoa. Miejsce na boisku ekstraklasowego zespołu to miejsce gdzie podnosi się wartość poszczególnych swoich zawodników, stanowiących aktywa klubu. Wypożyczanie powrotne wytransferowanych już zawodników pokazuje, że kluby nie mają silnych kandydatów do promowania w swoich własnych akademiach. W mediach chwalą się nimi często, ale fakty pokazują zupełnie co innego. W tym kontekście niska wartość polskiej ligi rzeczywiście wydaje się mieć związek z niską jakością szkolenia w Polsce.


Wychodzi na to, że w Polsce mamy wyjątkowo wysoki współczynnik frekwencji w przeliczeniu na wartość kadr zespołów w Ekstraklasie, ale także w I lidze. Nie mamy się czego wstydzić. Może kiedyś przełoży się to wreszcie na wzrost zamożności klubów i ich sukcesy na międzynarodowej arenie. Kluczem do sukcesów w mojej ocenie jest wyrównanie poziomu ligi. Wzorem w tym zakresie może być na pewno liga Japońska, która obecnie rozpoczyna nowy sezon. 


Tam Urawa Red Diamonds, posiadająca najdroższą kadrę w Japonii, jest tańsza o 7 milionów Euro od kadry Legii Warszawa, ale wszystkie zespoły w J League , nawet beniaminkowie mają kadry warte więcej niż 11 milinów Euro.

U nas takich zespołów mamy zaledwie 5, a 10 z klubów Ekstraklasy mają kadry wyceniane niżej niż 8 milionów Euro.



To pokazuje spore dysproporcje pomiędzy klubami. W tak skomponowanej lidze "dwóch prędkości" trudno o optymalny rozwój talentów. Większość zespołów podświadomie skupia się na rozwoju umiejętności destrukcyjnych, wiedząc, że ich losem jest walka o utrzymanie w elicie. W Japonii jest inaczej. Tam pada rekordowa ilość wyjazdowych wygranych, które osiągają zespoły teoretycznie słabsze. Ta liga jest, tak przy okazji, prawdziwym rajem dla typerów, ale o tym może przy innej okazji.

Czy polskie ligi w przyszłości czeka rozkwit i dopływ większych pieniędzy? Pewnie w dużej mierze zależy to także od stopniowego bogacenia się statystycznego polaka, który wyda więcej pieniędzy na bilet, na katering czy na zakupy w klubowym sklepie. Ile czasu potrwa nasza pogoń za bogatymi ligami? Chyba jeszcze się nie zaczęła na dobre. Największą nadzieją naszej piłki są właśnie kibice, którzy ją kochają na dobre i na złe. Nawet w obliczu wątpliwej piłkarskiej jakości. Miłość to często bez wzajemności. Polscy kibice wiele potrafią wybaczyć. Są fanatyczni , oddani, totalnie zwariowani na punkcie swoich zespołów. Człowiek to istota żyjąca w świecie emocji, a piłka jak żadna inna dyscyplina sportu potrafi dostarczać dużych dawek adrenaliny.

Już jutro Wigry Suwałki zmierzą się na swoim stadionie z Odrą Opole. Podgrzewana murawa stadionu daje organizatorom spokojną głowę, a sama pogoda mimo końcówki lutego jest wiosenna. Fajnie, że w I lidze organizuje się mecze w lutym.  I to na naszym biegunie zimna w Suwałkach.

wtorek, 7 marca 2017

Rekord frekwencji na zapleczu Ekstraklasy od 6 lat.

Po prawie 6 latach został pobity rekord frekwencji na stadionach I ligi w Polsce. Na spotkaniu Górnika Zabrze z GKS-em Tychy pojawiło się 17777 widzów. Większą publikę widziano na zapleczu polskiej ekstraklasy 2175 dni  wcześniej, 20 marca 2011 roku na spotkaniu Warty Poznań z GKS-em Katowice pojawiło się około 19 tysięcy widzów.

Najwyższa frekwencja w sezonie 2010-2011 - nowa I liga - TOP 20

W tamtym sezonie Warta biła kolejne rekordy frekwencji.  Dzięki bardzo dobrej promocji mecze rozgrywane w I lidze na stadionie miejskim przy ul Bułgarskiej ośmiokrotnie oglądało kilkanaście tysięcy widzów.

Rekord padł podczas spotkania z GKS-em Katowice wygranym przez Wartę 2:1.
17 kwietnia 2011 roku Warta przegrała 1:2 z Pogonią Szczecin przy widowni liczącej około  18,5 tysiąca.

Górnik Zabrze notując tak świetną frekwencję na pierwszym meczu po zimowej przerwie wysłał czytelny sygnał, że nie odpuszcza walki o awans. Obiecujące transfery i wynik 1:0  na inaugurację wiosny powinny jeszcze mocniej nakręcić koniunkturę na futbol w Zabrzu.

