Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lech Poznań. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lech Poznań. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2020

Co młody Lech Poznań pokaże w Europie?

Dwa lata temu młodziutki Górnik Zabrze zajął 4 miejsce w Ekstraklasie i zakwalifikował się do eliminacji Ligi Europejskiej. Pozbył się trzech kluczowych graczy:
  • Mateusza Wieteski (Legia Warszawa) , 
  • Damian Kądziora (Dinamo Zagrzeb),
  • Rafała Kurzawy (Amiens)

W efekcie zgodnie z naszą tradycją skompromitował Polskę w europejskich rozgrywkach walczył o utrzymanie w kolejnym sezonie.

średnia wieku zespołów Ekstraklasy 2019/2020



Teraz młody Lech Poznań (średnia wieku niewiele ponad 25 lat), po dobrej wiośnie zajął drugie miejsce w lidze. Czy zgodnie z naszą tradycją osłabi się na tyle, by w Europie nic nie pokazać?

średnia wieku zespołów Ekstraklasy 2018/2019

średnia wieku zespołów Ekstraklasy 2017/2018



środa, 11 lipca 2018

Wróżenie z liczb, czyli jakiego Lecha zobaczymy w nowym sezonie? Transferowe +/-

Jakiego Lecha zobaczymy w nadchodzącym sezonie? Na razie wiemy tyle, że Pedro Tiba, Tomasz Cywka  i Paweł Tomczyk mają na razie w Poznaniu wystarczyć. Wpływy z transferu Roberta Gumnego mogły dać impuls do ofensywy transferowej Lecha, ale jak wiemy dochodzi on dopiero do siebie po zabiegu artroskopii kolana i z transferu na razie nici.

Patrząc przez pryzmat liczb największym ubytkiem Lecha w obecnym okienku transferowym jest Emil Dilaver. Według zasad futbolwliczbach.pl ten zawodnik osiągnął wiosną ranking  2309 punktów, 2.01 punktu na boiskową minutę. Emil przeniósł się do stolicy Chorwacji, do Dinama Zagrzeb podążając za trenerem Nenadem Bielicą. Według transfwermark wyceniany jest obecnie na milion Euro. Podobną wycenę ma drugi ubytek Lecha - Mario Situm, ale grał znacznie mniej niż Dilaver i znacznie mniejsza była jego punktowa efektywność, stąd jego ranking znacznie gorszy. Situm jest dopiero trzecim ubytkiem wedlug statystyk FwL.
Drugi jest jednak Radosław Majewski. Jego wycena według transfermarkt wynosi tylko 0.6 miliona Euro, ale wycena transfermarkt jest uzależniona mocno od wieku piłkarza. W mojej ocenie realna boiskowa wartość Majewskiego jest wyższa niż Situma.
Majewski osiągnął wiosną ranking 1931 punktów (1.79 na minutę). Czy Poznań będzie płakał po Majewskim, to zależy od  postawy Pedro Tiba.

Lech Poznań - transfery lato 2018 (stan na dzień 10 lipca)

Czwarty na liście ubytków Ołeksij Chobłenko wiosną zgromadził 835 punktów FwL w trakcie 591
ligowych minut (1.41 punktu na minutę). Być może w Lechu pojawi się ktoś jeszcze. Na razie bilans wartości zawodników jest
  

1.45 miliona Euro na minusie . 

 

W perspektywie czwartkowego starcia w eliminacjach Ligi Europy to nie powinien być żaden problem. Rywalem Kolejorza jest armeński Gandzasar. Wartość kadry zawodników tego rywala jest szacowana na poziomie powiedzmy Rakowa Częstochowa. Za domową wygraną Lecha bukmacherzy płacą grosze (~1.13 za postawioną złotówkę w Fortunie).
Czy Kolejorz przy takim podejściu może osiągnąć coś w tym sezonie w Europejskich rozgrywkach? Obecna wartość kadry Lecha przez transfermarkt szacowana jest na 20.5 miliona Euro, z czego 5 milionów Euro to rekonwalescent Rober Gumny, którego formę w sierpniu trudno jest przewidzieć. Realna wartość boiskowa młodego obrońcy Lecha nie ma oczywiście wiele wspólnego z wspomnianymi 5 milionami, bardziej z możliwością dalszego zarabiania na tak młodym i zdolnym graczu. Z punktu widzenia oceny szans na awans w kolejnych rundach eliminacyjnych Ligi Europy ważna jest średni potencjał całego zespołu. Czy ten potencjał wzrasta w obecnym okienku transferowym? W mojej ocenie niestety nie. W poprzednim sezonie Lech odpadał w III rudzie  eliminacji z Utrechtem, którego wartość kadry wyceniana była na poziomie obecnej Legii Warszawa, nieco ponad 31 milionów Euro. A co czeka polskie zespoły w IV rundzie eliminacji? Najczęściej zespoły o jeszcze większym potencjale. Czyżby więc Lech odpuszczał granie w Europie? Sytuacja nie wygląda co prawda tak tragicznie jak rok temu, gdy zespół stracił w letnim okienku transferowym na wartości o około 10 milionów Euro.

