poniedziałek, 6 listopada 2017

Pozytywne wieści z pola walki.

Dzisiaj algorytm spisał się bardzo dobrze.  W 43 meczach trafił rozstrzygnięcia 26  spotkań, czyli w ponad 60% typów. Typy dały średnio ponad 27% Yield.



Dadatni Yield był w obszarze typowanych "jedynek" (+28%), typowanych remisów (+48%) a także typowanych wygranych gości (+6%)

Szczególnie okazale wypadła 2 liga Japońska, gdzie algorytm trafnie przewidział 7 z 11 spotkań:

Yield +60% - 40 kolejka JL2 typy FutbolwLczbach.pl

Zwrot z inwestycji ponad 60% w tym przypadku.

5 kolejny tydzień na plusie w SerieA


Ale jeszcze bardziej mnie cieszy kolejny , piąty już z rzędu na plusie tydzień w Serie A:



Liga, w której algorytm typuje stabilnie na plusie jest w mojej ocenie najbardziej bardziej przydatna.

Podobnie od 5 tygodni nieprzerwanie na plusie algorytm typuje w hiszpańskiej Primera Division:

 


Nie wiem na ile przydają się wam typowania mojego algorytmu. Mam nadzieję, że pomagają wam w podejmowaniu decyzji.

Zrzuta na serwer.


Niedługo czeka mnie ten moment, w którym muszę opłacić domenę futbolwliczbach.pl, niedługo później serwer, na którym znajduje się baza danych i skrypty. To jest wydatek nieco ponad 200 złotych płatny raz na rok. Tym razem postanowiłem poprosić Was o wsparcie. Nie jest to wielka kwota, ale byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktoś przyłączył się do zbiórki kasy.

Po prawej stronie u góry znajdziecie przycisk do darowizny przez PAY PAL:


Taki przycisk umieściłem także na stronie www.futbolwliczbach.pl gdzie znajdują się typy algorytmu.

Wystarczą naprawę drobne datki. Każda złotówka czy 2 złote będą dla mnie sygnałem, że podoba Wam się to co robię razem z moim zespołem. Jeżeli macie wolę wesprzeć ten projekt większą kasą to oczywiście się nie obrażę ;) Od pewnego czasu otworzyliśmy dostęp do wszystkich typów algorytmu. Pomysłów na rozwój jest sporo. Mam nadzieję, że będziecie nam kibicować i wspierać ten projekt.

W ostatnich 30 dniach notujemy plus w JL1, ESP1, ITA1, ANG2, blisko plusa, w poczekalni jest POL3, czyli polska II liga oraz GER1 - niemiecka ekstraklasa.





Algorytmix, to taka nasza ksywa robota typującego wszystko według wskazań algorytmu.

piątek, 3 listopada 2017

CLJ - dobra kuźnia talentów czy strata czasu?

Centralna Liga Juniorów działa już kilka lat. Eksperci i działacze nie są zgodni czy obecny model juniorskiej piłki jest optymalny. Czy stworzenie jednej - centralnej ligi może przełożyć się na wyraźną poprawę poziomu tych rozgrywek?
A może powinno być więcej niż 2 ligi juniorów na centralnym szczeblu rozgrywek młodzieżowych?
Jan Urban niedawno ubolewał nad tym, że rozgrywki młodzieżowe na przyzwoitym poziomie obejmują zbyt małą grupę ludzi, porównując to do realiów Hiszpanii.

To jest zagadnienie niezmiernie ciekawe. Powodowany tą właśnie ciekawością zebrałem dane o zawodnikach występujących dwa sezony temu w Centralnej Lidze Juniorów starszych w barwach kilku znaczących klubów posiadających swoje prężne akademie:

  • Lecha Poznań,
  • Zagłębia Lubin,
  • Pogoni Szczecin,
  • Arki Gdynia,
  • Lechii Gdańsk.
W grupie zawodników grających w sezonie 2015/2016 w CLJ znajduje się całkiem pokaźna liczba zawodników grających obecnie z różnym skutkiem w seniorskich zespołach na poziomie Ekstraklasy czy I ligi.