Na wspomnianym rekordzie może się nie skończyć. Wiele zależy od samych zawodników Górnika. Jeżeli będą odrabiali straty do czołówki, to potrafię sobie wyobrazić stadion w Zabrzu zapełniony przez ponad 20 tysięcy fanów i pobity rekord Warty sprzed 6 lat.


I liga może być pasjonująca. Zabrze to obecnie żywa reklama futbolu. Warto przypomnieć, że
że Górnik wygrał ligę frekwencji w sezonie 2009/2010 ze średnią przekraczającą 10 tysięcy widzów występując na zapleczu ekstraklasy. To jest jedyny przypadek w ostatnich latach, żeby tak wysoką średnią zanotował zespół występujący na drugim ligowym froncie. Świetnie to świadczy o kibicach w Zabrzu. Kolejny wynik uzyskany w tej dziesięciolatce na zapleczu Ekstraklasy to średnia 8236 widzów na stadionie wspomnianej wyżej Korony w sezonie 2008/2009.

Pisałem o tym tutaj:

Frekwencje stadionowe ostatniej dekady, to dominacja Lecha Poznań [wykres] 

W obecnym sezonie średnia frekwencja w Zabrzu przekracza 9 tysięcy widzów. Możliwe, że to będzie kolejny sezon ze średnią klubu I ligi przekraczającą 10 tysięcy widzów.

Obecnie Górnik w lidze frekwencji zajmuje 8 miejsce w kraju wyprzedzając między innymi Arkę, Zagłębie Lubin czy Ruch Chorzów. Są kluby, które nawet w I lidze nie przestają przyciągać tłumów.
Brawo Zabrze.

Liga frekwencji 2016-2017

piątek, 7 października 2016

Frekwencja w Lotto Ekstraklasie idzie na rekord.

W 10 kolejce liczba widzów na 8 stadionach Lotto Ekstraklasy przekroczyła 100 tysięcy widzów. Pisały już o tym sportowe media.

Wzrost frekwencji nie jest jednak wyłącznie jednorazowy. Średnia frekwencja ze wszystkich 11 kolejek obecnego sezonu wygląda obiecująco.

Wynosi ona według oficjalnych danych 9692 widzów. Wiadomo, że okres późnej jesieni i wczesnej wiosny będzie trudnym wyzwaniem, żeby tak wysoką jak na nasze realia średnią utrzymać, jednak porównując wynik do analogicznych okresów poprzednich sezonów widzimy, że tendencja jest korzystna.

http://www.european-football-statistics.co.uk/attn.htm

Co ciekawe, wyprzedzamy już pod względem frekwencji mocną, turecką ligę, a wynik z obecnej jesieni przybliża nas do frekwencji notowanej w szkockiej Ladbrokes Premiership i szwedzkiej Allsvenskan. Jeżeli rosnąca tendencja frekwencji w Polsce  utrzyma się, to możemy w ciągu najbliższych lat powalczyć o miejsce w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych lig piłkarskich w Europie. Sieć polskich dużych miast o sporym potencjale kibicowskim na pewno jest naszym atutem. Trzeba tylko ten potencjał wykorzystać. Pilnie potrzebny jest nowoczesny stadion w Szczecine, gdzie potencjał kibicowski jest spory, a przestarzały obiekt nie pomaga przyciągać widowni na miarę populacji i piłkarskich tradycji Szczecina.




Sprawdziłem jak wyglądała średnia Lotto Ekstraklasy w poprzednich 4 sezonach do 11 kolejki ligowej włącznie.

  • Sezon 2016/2017 - 9692 widzów;
  • Sezon 2015/2016 - 8868 widzów;
  • Sezon 2014/2015 - 7474 widzów;
  • Sezon 2013/2014 - 9190 widzów;
  • Sezon 2012/2013 - 8611 widzów.
Jak widać najwyższą średnia frekwencja początkowych 11 kolejek ligowych  mieliśmy jesienią w sezonie 2013/2014.
To był sezon, w którym w czołówce walczyły kluby z największymi stadionami, do Ekstraklasy awansowała Cracovia i  Zawisza. Jesienią Zawisza był jeszcze przed bojkotem, a na mecze w Bydgoszczy chodziło około 6-8 tysięcy ludzi. Gdyby nie trwająca przebudowa obiektów w Białymstoku, Zabrzu i Bielsku-Białej, to z pewnością wtedy przekroczona zostałaby średnia frekwencja całej ligi 10 tysięcy widzów na mecz.