Lech Poznań - transfery lato 2017



Trzeba przyznać, że udane wprowadzenie do gry jesienią 2017 roku Gumnego i Jóźwiaka pozwoliło utrzymać się Kolejorzowi w ligowej czołówce. Ci dwaj zawodnicy zrobili ogromny krok naprzód w swoich karierach, jednak receptą na podbicie Europy przez Lecha taka polityka transferowa się nie okazała.
Obecnie można odnieść wrażenie, że władze Lecha niejako na złość kibicom wstrzymały proces wzmacniania klubu. Wszystko postawiono w Poznaniu na jedną kartę. Piłkarska jakość portugalczyka  Pedro ma zrobić różnicę. Być może Paweł Tomczyk będzie tej jesieni kolejną wschodzącą gwiazdą Ekstraklasy, absolutnie nie można tego wykluczyć. Co pokaże Tomasz Cywka? Przyznaję, że czasami robi na mnie wrażenie gra tego zawodnika. Ma potencjał, który może odpalić. Już od kilku lat wielu obserwatorów się tego spodziewa. Może właśnie na Bułgarskiej nastąpi kulminacja jego dobrej gry. Jeżeli nowy Kolejorz błyśnie formą, to będzie w ligowej czołówce. Ale wraca pytanie: czy to wystarczy na awans Lecha do grupowych rozgrywek Ligi Europejskiej?
Moim zdaniem nie ma na to dużej szansy. Kolejorz po prostu odpuścił.



czytaj też:

Lech Poznań powinien mierzyć wyżej niż dobra zabawa na transferowej karuzeli.

Wstyd, panie Rutkowski.


Nawet gdyby Lech cudem awansował do tych rozgrywek, to będzie zbierał w nich cięgi. Transfery w stylu "last minute" w razie awansu też nic nie są w stanie pomóc, bo futbol to gra zespołowa, wymagająca wzajemnego zrozumienia. W mojej ocenie kibice Kolejorza nie mają co robić sobie wielkich nadziei na Ligę Europy na Bułgarskiej, bo matematycznie nie ma do tego po prostu podstaw. Szkoda. 20-tysięczna publika w Poznaniu warta jest tworzenia zespołu grającego regularnie w Europie. Szczytem ambicji władz Lecha wydaje się być sprzedanie 20-latka za kilka milionów Euro na zachód. To przykre, że tak wygląda futbol w Polsce, nawet w największych miastach z metropolitalnymi ambicjami. Wstyd panie Rutkowski. Polska piłka cierpi na brak pieniędzy, ale moim zdaniem jeszcze bardziej na brak ambicji.

Zespół zdolny do walki w Europie więcej kosztuje, ale też można na nim więcej zarabiać. Klubom na zachodzie to się świetnie bilansuje. Dlaczego nasze najmocniejsze kluby dobrowolnie wybierają rolę chłopców do bicia? Tak jak każdemu polskiemu klubowi grającemu w pucharach życzę powodzenia Lechowi z Gandzasarem, ale co będzie dalej?  

#eurokompromitacja ???

czytaj też:

Jaka moc Legii na starcie nowego sezonu?




środa, 13 czerwca 2018

Lech Poznań powinien mierzyć wyżej niż dobra zabawa na transferowej karuzeli.



Wydarzenia w Poznaniu skłaniają do postawienia pytania: Jaka jest rola kibiców na stadionie i w klubie? Na pewno nie są  biernymi konsumentami widowiska. 
Sponsorzy dają swoje pieniądze, miasto dokłada swoje obiekty, a grupy kibicowskie wkładają w ten projekt niematerialne wartości jak swój czas, zaangażowanie w przygotowanie opraw, wyjazdów etc.
Grupy kibicowskie są de facto nieformalnymi pracownikami klubu i oczekują realnej  rekompensaty za swój wysiłek. Ich praca wygląda inaczej niż praca etatowych pracowników spółki piłkarskiej. Nie mają umów, nie otrzymują za nią pieniędzy, ale otrzymują pozytywne emocje. Przyciągają do klubu nowe twarze, nakręcają zainteresowanie medialne, pomagają w biciu rekordów frekwencji, nadają koloryt stadionowi i budują atmosferę. To są wartości niepoliczalne w pieniądzach, ale niezmiernie istotne. Są kluby, które nie mają tak rozbudowanych i zorganizowanych grup kibicowskich i zdają sobie sprawę, że to właśnie ich brak wyznacza pewną granicę potencjału, którego nie przekroczą. 
Mogą pozazdrościć takiemu Lechowi i funkcjonować z powodzeniem w jakiś inny,skromniejszy sposób. Kibice są ważną częścią klubu i błędem jest ignorowanie tej ważnej części. 


W różny sposób oceniane są wydarzenia z ostatniego meczu sezonu w Poznaniu. Różne środowiska usiłują przedstawiać je w różnym kontekście. 

Myślę, że warto spojrzeć na te wydarzenia także z punktu widzenia kibiców Kolejorza, którzy byli rozczarowani jakością tego produktu, jaki otrzymali. Tak jak pracownik słabo wynagradzany za swoją pracę ma prawo do strajku, tak uważam, że kibice, którzy pokazali dobrą jakość w przekroju wielu sezonów i wiele dobre zrobili dla swojego klubu, mają prawo okazać swoje  niezadowolenie. 
"Dajemy z siebie maks i oczekujemy czegoś na miarę ambicji Poznania." To się trzyma kupy.

Metoda protestu zastosowana w Poznaniu mi osobiście się nie podoba. Dla mnie mecz jest rzeczą świętą i nie powinien być przerywany w takich okolicznościach. Istnieją inne metody skutecznego wyrażenia swojego zdania. Bojkot zapowiadany przez kibiców na pewno będzie wystarczająco bolesny dla zarządu klubu i wystarczająco mocno przykuje uwagę opinii publicznej do problemu, o którym mówią kibice.