1. Robert Gumny



Robert Gumny - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103

Niewątpliwie najwyższy poziom prezentuje obecnie boczny obrońca Lecha - Robert Gumny, rocznik 1998. W tegorocznym rankingu jego dorobek przekracza już 2 tysiące punktów. Robert jest obecnie podstawowym zawodnikiem Lecha Poznań walczącego o tytuł mistrzowski. Bilans Gumnego to 6-4-1 czas gry na boisku 990 minut, ranking przeliczany na czas spędzony na boisku to 2.03. Takimi statystykami mogą się pochwalić jedynie zawodnicy zespołów walczących o koronę mistrzowską.
Po sprzedaży Jana Bednarka Lech z powodzeniem wprowadza do gry o najwyższe cele Gumnego, kolejnego wychowanka Akademii Lecha. Trzeba przyznać, że Kolejorz robi to z głową. Nie próbuje wprowadzać do gry kilku tak młodych zawodników na raz, co często kończy się spaleniem całego projektu na panewce: spadkiem klubów, zwalnianiem trenerów i takimi klimatami. Lech zachowuje proporcje.Średnia wieku zawodników Lecha w obecnym sezonie to 27 lat i 150 dni - całkiem normalna jak na warunki naszej Ekstraklasy.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że 2 sezony temu Gumny więcej czasu spędził na boisku w CLJ niż w III-ligowych rezerwach Lecha. Być może poziom gry ogólnie w III lidze jest wyższy niż w CLJ, ale nie każdy zawodnik będzie się w III lidze optymalnie rozwijał choćby ze względu na uwarunkowania fizyczne czy ryzyko kontuzji. Rozgrywki juniorskie są bardziej delikatne, ale czasami bardziej zaawansowane technicznie a nawet taktycznie.

Wartość Gumnego rośnie w oczach. Gdyby wzrost rankingu FwL w kolejnych sezonach przedstawić na wykresie to wyglądałby on tak:

Robert Gumny - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103
Ranking FwL Roberta Gumnego już po październikowych meczach przekracza 2 tysiące punktów, czyli jego dorobek z poprzedniego sezonu. Zawodnik wprowadzony w młodym wieku na poziom czołówki Ekstraklasy potrafi kosztować krocie, co pokazał choćby transfer Jana Bednarka. Zobaczymy jak potoczą się dalsze losy wychowanka Akademii Lecha.

2. Filip Jagiełło


Drugi w tym zestawieniu jest Filip Jagiełło z Akademii Zagłębia Lubin. W obecnym sezonie pomocnik Miedziowych osiąga już ranking FwL 1154 punkty, co  w przeliczeniu na minutę daje wskaźnik 1.82. 
Dwa sezony temu grał głównie w III-ligowych rezerwach Zagłębia, gdzie popracował 1804 minuty. Niestety nie mam składów tego zespołu w bazie danych. Gdyby ktoś z kibiców Zagłębia chciał pomóc w uzupełnianiu składów rezerw swojego zespołu, to zapraszam. Występy Filipa w CLJ to były 2 pojedyncze epizody. Zdaniem ludzi prowadzących pomocnika III liga została dla niego uznana za optymalną w wieku 18 lat.

Filip Jagiełło - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103


Filip już w poprzednim sezonie grał na poziomie rankingu 1.77 i zaliczył 781 minut w Ekstraklasie.


Filip Jagiełło - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103

3. Paweł Tomczyk


Trzeci w tym rankingu jest Paweł Tomczyk. z Akademii Lecha Poznań. W jego przypadku trenerzy zdecydowali, że w wieku 18 lat  w sezonie 2015/16 większą cześć spotkań rozegra w CLJ.

Paweł Tomczyk - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103

Obecnie Tomczyk gra w Podbeskidziu, podąża zatem śladami Gumnego. Zobaczymy czy będzie on kolejnym adeptem Akademii Lecha, który będzie wprowadzany za rok do gry na najwyższym poziomie z podobnym skutkiem.