Czy obecnie jest na to szansa? Na pewno kilka klubów i miast ma większy potencjał kibicowski niż  obecnie wykorzystuje. Frekwencja poniżej oczekiwań na pewno jest w Gliwicach, w Szczecinie, we Wrocławiu, w Kielcach.
Średnią zaniża na pewno Nieciecza, ale jak na warunki tej miejscowości zrobiono już chyba wszystko co możliwe, żeby mecze Bruk Betu przypominały spotkania Ekstraklasy. Dużo więcej się nie wyciśnie z tego stadionu i z tej miejscowości.

Przekroczenie bariery średniej frekwencji 10 tysięcy widzów w przekroju całego sezonu prawdopodobnie nastąpi w najbliższych latach. Być może da nam to miejsce w pierwszej dziesiątce w Europie. W ślad za zainteresowaniem kibiców podążają sponsorzy i ich pieniądze, a to już prosta ścieżka do podnoszenia sportowego poziomu klubów.

W lidze frekwencji mamy kilu kandydatów w niższych ligach, ale za to z nowoczesnymi stadionami, którzy chętnie w Lotto Ekstraklasie powalczą o ligowe punkty i pokażą się z dobrej strony na trybunach. Niedawno w I lidze śląskie derby w Tychach oglądało ponad 11 tysięcy widzów.




czytaj też :

Rekordowa frekwencja w grupie spadkowej Ekstraklasy w 31 kolejce sezonu 2015/2016.

środa, 20 kwietnia 2016

Rekordowa frekwencja w grupie spadkowej Ekstraklasy w 31 kolejce sezonu 2015/2016.

Grupa spadkowa Ekstraklasy w 31 kolejce wygenerowała średnią frekwencję na stadionach na poziomie 7411 widzów. to najlepszy wynik jak do tej pory.

W sezonie 2014/2015 średnia frekwencja grupy spadkowej wahała się między 4072 widzów w 32 kolejce, a 5474 widzów w 37, finałowej kolejce.

W sezonie 2013/2014 średnia frekwencja grupy spadkowej wahała się między 3113 widzów w 32 kolejce, a 6995 widzów w 31 kolejce.


Frekwencja  z 31 kolejki obecnego  sezonu w grupie "spadkowej" (7411 widzów) była zatem rekordowa od początku systemu podziału na grupy po 30 kolejce.
W tej kolejce na własnych obiektach grały: Wisła Kraków, Jagiellonia, Korona i Podbeskidzie.

Ciekawe jak wypadnie pod względem frekwencji dzisiejsza kolejka w grupie spadkowej. Na swoich stadionach grają Górnik Zabrze, Śląsk Wrocław, Termalica oraz Górnik Łęczna.


Grupa "mistrzowska".


 W tym sezonie frekwencja grupy mistrzowskiej rozpoczęła się od niezbyt efektownego wyniku
10055 widzów w dwóch pierwszych kolejkach grupy mistrzowskiej. To wynik gorszy niż w poprzednich sezonach.

Rekord grupy mistrzowskiej pochodzi z 37 kolejki sezonu 2014/2015 i wynosi prawie 21 tysięcy widzów (20998). W minionym sezonie średnia frekwencja kolejek grupy mistrzowskiej wahała się pomiędzy 10765 widzów a wspomnianą liczbą 20998 widzów.
W żadnej kolejce tego sezonu w grupie mistrzowskiej średnia frekwencja nie spadła poniżej 10 tysięcy widzów.
Średnia wszystkich kolejek tej grupy to 14437 widzów. W tym kontekście widać, że obecny sezon zapowiada się mniej efektownie w grupie mistrzowskiej.

W sezonie 2013/2014 frekwencje grupy mistrzowskiej były znacznie gorsze - pomiędzy 6670 widzów a 16111 widzów. 
Średnia wszystkich kolejek grupy mistrzowskiej wyniosła tylko 11012 widzów.
Kiepska frekwencja grupy mistrzowskiej wynikała głównie z przebudowy stadionu Górnika Zabrze oraz bojkotu spotkań przez kibiców Zawiszy, który w tamtym sezonie dostał się do grupy "mistrzowskiej".


 Średnia frekwencja poszczególnych kolejek w lidze mistrzowskiej w poszczególnych sezonach prezentuje się następująco:






O frekwencji na stadionach czytaj więcej tutaj





wtorek, 16 lutego 2016

Nowy rekord średniej frekwencji w 22 kolejce Ekstraklasy.

W 22 kolejce Ekstraklasy padł rekord średniej frekwencji na wszystkich stadionach Ekstraklasy.

Do tej pory największą frekwencję odnotowaliśmy w 6 kolejce, gdy stadiony Ekstraklasy odwiedziło 81768 widzów. 