Klub piłkarski z tradycjami nigdy nie będzie prywatnym folwarkiem, którym można sobie rządzić jak firmą produkującą nawóz. Klub piłkarski to jest organizm wrośnięty głęboko w tkankę miasta. Jeżeli ktoś nie potrafi uszanować tego, że taki klub będzie zawsze w centrum emocji i aktywni kibice będą zawsze mieli wobec niego jakieś oczekiwania, to nie powinien się zabierać za zarządzanie klubem. Ten projekt prędzej czy później ugrzęźnie na jakiejś minie. 


Bojkot na Legii. Klub przestał się rozwijać.


Można oczywiście powiedzieć, że kibice z ich oczekiwaniami nie są potrzebni i że mogą się wynieść ze stadionu. Można twardą ręką próbować narzucić narrację: albo się dostosujecie, albo spadajcie. Warto jednak skorzystać z wcześniejszych doświadczeń innych klubów. Taki sposób twardej narracji nie sprawdził się w Warszawie. Nawet najbogatszy klub w Polsce nie wytrzymał na dłuższą metę bojkotu. To nie brak wpływów z biletów bojkotujących kibiców a brak meczowej atmosfery okazał się najbardziej nieznośny. Brak tej atmosfery zniechęcał kolejne tysiące do przychodzenia na stadion i Legia zaczynała generalnie przygasać. Dobrze, że wznowiono dialog, bo nic dobrego by to nie przyniosło. Kibice nie są łatwym partnerem, ale zerwać ten dialog to jest samobójstwo dla klubu. Na szczęście do tego na Łazienkowskiej nie doszło. W nagrodę Warszawa skonsumowała 3 tytuły mistrzowskie i upragniony awans do Ligi Mistrzów.


Bojkot na Zawiszy. Brak dialogu = upadek.


W ostatnich dniach często podawany jest przykład Zawiszy Bydgoszcz jako przestroga przed lekceważeniem dialogu z kibicami. I słusznie. Frekwencja po ogłoszeniu bojkotu w Bydgoszczy spadała katastrofalnie, grobowa atmosfera odstraszyła wielu potencjalnych sponsorów i reklamodawców i klub po 1,5 spadł z Ekstraklasy, a po 2,5 roku był tak zadłużony, że nie uzyskał licencji na występy w I lidze. 
Przypadek Bydgoszcz jest interesujący, choć dla mnie osobiście bolesny, bo jeżdżenie na B-klasę nie jest łatwą rzeczą. Wydarzenia w Bydgoszczy tak były katastrofalne dla bydgoskiej piłki były możliwe z kilku powodów i prawdopodobnie nie będą one możliwe w Poznaniu.


  1. Ówczesny właściciel większości akcji Zawiszy - Radosław Osuch nie był mentalnie związany w żaden sposób z Bydgoszczą i nie miał żadnych oporów, żeby zniszczyć klub, wyprzedając wszystko co się dało i uciekając na bezpieczną odległość. Takie okoliczności raczej nie zachodzą w przypadku właścicieli Lecha Poznań.
  2. Władzę w mieście Bydgoszczy piastował ( i nadal niestety jeszcze to robi) prezydent Rafał Bruski, który okazał się małostkowym człowiekiem całkowicie pozbawionym wyobraźni. Podczas awantury z Osuchem i kibicami tak się obraził i zaciął, że postanowił zadbać o to, by nie było co zbierać. Co gorsza, prezydent nie potrafił wyegzekwować od Radosława Osucha zapisów gwarantujących odzyskanie przez miasto Zawiszy, gdyby poszło coś nie tak. Osuch trafił na rządy w Bydgoszczy całkowitego dyletanta, naiwniaka lub człowieka, który miał plan zniszczyć Zawiszę. Podobno prezydent sprzedał Osuchowi klub za pieniądze z miasta, bo ten zapłacił za akcje dopiero gdy dostał z miasta pieniądze na promocję. Śmiać się czy płakać? Żeby wybić ludziom z głowy ratowanie dla Zawiszy chociaż  IV ligi (na poziomie ówczesnych rezerw) prezydent Bydgoszczy uniemożliwił występy na miejskim stadionie Zawiszy zespołowi, który zaczęło na szybko organizować Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. W przypadku władz Poznania również takie okoliczności prawdopodobnie nie zachodzą. Jakoś sobie nie wyobrażam władz Poznania, które wyrzucają Lecha do np. Pobiedzisk. W Poznaniu dba się jednak o swoje marki lepiej. Taką mam nadzieję.

Tak jak w przypadku wszystkich biznesowych relacji i negocjacji warto zadać sobie pytanie kto najwięcej stracił na degradacji Zawiszy na ósmy poziom rozgrywkowy. Kibice? Myślę, że jednak nie. Kibice potrafią docenić walkę nawet w niskich klasach rozgrywkowych. Odczuwają te same emocje gdy strzelają w A-klasie gole nastoletni wychowankowie zamiast gwiazd sprowadzanych za setki tysięcy Euro. Potrafią zrobić świetną atmosferę nawet na wyjeździe A-klasy cz B-klasy.

 

2013-09-01 Zawisza grał z Lechem w Ekstraklasie. Czy za dwa lata spotkają się w ...III lidze?

 
2013-09-01 - Lech Poznań - Zawisza Bydgoszcz  w Ekstraklasie (3:2) Rewanż w Bydgoszczy już podczas bojkotu.

 

W mojej ocenie najwięcej straciło miasto Bydgoszcz. Najwięcej do stracenia ma również Poznań. 