4.Michał Walski

Najlepszym w tym rankingu adeptem Akademii Pogoni Szczecin jest Michał Walski. W sezonie 2015/16 większość spotkań rozegrał w III lidze. W sierpniu 2016 został piłkarzem Ruchu, nie chcąc przedłużyć umowy z Pogonią Szczecin. Sezon 2016/2017 to czas jego adaptacji w Ruchu przeżywającym trudne chwile i spadek do I ligo. Obecnie gra regularnie w I lidze na poziomie rankingu FwL 0.74.

Michał Walski - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103


5. Artur Siemaszko

z Zagłębia Lubin gra obecnie w Stomilu na pomiomie I ligi:

Artur Siemaszko - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103
W sezonie 2015/16 1325 minut spędził w III-ligowych rezerwach.

6. Jakub Bach z Akademii Arki Gdynia:


Jakub Bach - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103

7. Oskar Paprzycki z Akademii Lechii Gdańsk:


Oskar Paprzycki - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103


Młode wilki z Górnika Zabrze:
Mateusz Wieteska w sezonie 2015/16 zaliczył pojedyncze epizody w CLJ, większość czasu grając w III lidze w rezerwach Legii  i w Dolcanie w I lidze :

Mateusz Wieteska - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103
Szymon Żurkowski , także rocznik 1997 dwa lata temu grał dla Gwarka Zabrze w okręgówce, na szóstym poziomie rozgrywkowym. Jego talent został jednak dostrzeżony przez działaczy Górnika. Obecnie jest jednym z największych talentów Ekstraklasy:

Szymon Żurkowski - ranking FwL w sezonach, aktualizacja 20171103


Centralna Liga Juniorów często jest oceniana jako optymalne miejsce rozwoju szczególnie dla młodszego z roczników juniora starszego. Droga na szczyt dla młodych chłopaków bywa  różna. Czasami wiedzie przez CLJ, czasmi przez III-ligowe rezerwy lub wypożyczenia do zespołów I czy II ligi. Czasami droga wiedzie z okręgówki prosto na salony jak w przypadku Szymona Żurkowskiego. Co jest kluczem? Kto osiąga na końcu sukces?

Decyduje talent, pracowitość, trochę szczęścia w unikaniu poważnych kontuzji.

No i ludzie, którzy dostrzegą ponadprzeciętny talent delikwenta, mądrze pokierują i dadzą szansę nabrania boiskowego doświadczenia na możliwie wysokim poziomie.

piątek, 4 sierpnia 2017

Europa nie dla polskich klubów?

Wczoraj przygodę z europejskimi pucharami zakończyły zespoły Lecha Poznań i Arki Gdynia. Wcześniej, już w drugiej rundzie eliminacji poległa Jagiellonia. W czwartej rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej polską ligę reprezentować będzie tylko Legia Warszawa, która nie przeszła 3 rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Polscy kibice, uważani często w Europie za fantastycznych, w takim momencie zadają sobie pytanie:

Dlaczego znowu leją nas Kazachowie, Azerowie  czy Duńczycy? 


Wielu obserwatorów polskiego futbolu będzie wskazywała na indywidualne błędy popełnione przez zawodników, może skrytykuje trenerów za niewłaściwe decyzje, ale warto zwrócić uwagę na fakt, że polskie kluby ciągle nie potrafią podnieść potencjału swoich kadr. Jak to wygląda w liczbach?

Legia Warszawa - FK Astana.


Mistrzowie Polski w zeszłym sezonie po dwóch dekadach przebili się do fazy grupowej Ligi Mistrzów i zainkasowali rekordowe przychody z tytułu gry w Europie. Zdobyli także Mistrzostwo Polski i maksymalne ligowe premie związane z tytułem.

Mimo tak dobrego sezonu wartość kadry Mistrzów Polski wyceniana jest na około zaledwie 28 milionów Euro, przy średniej wartości zawodnika niespełna 900 tysięcy Euro:

Wyceny kadr zespołów pochodzą z portalu transfermartk.pl

Nie jest zatem sensacją, że Legia odpadła w rywalizacji z FK Astana. Rywale z Kazachstanu dysponują kadrą o średniej wartości zawodnika 721 tysięcy Euro.