Takie zjawiska mają miejsce gdy na swoich stadionach  grają Legia, Wisła, Lech, Lechia

W szóstej kolejce grały u siebie Lech, Legia i Lech, Cracovia, Pogoń, Śląsk, Górnik Zabrze i Ruch. Średnia 6 kolejki to 10219 widzów.

22 kolejka 12-15 luty 2106 - rekord średniej frekwencji kolejki ligowej


W ostatni weekend średnia wyniosła prawie 11,5 tysiąca widzów.
Złożyła się na to świetna frekwencja w Warszawie (ponad 25 tysięcy widzów), ponad 17 tysięcy widzów w Poznaniu, prawie 14 tysięcy we Wrocławiu. 
Gdyby jeszcze widownia w Gdańsku dopisała na miarę potencjału tego ośrodka, to wynik mógłby pierwszy raz w tym sezonie przekroczyć 100 tysięcy  widzów w jednej kolejce ligowej.
Ale i tak trzeba się cieszyć, że tak wielu kibiców pofatygowało się mimo zimowej aury na żywo oglądać swoich piłkarzy.

Nowy rekord frekwencji w jednej kolejce to 92646 widzów (w 22 kolejce).

Największe frekwencje prawdopodobnie dopiero przed nami. W ubiegłym sezonie 5 najwyższych średnich padło pomiędzy 25 a 37 koleją ligową w kulminacyjnych momentach walki o pierwszą ósemkę, o utrzymanie i tytuł Mistrzów Polski.

Ostatnią kolejkę poprzedniego sezonu oglądało na żywo 105944 widzów, czyli średnio 13243 widzów. W tej liczbie 41,5 tysiąca oglądało mistrzowską fetę w Poznaniu.

czytaj więcej o frekwencji :
Średnie frekwencje na stadionach 2005-2015, Polska [wykres]


liga frekwencji:
Frekwencje na polskich stadionach 2015/2016


Jeżeli chcecie być szybko informowani o pojawieniu się nowych tekstów to zapraszam do polubienia profilu Facebooka lub zapisania się na subskrypcję mailową (na pasku bocznego menu po prawej stronie).



FutbolwLiczbach na Facebook'u

środa, 10 lutego 2016

Lechia Gdańsk.[typy na sobotę][część 2.]

[cześć 1.]

 Gdańskie inwestycje w młodzież.


Kluby Ekstraklasy pokazały łącznie 62 młodzieżowców (średnio 3,875).  Lechia dała się pokazać aż 6 zawodnikom w wieku młodzieżowca (do rocznika 1995 włącznie), którzy zdobyli ponad 1/7 punktów rankingowych (4954 punkty) zdobytych przez młodzieżowców ze wszystkich 16 klubów Ekstraklasy (35227 punktów rankingowych).
Średnio na każdego młodego Lechistę przypadło zatem ~ 826 punktów rankingowych, co jest piątym wynikiem wśród klubów Ekstraklasy. Można więc śmiało powiedzieć, że jesień w Gdańsku upłynęła jako szeroko otwarte okno wystawowe. Można śmiało powiedzieć, że Lechia jesienią inwestowała w młodzież.

Gdyby jeszcze ograni w ten sposób najzdolniejsi młodzieżowcy faktycznie stawali się na lata filarami swoich zespołów...
Ale kibice dobrze znają dalszą część tego niekończącego się procesu. Najlepsi zostaną za chwilę sprzedani za granicę, a kibice będą znowu przyglądać się formowaniu kolejnych młodzieżowców na kolejną wyprzedaż.

Nie jestem przekonany, czy to jest najlepszy sposób na zbudowanie klubów europejskiego formatu w Gdańsku.

Czy Gdańsk, prężne, nowoczesne, dobrze rozwijające się miasto faktycznie nie posiada ambicji zbudowania zespołu europejskiego formatu? A co z frekwencją? Fajne akcje marketingowe ciągle nie przekładają się na spodziewany wzrost frekwencji w Gdańsku. Czy władze klubu zadają sobie może czasami pytanie dlaczego? Może ludzie w Gdańsku mają po prostu nieco większe ambicje niż być świadkami ogrywania młodzieży, która przy pierwszej lepszej okazji jest sprzedawana zasilając kadry innych klubów? Przykładów można by podawać bez liku.

To pytanie nie dotyczy tylko Lechii Gdańsk. To samo pytanie można by zadać działaczom Lecha Poznań, Legii Warszawa i działaczom większości polskich klubów.

czytaj też: 
Mistrz Polski. Bezradny, zmęczony, bez ikry. 
 