Pusty stadion Zawiszy to wizerunkowa klapa. Ten problem będzie ciążył prezydentowi Bydgoszczy w czasie kampanii samorządowej, bo nie ma on żadnego pomysłu jak zniwelować tą ogromną czarną dziurę na mapie sportowych miejskich emocji. Pamiętajmy, że Zawisza domowe spotkania rozgrywa w Potulicach, gościnnej wiosce pod miastem i tam świetnie się bawi razem z mieszkańcami szczęśliwymi, że coś się nareszcie ciekawego dzieje.
Bydgoszcz straciła także ogromne piłkarskie aktywa w postaci kilku całych roczników wychowanków klubu wyprzedanych przez Radosława Osucha do czysta. Bydgoszcz pozbawiona silnego organizmu klubowego oddała wszystkie te aktywa piłkarskie za grosze, nie mogąc zapewnić im możliwości piłkarskiego rozwoju. 

Pisałem o tym tutaj: Wyprowadzono ten ludzki kapitał z miasta w białych rękawiczkach....

Został Chemik Bydgoszcz grający  w IV lidze na stadionie przypominającym ruinę z PRL-u. 
Najwięcej stracili ci mniej zagorzali kibice, którzy na B-klasę czy A-klasę w dodatku na wieś się nie wybiorą. Te tysiące ludzi, którzy 3 lata wcześniej emocjonowały się grą Zawiszy w Ekstraklasie zostały z ręką w nocniku. Odbudowanie futbolu w Bydgoszczy na poziomie satysfakcjonującym tą grupę zajmie pewnie całą dekadę, chociaż dwa pierwsze awanse Zawisza ma już za sobą.

Łatwo jest krytykować sposób protestu kibiców Lecha w Poznaniu.


Kibice Zawiszy Bydgoszcz zadziałali inaczej. Nie przerywali spotkań, żadne nie zakończyło się walkowerem.  Podjęli bojkot i nie przychodzili 2.5 roku na stadion. Ale i tak byli krytykowani przez krytykantów. Kibice Zawiszy zorganizowali manifestację, która skończyła się pod ratuszem. Też źle. Część społeczeństwa traktuje kibiców jako grupę która ma ich zdaniem grzecznie upiększać widowiska oprawami i dopingiem, ale jak mają swoje odmienne zdanie, to już jest dla nich problem. Kibice są ważną częścią każdego klubu. Stanowią o jego tożsamości. Z kimś ważnym trzeba się liczyć. Należy rozmawiać, szukać kompromisu, traktować podmiotowo. Zarząd Lecha nie słuchał. To doprowadziło do eskalacji.   
Ludzie, którzy mają pieniądze często zaczynają podświadomie traktować innych jak niewolników, którzy mają swoimi rękoma realizować ich cele. Niewielkim kosztem kupują sobie przez całe lata pracę ludzi, więc przyzwyczają się do tego, że nie muszą się z nikim liczyć. Myślę, że wszyscy ludzie biznesu udzielający się w piłce mają sporą pokusę, żeby się z kibicami nie liczyć. Mają z nimi problem, bo uznania w oczach kibiców nie da się kupić za żadne pieniądze. Jeżeli ich ukochany klub cierpi z jakiegoś powodu na jakąkolwiek chorobę, to kibice nie będą się temu biernie przyglądać.  Dlatego nie jest możliwe, żeby w Poznaniu tolerowana była na dłuższą metę wizja klubu bez europejskich ambicji. Taki klub jak może przegrywać tą walkę gdy nie starcza umiejętności, ale nigdy nie może tej wizji ostentacyjnie porzucić, przyznając, że chodzi o uciułanie na kontach bankowych kilku milionów na koncie za transfery. Tej wizji nie da się w Poznaniu skutecznie uprawiać. To naprawdę widać, kiedy brakuje ambicji i komu. Kibic zawsze powie ci prawdę w oczy. A prawda w oczy kole.


Kto najbardziej zawiódł w zespole Lecha. Nie mam zamiaru tego tu roztrząsać. Zachęcam natomiast do analizy rankingu* zawodników Lecha publikowanego przez futbolwliczbach.pl Być może okaż się on potwierdzeniem własnych obserwacji uważnych kibiców.

Ranking zawodników Lecha Poznań - futbolwliczbach.pl


Bitwa o przyszłość piłkarskiego Lecha.


 Patrząc na wydarzenia w Poznaniu odnoszę wrażenie, że w tym mieście odbywa się w tej chwili ważna bitwa o przyszłość piłkarskiego Lecha. Zarząd klubu wydaje się ciągle zadowolony z siebie. Wpływy z transferów są znaczne, dzięki dobrze działającej akademii i to pewnie tłumaczy minimalizm władz Lecha. Oni są zadowoleni. Kibice oczekują czegoś więcej. Oczekują klubu z ambicjami, zdolnego do skutecznej walki w Europie. Można sprzedawać młodych wychowanków, ale trzeba zastępować ich wartościowymi , ukształtowanymi piłkarsko nabytkami, żeby zapewnić wystarczającą do walki w Europie siłę zespołu. Niestety ten element nie zatrybił. Lech w ostatnich latach nie osiągnął nic ciekawego w Lidze Europy.

 Radosław Osuch w Bydgoszczy też był zadowolony. Do czasu. Prawdopodobnie myślał, że może olać kibiców a interes dalej będzie się kręcił. Gdyby utrzymał dialog, być może  do dzisiaj robił by interesy w Bydgoszczy na kolejnych transferach. Ale się przeliczył. Lechu,  nie idź tą drogą. Inni już poszli i nie jest łatwo wrócić. Piłka potrzebuje kiboli.