Porażka Mistrzów Polski jest niemiłą niespodzianką, ale nie jest w tym kontekście sensacją. Najważniejsze jest pytanie jak to możliwe, że Legia nie wykorzystała tak dobrego finansowo poprzedniego sezonu, żeby podnieść wartość swojej kadry na poziom gwarantujący utrzymanie Ligi Mistrzów?
Szkoda. Wygrana 1:0 w Warszawie nie wystarczyła do awansu po wyjazdowej porażce 1:3. Warszawski klub miał wyjątkową okazję wznieść się na finansowy pułap niedostępny bez wpływów z Ligi Mistrzów dla żadnego polskiego klubu od wielu lat. Niestety na własne życzenie Legia Warszawa utraciła właśnie w środę tą szansę. Skąd wziąć teraz kasę na walkę o kolejny sezon Ligi Mistrzów? Jak uzyskać stabilizację budżetu na poziomie z poprzedniego sezonu? Nie wiadomo. Legia zmarnowałą ten ważny moment.



Lech Poznań - Utrecht. 


Lech był bliski wyeliminowania wyżej notowanych rywali z Holandii. Potrafił bezbramkowo zremisować na wyjeździe wykorzystując fakt, że rywale byli we wczesnej fazie przygotowań do sezonu bez świeżości i bez pomysłu na grę. Kolejorz w pierwszym spotkaniu był bliższy wygrania tego meczu. Zabrakło jednak skuteczności, a wczoraj Utrecht wyglądał już zdecydowanie lepiej.

Kadra Lecha jest wyceniana na ~ 15 milionów Euro, przy średniej wartośći zawodnika ~ 500 tys Euro. Przy 27 minonach Euro i około dwukrotnie wyższej średniej wartości zawodnika Utrechtu to goście byli zdecydowanym faworytem dwumeczu.



I tutaj znowu nasuwa się pytanie dlaczego klub z Poznania, sporej metropolii ze swoimi ambicjami, nie jest w stanie podnieść potencjału swojej kadry do poziomu gwarantującego skuteczą rywalizację w Europie? Ten potencjał powinien być przynajmniej dwukrotnie wyższy. Lech dysponuje sporym stadionem i publicznością na poziomie średnio prawie 20 tysięcy widzów na mecz. Utrecht ma średnią widzów na poziomie 18,2 tysiaca widzów, więc mniejszą niż Lech. Finansowa przepaść między klubami bierze się głównie z różnicy we wpływach z praw do transmisji telewizyjnych pomiędzy Lotto Ekstraklasą a holenderską Eredivisie mającą prawie dwukrotnie wyższą średnią widownię.

źródło: http://www.european-football-statistics.co.uk/attn.htm


Kadry polskich klubów są co roku osłabiane, często właśnie w momencie, kiedy muszą rywalizować w Europejskich pucharach. Lech niedawno chwalił się skuteczności na rynku transferowym. Ale to jest pyrrusowe zwyciętwo jeżeli zyskuje się trochę gotówki w okienku transferowym, a traci grubą kasę odpadając z pucharów. Przy okazji klub traci na wizerunku i prestiżu, bo to jest każdorazowo ogromne upokorzenie dla kibiców gdy kolejny raz uświadamiają sobie, że polityka transferowa ich klubów stawia ich ciągle w roli chłopców do bicia. Czy to się kiedyś  w Polsce zmieni? Wydawać by się mogło, że publika na poziomie 20 tysięcy kibiców do czegoś już zobowiązuje, ale najwyraźniej ciągle ważniejsze jest chęć pochwalenia się sprzedażą jakiegoś zawodnika za kilka milionów Euro niż zbudowanie zespołu będącego powodem do dumy dla kibiców.

Problem polega na tym, że sprzedawanych zawodników polskie kluby nie są w stanie w lecie zastąpić zawodnikami o podobnym potencjale. Dlaczego decydują się na takie operacje właśnie w lecie?