Czy znajdzie się w końcu klub, który zdoła zatrzymać swoich najzdolniejszych wychowanków, i wzmocnić kadrę swojego zespołu na tyle, żeby zarabiać na grze w pucharach, zamiast na sprzedawaniu młodzieży za drobne pieniądze. Wtedy po pierwsze kibice będą mogli latami cieszyć oczy grą wychowanków, a przy okazji nacieszą oczy i serca pojedynkami toczonymi przez klub w europejskich pucharach. Kto przebije w końcu ten magiczny krąg bezradności organizacyjnej naszych klubów?

Dopiero kluby grające bez kompleksów w Europie są w stanie zapełnić 40-tysięczniki, rozkochać w sobie nie kilkanaście, ale kilkadziesiąt tysięcy kibiców, którzy wypełnią stadiony także na ligowych meczach.


Być może stawianie na młodzieżowców przez Lechię okaże się dobrą inwestycją, ale raczej dla księgowego klubu. Obawiam się, że niestety nie dla kibiców.

Czy z punktu widzenia długofalowego interesu rozwojowego klubu to jest optymalna strategia rozwojowa? Czy kluby I i II ligi nie są znacznie lepszym środowiskiem dla zdobywania doświadczenia przez zdolną młodzież? Nie mam oczywiście jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Chciałby postawić jedynie znak zapytania przy takiej polityce kadrowej Lechii. Żal patrzeć na trybuny ogromnego obiektu, czekające bezskutecznie na zapełnienie się choćby w połowie.

czytaj też: 

Rankingi Mistrzów Polski 2013/2014, czyli Legia w liczbach


Nie mam nic przeciwko walce o utrzymanie. Dla prawdziwych kibiców potrafi być ona równie pasjonująca jak walka o puchary. Jednak frekwencja w Gdańsku pokazuje, że populacja kibiców chodzących regularnie na Lechię nie będzie się powiększała tylko ze względu na ładny stadion. Potrzeba czegoś więcej.

Średnia frekwencja na stadionie w Gdańsku wynosi około 2,5 % populacji mieszkańców miasta Gdańska. Analogiczny wskaźnik dla Poznania wynosi 2,95%. Są w Ekstraklasie kluby o znacznie gorszym wskaźniku frekwencji niż Lechia Gdańsk, ale w mojej ocenie kluby grające na największych obiektach w kraju po prostu muszą stawiać sobie najbardziej ambitne cele. W przeciwnym razie będą miały największe problemy z utrzymaniem ogromnych obiektów i będą stanowiły największe rozczarowanie dla kibiców czekających na dobre polskie kluby w Lidze Mistrzów.

więcej o frekwencji ligowej: Mapa frekwencji dekady.
Ile dzieli nas od Europy, czyli średnie frekwencje...

Młodzieżowcy Lechii.


  • bramkarz Marko Marić (rocznik 1996) zajął wysokie 4 miejsce w rankingu młodzieżowców Ekstraklasy z  2403 punktami, rozegrał 1890 minut, co dało wskaźnik 1.27 punktu na minutę, bilans jego spotkań to 6-6-9;
  •  obrońca, Paweł Stolarski  (rocznik 1996) zajął 14 miejsce w rankingu młodzieżowców Ekstraklasy.Jego liczby to 1014 punktów rankingu 718 minut, 1.41 punktu na minute, bilans 3-2-4;
  • pomocnik Lukas Haraslin 696 pkt (2-3-3), 3 bramki,  2.27 punktu na minutę (bardzo obiecujące liczby tego pomocnika);
  • pomocnik Bruna Nazario 540 pkt (2-4-3), 1.17;
  • napastnik Adam Buksa 292 pkt (0-3-2) 0.96;
  • napastnik Michał Żebrakowski 9 pkt (0-0-3) 0.29.

Dla porównania Ruch Chorzów wystawił tylko dwóch "młodzieżowców", Mariusza Stępińskiego (ranking  3262 punktów, (2.33), 11 goli ) i Macieja Urbańczyka (1087 punktów -1.32), który pechowo zerwał więzadło krzyżowe w kolanie w spotkaniu z Lechem Poznań.

Ruch jest bliski awansu do mistrzowskiej ósemki, a Lechia jest bliska miana klubu o najsłabiej wykorzystanym potencjale w Polskiej Ekstraklasie. O to miano toczy się zresztą zawzięta  rywalizacja w gronie innych klubów z dużych miast z wielkimi stadionami: Wisły Kraków i Śląska Wrocław. Ale o tym może już innym razem.

Lechia jest klubem z grupy TOP5.  ligowych frekwencji, ale przy złym zarządzaniu klubem kwestią czasu jest spadek któregoś z wyżej wymienionej trójki do I ligi. Może dopiero wtedy pojawi się głębsza refleksja dotycząca polityki kadrowej.