W innych piłkarskich miastach też odbywa się co roku podobny proces. Tylko po cichu. Zarządy klubów w kuluarach decydują o tym czy będą realnie wzmacniały zespół przed występami w pucharach europejskich czy też pozbywają się najcenniejszych graczy próbując załatać jakoś te dziury. Piłka nożna to sport zespołowy, więc takie transfery "last minute" najczęściej kończą się blamażem polskich klubów w Europie. Klub, który ma zamiar coś w Lidze Europy osiągnąć powinien mieć gotowy trzon zespołu już w zimie. W lecie można próbować go lekko wzmocnić, ale w żadnym razie nie wolno usuwać filarów tej konstrukcji. Dlatego przeraża mnie wizja totalnej wyprzedaży w Lechu. Przecież zaledwie kilka wygranych spotkań więcej i byłby mistrzem kraju.



Lech Poznań powinien mierzyć wyżej niż transferowa karuzela.



Kluby bez wielkich piłkarskich ambicji mogą realizować sobie model spokojnego robienia pieniędzy na transferowanej młodzieży. Lech powinien mierzyć wyżej niż transferowa karuzela. Na transferowej karuzeli dobrze się bawi tylko księgowy Lecha.

W polskiej piłce potrzeba wielu klubów, które będą szkoliły, ogrywały i sprzedawały całe młode pokolenia kopaczy. To jest piękna misja. Tylko czy takim klubem powinien być Lech Poznań? 
To gdzie do cholery mają powstać kolejne kluby, która pokażą nasz kraj w Europie?
Nie dziwię się kibicom, że stracili cierpliwość. Mam nadzieję, że władze Lecha wyciszą emocje i wyciągną wnioski z popełnionych błędów, dla dobra Lecha i w sumie całej piłkarskiej polski, bo Lech ciągle jest jej drugą piłkarską siłą. Być może Jacek Rutkowski okaże się jednak mądrzejszym biznesmenem niż Radosław Osuch.

http://zawisza1946.pl/tabelazbiorcza_kraj.php


W Poznaniu wysłano sygnał, że bylejakość nie będzie tolerowana. I ten sygnał, pomijając fakt samego przerwania spotkania z Legią, uważam za wartościowy. 

Polska piłka potrzebuje więcej ambitnych projektów. Po takim przegranym sezonie trzeba się uderzyć w pierś i pracować dalej. W końcu Lech będzie grał w Eliminacjach LE ,a to do czegoś zobowiązuje. Czy na pewno dobrym pomysłem jest totalna demolka 3-go zespołu w kraju? 

Lecha szkoda tym bardziej, że wygrał w tym roku ligę frekwencji stadionowych przed Górnikiem i Legią: 
Liga frekwencji stadionowych 2017/2018
Kibice w Poznaniu naprawdę mają być z czego dumni.


* Sposób obliczania punktów do rankingu:

  • Punkty za każdy mecz naliczane sa proporcjonalnie do ilości minut spędzonych przez zawodnika na boisku.
  • W przypadku zwycięstwa drużyny liczba minut z tego spotkania mnożona jest razy 3, w przypadku porażki mnożona jest razy 0,3.
  • Punkty dzielone są także przez wskaźnik poziomu rozgrywkowego. Nowa I liga wskaźnik 2, nowa II liga - 4, nowa III liga - 6
  • Dodatkowo punktowane są bramki zdobyte przez zawodnika.
  • Liczba bramek mnożona jest przez 100 i dzielona przez wskaźnik poziomu rozgrywkowego.

piątek, 4 sierpnia 2017

Europa nie dla polskich klubów?

Wczoraj przygodę z europejskimi pucharami zakończyły zespoły Lecha Poznań i Arki Gdynia. Wcześniej, już w drugiej rundzie eliminacji poległa Jagiellonia. W czwartej rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej polską ligę reprezentować będzie tylko Legia Warszawa, która nie przeszła 3 rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Polscy kibice, uważani często w Europie za fantastycznych, w takim momencie zadają sobie pytanie:

Dlaczego znowu leją nas Kazachowie, Azerowie  czy Duńczycy? 


Wielu obserwatorów polskiego futbolu będzie wskazywała na indywidualne błędy popełnione przez zawodników, może skrytykuje trenerów za niewłaściwe decyzje, ale warto zwrócić uwagę na fakt, że polskie kluby ciągle nie potrafią podnieść potencjału swoich kadr. Jak to wygląda w liczbach?

Legia Warszawa - FK Astana.


Mistrzowie Polski w zeszłym sezonie po dwóch dekadach przebili się do fazy grupowej Ligi Mistrzów i zainkasowali rekordowe przychody z tytułu gry w Europie. Zdobyli także Mistrzostwo Polski i maksymalne ligowe premie związane z tytułem.

Mimo tak dobrego sezonu wartość kadry Mistrzów Polski wyceniana jest na około zaledwie 28 milionów Euro, przy średniej wartości zawodnika niespełna 900 tysięcy Euro:

Wyceny kadr zespołów pochodzą z portalu transfermartk.pl

Nie jest zatem sensacją, że Legia odpadła w rywalizacji z FK Astana. Rywale z Kazachstanu dysponują kadrą o średniej wartości zawodnika 721 tysięcy Euro.


Porażka Mistrzów Polski jest niemiłą niespodzianką, ale nie jest w tym kontekście sensacją. Najważniejsze jest pytanie jak to możliwe, że Legia nie wykorzystała tak dobrego finansowo poprzedniego sezonu, żeby podnieść wartość swojej kadry na poziom gwarantujący utrzymanie Ligi Mistrzów?
Szkoda. Wygrana 1:0 w Warszawie nie wystarczyła do awansu po wyjazdowej porażce 1:3. Warszawski klub miał wyjątkową okazję wznieść się na finansowy pułap niedostępny bez wpływów z Ligi Mistrzów dla żadnego polskiego klubu od wielu lat. Niestety na własne życzenie Legia Warszawa utraciła właśnie w środę tą szansę. Skąd wziąć teraz kasę na walkę o kolejny sezon Ligi Mistrzów? Jak uzyskać stabilizację budżetu na poziomie z poprzedniego sezonu? Nie wiadomo. Legia zmarnowałą ten ważny moment.