Lech Poznań wygenerował ze sprzedaży Bednarka, Kownackiego i Kędziory dodatni bilans okienka transferowego na poziomie 11,5 miilona Euro. Brawo. Można jednak zapytać, czy ambicje największych polskich klubów ograniczają się do dostarczenia kilku perpektywicznych zawodników do silniejszych lig przy jednoczesnym zbieraniu batów w pucharach europejskich?
Takie minimalistyczne podejście polskich klubów poważnie ogranicza im możliwości wejścia na europejski poziom? Może warto zastanowić się, czy takiej wyprzedaży nie warto urządzać w zimie, żeby w lecie na puchary mieć stabilną, zgraną,  dobrze przygotowaną kadrę?

Arka Gdynia - Midtjylland



Arka nie była faworytem tego dwumeczu. Punkty dla Polski w klubowym rankingu jakie zdobyła na rywalach z Danii są miłym zaskoczeniem. Prowadzenie w rewanżu spowodowało, że sensacja naprawdę wisiała na włosku. Arka z podniesioną głową mogła wracać do Gdyni, ale mimo to potwiedziła, że kluby z polskiej ligi nie radzą sobie w Europie.


Potencjał kadrowy Arki Gdynia wyceniany jest przez transfermarkt na około 40% potencjału ich rywali z Danii. Zespół Midtjylland ma kadrę wycenianą na poziomie zbliżonym do Lecha Poznań i w dwumeczu zdołał potwierdzić wyższość nad waleczą Arką. 

 Jagiellonia - FK Gabala.

Jagiellonia przed pucharową przygodą w lecie 2017 roku została pozbawiona swojego asa - Kontantina Vassiljeva, jednego z najbardziej wartościowych graczy całej ligi. Nie odszedł do bogatej zachodniej ligi, tylko do Piasta Gliwice, który wiosnę kończył w grupie spadkowej Lotto Ekstraklasy. Jak można zrozumieć ludzi kierujących polskimi klubami? Ja nie potrafię. Vassiljev bardzo by się przydał Piastowi rok wcześniej, gdy ten reprezentował Polskę w pucharach, ale akurat wtedy Piast się osłabiał, a nie wzmacniał. Absurd goni tu absurd, a polscy kibice w pucharach przeżywają regularnie traumę. Jagiellonia z całkiem dobrą publiką na poziomie 13,5 tysiąca widzów odpadła z zespołem z Azerbejdżanu o podobnym potencjale kadrowym. Po obiecującym remisie 1:1 na wyjeździe Jaga na swoim obiekcie przegrała 0:2. Decydujący gol dla gości padł w 89 minucie rewanżu.


Jaga w końcówce meczu rewanżowego straciła szansę na doprowadzenie do dogrywki.
Arka w końcówce nie zdołała utrzymać korzystnego remisu, a Lech w końcówce nie potrafił wygrać z Utrechtem, grającym w "dziesiątkę". Przypadek ? Coś sprzysięgło się przeciwko polskim klubom grającym w puchrach? Nie. Zabrakło potencjału. Ten potencjał trzeba wznacniać budując szeroką i zgraną kadrę na puchary. Te "przypadki" działają najczęściej na korzyść mocniejszych. Polskie kluby w europejskich pucharach dopiero eksperymentują ze składem. Efekty są podobne co roku. Niestety.

Wartość polskiej klubowej piłki ponownie została negatywnie zweryfikowana w Europie. Nawet  ewentualny awans Legii Warszawa do grupowych rozgrywek Ligi Europy nie zmieni tej oceny w znaczący sposób. Legia przegrała w tym sezonie największą szansę. To będzie kolejny przegrany sezon w europejskich pucharach, który obniża niestety prestiż całej polskiej Ekstraklasy. Tym razem wstydem podzielą się działacze Lecha, Jagielloni i Arki i Legii. 

Pucharowy blamaż ciągle jest naszą polską specjalnością. Od wielu już lat. Nowoczesne, ładne stadiony same tego nie zmienią.