Transfery Lechii Gdańsk

Odeszli:
  • Ariel Borysiuk (do Legii Warszawa) - jeden z najważniejszych graczy jesienią;
  • Maciej Makuszewski (do Victorii Setubal) - jak wyżej - strata trudna do zastąpienia, 70 spotkań dla Lechii w 3 sezonach i 12 goli;
  • Bruno Nazario - nie spełnił pokładanych w nim nadziei - żalu wielkiego po nim nie będzie w Gdańsku.

 Przyszli:
  • Adam Dźwigała (rocznik 1995) z Górnika Zabrze (obrońca, niezły ranking 1.77 jesienią w słabym Górniku), prawonożny defensywny pomocnik lub środkowy obrońca;
  • Martin Kobylański  (rocznik 1994) - pomocnik, syn Andrzeja, przychodzi z rezerw Werderu Brema) - ogromny znak zapytania. To może być spore wzmocnienie Lechii, obunożny napastnik lub ofensywny pomocnik;
  • Bracia Paixao - (obaj 1984 rocznik) mają niepodważalnie swoją markę, potrafią strzelać gole - zobaczymy jak trafią z formą. Marko nie pograł sobie jesienią w Sparcie, Flavio dalej skuteczny w Śląsku. Sporo zależy od tego jak zaaklimatyzują się nad morzem.
  •  Vanja Milinković-Savić (1997) - utalentowany wieżowiec (202 cm) ma wzmocnić rywalizację w bramce.
Trójka z tych zawodników to bardzo młodzi gracze.

Lechia zacznie wiosnę od 3 punktów? [typy na 22 kolejkę]

Lechia Gdańsk - Podbeskidzie , mój typ silna "jedynka" bez podpórki

Zapraszam też do przyjrzenia się rankingom juniorów starszych Lechii Gdańsk na bazie występów w Centralnej Lidze Juniorów:

Lechia Gdańsk - CLJ w sezonie 2015-2016

To jest szerokie zaplecze, do którego Lechia  w przyszłych sezonach będzie sięgać.


Armia zaciężna - to taka tradycja polskiej Ekstraklasy.


Jedynym graczem Lechii pochodzącym z województwa pomorskiego, grającym jesienią dla biało-zielonych jest Piotr Wiśniewski (razem 390 minut na boisku).

Największą kolonię w Lechii stanowili jesienią gracze z Małopolski: Paweł Stolarski, Michał Mak i Aam Buksa.

małopolskie - 3 graczy w Lechii Gdańsk;
lubuskie - 2;
łódzkie - 2;
zachodnio-pomorskie - 2;
podkarpackie - 2;

Z dala od domu.


Z województwa Pomorskiego pochodzi 15 zawodników grających w Ekstraklasie, ale 14 z nich gra w innych częściach kraju. Gdyby tak przynajmniej połowę z nich zebrać do kupy.... Mogła by powstać ekipa walcząca do ostatniej kropli krwi za ukochane barwy. Ale to od dawna nie jest w modzie. Odsetek wychowanków w Ekstraklasie grających dla swoich macierzystych klubów generalnie jest bliski zeru. Nigdy nie będę w stanie zrozumieć dlaczego kluby dopuszczają do utraty swoich wychowanków, chociaż mechanizm jest dobrze znany i wielokrotnie opisany. Od wychowanka oczekuje się najczęściej w klubach grania za pół darmo w imię wyższych, szczytnych ideałów. Ta filozofia nie jest w stanie zazwyczaj przetrwać pierwszej poważnej oferty z innego klubu, proponującego zarobki na rynkowym poziomie. I tak dziewięćdziesiąt parę procent zawodników ląduje z dala od domu. I tak już od dziesiątek lat.

Niedługo napiszę o klubie stawiających na graczy z regionu, ale to nie będzie tekst o Ekstraklasie. Takich modeli trzeba szukać w I lidze.

Lechia Gdańsk. Mądre inwestycje w młodzież? [ranking zawodników][typy na sobotę][część 1]

Dzisiaj chciałbym zaprezentować Wam ranking zawodników Lechii Gdańsk. Wyniki zespołu z Gdańska mocno odbiegają od oczekiwań kibiców. Stąd pewnie wielu z nich zastanawia się kto najbardziej zawiódł, kto nie sprostał oczekiwaniom? Jeszcze ważniejsze pytanie brzmi: czy zarząd klubu wyciągnął właściwe wnioski z osiąganych wyników i podjął mądre decyzje w zimowym okienku transferowym?


Ponieważ moje rozważania  funkcjonują praktycznie wyłącznie w oparciu o liczby zacznę od pokazania średniego wieku zespołu Lechii Gdańsk na tle zespołów, które wyprzedzają zespół znad morza w tabeli.




Lechia Gdańsk - drugi najmłodszy zespół Ekstraklasy.