Lech Poznań - Utrecht. 


Lech był bliski wyeliminowania wyżej notowanych rywali z Holandii. Potrafił bezbramkowo zremisować na wyjeździe wykorzystując fakt, że rywale byli we wczesnej fazie przygotowań do sezonu bez świeżości i bez pomysłu na grę. Kolejorz w pierwszym spotkaniu był bliższy wygrania tego meczu. Zabrakło jednak skuteczności, a wczoraj Utrecht wyglądał już zdecydowanie lepiej.

Kadra Lecha jest wyceniana na ~ 15 milionów Euro, przy średniej wartośći zawodnika ~ 500 tys Euro. Przy 27 minonach Euro i około dwukrotnie wyższej średniej wartości zawodnika Utrechtu to goście byli zdecydowanym faworytem dwumeczu.



I tutaj znowu nasuwa się pytanie dlaczego klub z Poznania, sporej metropolii ze swoimi ambicjami, nie jest w stanie podnieść potencjału swojej kadry do poziomu gwarantującego skuteczą rywalizację w Europie? Ten potencjał powinien być przynajmniej dwukrotnie wyższy. Lech dysponuje sporym stadionem i publicznością na poziomie średnio prawie 20 tysięcy widzów na mecz. Utrecht ma średnią widzów na poziomie 18,2 tysiaca widzów, więc mniejszą niż Lech. Finansowa przepaść między klubami bierze się głównie z różnicy we wpływach z praw do transmisji telewizyjnych pomiędzy Lotto Ekstraklasą a holenderską Eredivisie mającą prawie dwukrotnie wyższą średnią widownię.

źródło: http://www.european-football-statistics.co.uk/attn.htm


Kadry polskich klubów są co roku osłabiane, często właśnie w momencie, kiedy muszą rywalizować w Europejskich pucharach. Lech niedawno chwalił się skuteczności na rynku transferowym. Ale to jest pyrrusowe zwyciętwo jeżeli zyskuje się trochę gotówki w okienku transferowym, a traci grubą kasę odpadając z pucharów. Przy okazji klub traci na wizerunku i prestiżu, bo to jest każdorazowo ogromne upokorzenie dla kibiców gdy kolejny raz uświadamiają sobie, że polityka transferowa ich klubów stawia ich ciągle w roli chłopców do bicia. Czy to się kiedyś  w Polsce zmieni? Wydawać by się mogło, że publika na poziomie 20 tysięcy kibiców do czegoś już zobowiązuje, ale najwyraźniej ciągle ważniejsze jest chęć pochwalenia się sprzedażą jakiegoś zawodnika za kilka milionów Euro niż zbudowanie zespołu będącego powodem do dumy dla kibiców.

Problem polega na tym, że sprzedawanych zawodników polskie kluby nie są w stanie w lecie zastąpić zawodnikami o podobnym potencjale. Dlaczego decydują się na takie operacje właśnie w lecie?

Lech Poznań wygenerował ze sprzedaży Bednarka, Kownackiego i Kędziory dodatni bilans okienka transferowego na poziomie 11,5 miilona Euro. Brawo. Można jednak zapytać, czy ambicje największych polskich klubów ograniczają się do dostarczenia kilku perpektywicznych zawodników do silniejszych lig przy jednoczesnym zbieraniu batów w pucharach europejskich?
Takie minimalistyczne podejście polskich klubów poważnie ogranicza im możliwości wejścia na europejski poziom? Może warto zastanowić się, czy takiej wyprzedaży nie warto urządzać w zimie, żeby w lecie na puchary mieć stabilną, zgraną,  dobrze przygotowaną kadrę?

Arka Gdynia - Midtjylland



Arka nie była faworytem tego dwumeczu. Punkty dla Polski w klubowym rankingu jakie zdobyła na rywalach z Danii są miłym zaskoczeniem. Prowadzenie w rewanżu spowodowało, że sensacja naprawdę wisiała na włosku. Arka z podniesioną głową mogła wracać do Gdyni, ale mimo to potwiedziła, że kluby z polskiej ligi nie radzą sobie w Europie.


Potencjał kadrowy Arki Gdynia wyceniany jest przez transfermarkt na około 40% potencjału ich rywali z Danii. Zespół Midtjylland ma kadrę wycenianą na poziomie zbliżonym do Lecha Poznań i w dwumeczu zdołał potwierdzić wyższość nad waleczą Arką. 

 Jagiellonia - FK Gabala.

Jagiellonia przed pucharową przygodą w lecie 2017 roku została pozbawiona swojego asa - Kontantina Vassiljeva, jednego z najbardziej wartościowych graczy całej ligi. Nie odszedł do bogatej zachodniej ligi, tylko do Piasta Gliwice, który wiosnę kończył w grupie spadkowej Lotto Ekstraklasy. Jak można zrozumieć ludzi kierujących polskimi klubami? Ja nie potrafię. Vassiljev bardzo by się przydał Piastowi rok wcześniej, gdy ten reprezentował Polskę w pucharach, ale akurat wtedy Piast się osłabiał, a nie wzmacniał. Absurd goni tu absurd, a polscy kibice w pucharach przeżywają regularnie traumę. Jagiellonia z całkiem dobrą publiką na poziomie 13,5 tysiąca widzów odpadła z zespołem z Azerbejdżanu o podobnym potencjale kadrowym. Po obiecującym remisie 1:1 na wyjeździe Jaga na swoim obiekcie przegrała 0:2. Decydujący gol dla gości padł w 89 minucie rewanżu.


Jaga w końcówce meczu rewanżowego straciła szansę na doprowadzenie do dogrywki.
Arka w końcówce nie zdołała utrzymać korzystnego remisu, a Lech w końcówce nie potrafił wygrać z Utrechtem, grającym w "dziesiątkę". Przypadek ? Coś sprzysięgło się przeciwko polskim klubom grającym w puchrach? Nie. Zabrakło potencjału. Ten potencjał trzeba wznacniać budując szeroką i zgraną kadrę na puchary. Te "przypadki" działają najczęściej na korzyść mocniejszych. Polskie kluby w europejskich pucharach dopiero eksperymentują ze składem. Efekty są podobne co roku. Niestety.

Wartość polskiej klubowej piłki ponownie została negatywnie zweryfikowana w Europie. Nawet  ewentualny awans Legii Warszawa do grupowych rozgrywek Ligi Europy nie zmieni tej oceny w znaczący sposób. Legia przegrała w tym sezonie największą szansę. To będzie kolejny przegrany sezon w europejskich pucharach, który obniża niestety prestiż całej polskiej Ekstraklasy. Tym razem wstydem podzielą się działacze Lecha, Jagielloni i Arki i Legii. 

Pucharowy blamaż ciągle jest naszą polską specjalnością. Od wielu już lat. Nowoczesne, ładne stadiony same tego nie zmienią.

czwartek, 21 lipca 2016

Frekwencje stadionowe 2015/2016 w Polsce, czyli dominacja Legii Warszawa. W jakim kierunku zmierzamy?

Niedawno wystartował nowy sezon piłkarskiej Lotto Ekstraklasy. To jest niezły moment na podsumowanie tego co dzieje się z frekwencją na stadionach. W jakim kierunku zmierza nasza piłka? Polska kadra na Euro 2016 pod wodzą Adama Nawałki dostała do ćwierćfinału imprezy. Czy ten sukces przełoży się to na wzrost zainteresowania futbolem w naszym kraju? Zobaczymy. Są przesłanki, że tak.

Z moich obliczeń wynika, że średnia  frekwencja w grupie 20 klubów o najwyższej frekwencji w kraju wzrosła do poziomu 8192 widzów. Oznacza to, że wspomniane 20 stadionów regularnie odwiedza ponad 160 tysięcy widzów. Analizując co roku grupę TOP20 właśnie w sezonie 2015/2016 uzyskałem najwyższą średnią w ostatnich 11 latach. W bardzo dobrym pod względem frekwencji sezonie 2011/2012 wynosiła ona 8114 widzów. To zjawisko ma niewątpliwie związek z zakończeniem budowy stadionów w Białymstoku, Zabrzu, Tychach.

Ale po kolei.

1. Legia Warszawa. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 19059 widzów.

 W sezonie 2015/2016 Legia Warszawa zdobyła mistrzowski tytuł, co przełożyło się na wzrost frekwencji na Łazienkowskiej. W ostatnim sezonie średnia wyniosła około 21209 widzów, co stanowiło przyrost w stosunku do poprzedniego sezonu prawie 29%. Legii nie udało się osiągnąć rekordowej jak na nasze krajowe warunki średniej frekwencji Lecha Poznań z sezonu 2012/2013 wynoszącej 22641 widzów. Być może obecny sezon Legii będzie jeszcze lepszy pod tym względem. Sporo zależy od tego jak Legia wypadnie w Europejskich Pucharach, bo to właśnie jest punktem odniesienia do poziomu sportowego prezentowanego przez zespół.


2. Lech Poznań. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 18708 widzów.


Lech Poznań nie udźwignął trudów występowania w Ekstraklasie, Pucharze Polski i w fazie grupowej Ligi Europy. Słabsza pozycja w lidze przełożyła się na niższą średnią frekwencję na Bułgarskiej 16761 widzów.  Ale zaczyna się kolejny sezon, wszyscy startują znowu od zera z czystym kontem. Być może poznańscy kibice w obecnym sezonie znowu wygrają ligę frekwencji.



3. Lechia Gdańsk. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 14582 widzów.

Trzecie miejsce w tym rankingu zajmuje Lechia Gdańsk. W ostatnim sezonie średnia wyniosła 12814 widzów, co stanowiło spadek w stosunku do średniej poprzedniego sezonu o prawie 23%. Biało-zieloni pod wodzą Piotra Nowaka ze swojego stadionu uczynili jednak w końcówce sezonu prawdziwą twierdzę, gdzie często aplikują przyjezdnym nawet po kilka goli. Niewątpliwie sprzyja to wzrostowi frekwencji. Gdańsk na pewno ma potencjał na publikę ze średnią frekwencją ponad 15 tysięcy. Ciekawe transfery zwiastują dalszy wzrost potencjału zespołu Lechii.

4. Wisła Kraków. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 13505 widzów.

W ostatnim sezonie Wisła osiągnęła frekwencją 12326 widzów, co było czwartym wynikiem w kraju. Warto jednak zauważyć, że Kraków w poprzednim sezonie jako jedyne polskie miasto posiadał w Ekstraklasie piłkarskiej 2 zespoły. Suma średnich Wisły i Cracovii przekroczyła 21 tysięcy i wyniosła bez mała tyle co na Łazienkowskiej w Warszawie.

5. Śląsk Wrocław. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 12404 widzów.