Średnia wieku liczona jest w każdym spotkaniu niezależnie od siebie, proporcjonalnie do ilości minut spędzonych przez poszczególnych zawodników na boisku. Lechia  grała drugim najmłodszym zespołem w Ekstraklasie (25 lat i 320 dni). Młodsza była jedynie Jagiellonia. Pogoń Szczecin zaprezentowała skład średnio o 15 dni starszy, ale za to z jak różnym efektem punktowym (36 oczek Pogoni przy 24 punktach zdobytych przez Lechię).

O wyczynach młodej Jagiellonii i młodej Pogoni pisałem we wcześniejszych wpisach:

Jaki jest najmłodszy zespół czołówki Ekstraklasy?

Jagiellonia najmłodszym zespołem czołowej ósemki Ekstraklasy



Pozwolę sobie przytoczyć fragment jednego z nich:
"Dlaczego prezentując rankingi poszczególnych zespołów ciągle zwracam taką uwagę na średni wiek ? Z jednego powodu. W mojej ocenie są w Ekstraklasie kluby, które usiłują wprowadzać do gry jednocześnie zbyt wielu młodych zawodników. Robią w ten sposób krzywdę nie tylko im samym, ale przede wszystkim odbija się to zbyt mocno na jakości gry tych zespołów. Problem ten jest najbardziej chyba widoczny w przypadku gdańskiej Lechii. Wynikać to może z niezbyt trafnej oceny potencjału umiejętności tej młodzieży lub ze zwykłej pazerności zarządów na kasę. Jak powszechnie wiadomo, to właśnie utalentowana i perspektywiczna młodzież jest najchętniej kupowana przez bogate, zachodnie kluby. Jest szansa zarobić. Jestem zwolennikiem dawania szansy młodym zawodnikom, którzy jednak są do tego mentalnie, fizycznie, taktycznie i technicznie przygotowani."

Czy Lechia stawia rzeczywiście na zawodników przygotowanych do walki o najwyższe cele, czy też może stawiała sobie od początku sezonu za cel walkę o utrzymanie  w Ekstraklasie. Jeżeli tak, to zapomniano o tym powiedzieć otwarcie kibicom. Nie jest im z pewnością przyjemnie patrzeć w tabelę, gdy ich klub o tak dużym potencjale ( i stadionie) znajduje się 2 punkty powyżej strefy spadkowej. Ale największym problemem nie jest samopoczucie tych kibiców którzy przychodzą. Większość z nich udowodniła, że potrafi być z klubem na dobre i złe. Wszyscy pamiętamy cierpliwy i triumfalny pochód Lechii od VI ligi do Ekstraklasy.

grafika: 90minut.pl

Problemem jest fakt, że tak grający jak obecnie zespół Lechii nie przyciągnie nigdy więcej niż kilka, góra kilkanaście tysięcy widzów na ten ogromny stadion, który przy kilkunastu tysiącach widzów wydaje się pusty. Wbrew pozorom nie jest łatwo stworzyć na takim obiekcie dobrą, meczową atmosferę.
Do tego potrzeba 25-30 tysięcy widzów, a do takiej frekwencji Lechii bardzo daleko. Oczekiwania wobec Lechii są zatem bardzo duże.


Jak wygląda ranking poszczególnych zawodników Lechii z ligowej jesieni 2015?

Lechia Gdańsk, jesień 2015 ranking Futbol w Liczbach

Najwięcej punktów w rankingu zdobył Rafał Janicki (2439 punktów, 1795 minut, 1.36 punktu na minutę, 2 gole) . To jest niezły wynik jak na 23 letniego, środkowego obrońcę, ale zajmuje on jednak dopiero 63 miejsce w rankingu zawodników polskiej Ekstraklasy.

Drugi w zespole Lechii Gdańsk wynik należy do młodzieżowego bramkarza , Marko Maricia ( 2403 punkty, 1890 minut, 1.27 punktu na minutę. Marko rozegrał pełnych 21 spotkań ligowych jesienią. O dwa więcej niż młodzieżowy bramkarz Jagiellonii. Kolejny młodzieżowiec, Mariusz Stępiński rozegrał w Ekstraklasie 1399 minut.

Granicę 2 tysięcy punktów rankingowych w zespole Lechii przekroczyli jesienią także Ariel Borysiuk, Maciej Makuszewski, Jakub Wawrzyniak i Grzegorz Kuświk. Tego ostatniego zawodnika wyróżnia wskaźnik 1.63 punktu na minutę zdecydowanie przewyższający średnią zespołu 1.39. 

Świetne statystyki ma Michał Mak (5 goli i 1.89 punktu na minutę) Gdyby nie jego czerwona kartka w spotkaniu z Cracovią, to jakże inaczej wyglądałby indywidualny ranking tego zawodnika....
A i sytuacja jego zespołu w tabeli mogłaby wyglądać nieco inaczej.


Gdańskie inwestycje w młodzież.

czytaj dalej [część 2]

poniedziałek, 21 września 2015

Ile dzieli nas od Europy, czyli średnie frekwencje na stadionach w Polsce.

W piłkarskim sezonie 2015/2016  zapowiadają się spore zmiany frekwencji na poszczególnych stadionach.

Warto zatem przyjrzeć się jeszcze raz ligowej frekwencji z poprzednich sezonów. To ona jest jednym z czynników generujących zainteresowanie reklamodawców, sponsorów i przekłada się na finansowe wpływy klubów.




Kluby z największymi średnimi frekwencjami w Europie:






Kluby z najwyższymi średnimi frekwencjami w Polsce:

10 klubów z najwyższą liczbą widzów w Polsce

Przed rozpoczęciem bojkotu przez cześć kibiców w 2014 roku bydgoski Zawisza plasował się mniej więcej na 9-tym miejscu tego zestawienia.
W ostatnim sezonie spadł na 19 miejsce. Miał najniższą średnią frekwencję w T-Mobile Ekstraklasie  i był wyprzedzany przez 3 kluby grające w niższych klasach rozgrywkowych:
- Arka Gdynia, I liga- 3981 widzów,
- Zagłębie Lubin, I liga - 3953 widzów,
- Stal Mielec, II liga - 2862 widzów.

druga dziesiątka "ligi frekwencji stadionowych"




Zainteresowanie kibiców przekłada się na wartość ligi w oczach reklamodawców oraz firm nabywających prawa do transmisji spotkań. T-Mobile Ekstraklasa chwali się nowym, rekordowym kontraktem na sprzedaż praw transmisyjnych spotkań ekstraklasy (NC+ oraz Eurosport 2 ) wartym ponad 30 milionów Euro na rok.

I liga w kanałach Polsatu.


Spotkania I ligi transmitowane będą w kanałach grupy (Polsat Sport, Polsat Sport Extra i Polsat Sport News), ale wartość tego kontraktu jest znacznie niższa i nie ma już bezpośredniego przełożenia na klubowe budżety. Stąd I liga uznawana jest w Polsce za prawdziwe finansowe wyzwanie dla zarządów klubów. Z drugiej strony obecność I ligi w transmisjach telewizyjnych z pewnością daje argument klubom do "kuszenia" potencjalnych reklamodawców i sponsorów. Warunkiem skutecznego pozyskiwania sponsorów jest oczywiście dobra atmosfera na stadionie i duża publika. O to jednak może być w Bydgoszczy bardzo trudno. Nic nie wskazuje na możliwość rychłego zakończenia konfliktu i powrotu opraw meczowych na trybuny.

Osoby interesujące się frekwencją na stadionach piłkarskich zapraszam też do odwiedzenia strony
http://www.european-football-statistics.co.uk/attn.htm gdzie można przyjrzeć się średnim frekwencjom osiąganym w najmocniejszych ligach Europy. Najwyraźniej nie uwzględniono tam najwyższej frekwencji Lecha Poznań (ponad 18 tysięcy widzów na mecz) i podano, pewnie z rozpędu, frekwencję Legii Warszawa. Niezależnie od tego tabela daje obraz kibicowskiej siły lig w poszczególnych krajach.
Na bazie danych podawanych na tej stronie sporządziłem zestawienie dla najmocniejszych 25 lig Europy w sezonie  2011/12 (dane historyczne chyba nie są już dostępne) oraz w sezonie 2014/2015:

http://www.european-football-statistics.co.uk/attn.htm


Populacja naszego kraju licząca około 38 milionów i rozbudowana sieć aglomeracji o znaczącym potencjale ludnościowym, dają podstawy do nadziei, że polska piłkarska ekstraklasa docelowo awansuje do pierwszej 10-ki w Europie pod względem frekwencji, a z czasem może nawet pod względem poziomu sportowego weryfikowanego od wielu lat boleśnie w Europejskich Pucharach. Ogromna szkoda, że Bydgoszcz w minionym sezonie zaniżała polską średnią, bo z pewnością ma potencjał do tego by stać się znaczącym piłkarskim ośrodkiem w kraju.


W ostatnich latach 5 latach średnia frekwencja w polskiej ekstraklasie ustabilizowała się na poziome ok. 8,5 tysiąca widzów.
Niestety na zapleczu Ekstraklasy średnia frekwencja w ostatnich 2 latach spadła poniżej 2 tysięcy widzów.

Zmiany średnich frekwencji w Polskiej Ekstraklasie w kolejnych 20 latach widać na tym wykresie.