Śląsk w ubiegłym sezonie z mizerną jak na potencjał Wrocławia frekwencją jedynie 8711 widzów zajął dopiero 7 miejsce. W skali 5 sezonów ma jeszcze 5 lokatę, ale musi zdecydowanie poprawić średnią, żeby z TOP nie wypaść na stałe, bo konkurencja nie zaczeka. Zespół z Dolnego Śląska pod wodzą Mariusza Rumaka niewątpliwie poprawił grę, co powinno przyciągnąć więcej ludzi na trybuny. Szkoda, że w naszym kraju tak to wygląda, że frekwencja często w tak dużym stopniu zależy od wyników zespołu. Wisła Kraków, grająca w ubiegłym sezonie słabo, kończąca rozgrywki w grupie "spadkowej", utrzymała średnią na poziomie przekraczającym 12 tysięcy. We Wrocławiu spadek w stosunku do poprzedniego, też słabszego sezonu wyniósł 22%.

6. Cracovia. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 7953 widzów.

Średnia Cracovii z 5 sezonów to już zaledwie niecałe 8 tysięcy widzów. Dobre występy zespołu w poprzednim sezonie przyciągnęły na stadion średnio 8675, co jest najlepszą średnią Pasów z ostatnich lat. Szkoda, że nowy sezon Cracovia rozpoczęła od blamażu w eliminacjach Ligi Europy dwukrotnie przegrywając z bliżej nie znanym zespołem z Macedonii. Nic tak boleśnie nie weryfikuje poziomu naszej ligi, jak tak spektakularne baty we wczesnej fazie eliminacji europejskich rozgrywek. Jak budować markę naszej ligi w takich warunkach, gdy odpadamy z eliminacji grając przeciwko zespołom tak wątpliwego formatu? Cracovia wpisała się w ten sposób w długą "listę europejskiego wstydu" polskich pucharowiczów. Kiedy to się wreszcie skończy? Kiedy doczekamy się 3-4 solidnych reprezentantów w Europie? Po co walczyć przez cały rok o udział w pucharach, skoro nie potrafimy się potem przygotować do rywalizacji z zespołami ze słabszych lig?

7. Korona Kielce. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 6868 widzów.

W poprzednim sezonie Korona uzyskała średnią 6603 widzów. Średnia z 5 lat dała jej miejsce w pierwszej dziesiątce, ale w sezonie 2015/2016 był to zaledwie 11 wynik. Lepsze frekwencje uzyskały Pogoń, Ruch, Górnik czy Jagiellonia. Korona w kilku sezonach poprzedniej dekady pokazała, że stać ją na średnią w okolicach 9-10 tysięcy. Trzeba sobie przypomnieć jak wtedy przyciągano ludzi na trybuny w Kielcach. Potencjał jest.

8. Jagiellonia Białystok. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 6558 widzów.

Jagiellonia na fali wznoszącej po oddaniu do użytku większej liczby miejsc na nowym stadionie. W minionych rozgrywkach Jaga wygenerowała średnią frekwencję 10227 widzów, co było piątym wynikiem w kraju. Przykłady innych klubów pokazują, że nie jest łatwo utrzymać wysokiej średniej frekwencji gdy zakończy się efekt nowego stadionu. Jagiellonię czeka obecnie zadanie zbudowania zespołu aspirującego do walki w Europie. Polskim klubom było by łatwiej walczyć o sympatię kibiców, gdyby ich nadzieje na dumę z gry swoich klubów w Europie nie kończyły się na rundach eliminacyjnych. Jagiellonia również próbowała szczęścia w tych rozgrywkach, ale niestety liczyła, tak jak większość polskich reprezentantów w pucharach, właśnie na  szczęście, zamiast wzmacniać potencjał zespołu przed eliminacjami. Czy przy takim podejściu uda się zbudować w Polsce kilka klubów europejskiego formatu? Wszystko w rękach osób zarządzających tymi klubami.

9. Pogoń Szczecin. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 6144 widzów.

Klub z Zachodniego Pomorza stać na pewno na lepszą frekwencję (w poprzednim sezonie 6834 widzów) , ale jednym z warunków koniecznych do rozwoju klubu jest posiadanie nowoczesnego obiektu. Pogoń z pewnością osiągnie średnią frekwencję 9-10 tysięcy, gdy stadion będzie komfortowy, w pełni zadaszony.

10. Zagłębie Lubin. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 5978 widzów.

 

Zagłębie w ostatnim sezonie osiągnęło 14 frekwencję w kraju (6268 widzów). Grając jako beniaminek wywalczyło miejsce w eliminacjach Ligi Europy. Czy jest w stanie poprawić jeszcze swoją średnią frekwencję? Lubin przyciągnął prawie taką publikę jak Wrocław, miasto o kilkakrotnie większej populacji. Dobra gra Zagłębia pozwoli na pewno ustabilizować niezłą jak na warunki tego ośrodka publikę.


W minionym sezonie szóstą średnią frekwencję w kraju wygenerowała Górnik Zabrze (9335 widzów).  Kilka spotkań pokazało, że potencjał kibicowski tego klubu jest jeszcze wyższy. Ten zasłużony klub nie zdołał się utrzymać w Ekstraklasie, co nie musi wcale jednak oznaczać niskich frekwencji w Zabrzu w nadchodzącym sezonie. Warto przypomnieć, że Górnik walcząc w sezonie 2009/2010 o awans do Ekstraklasy w I lidze osiągnął frekwencję na poziomie prawie 11 tysięcy widzów. Mam przeczucie, że jest obecnie w stanie poprawić ten świetny jak na realia I ligi wynik.

Najgorzej sytuacja wygląda chyba w Bydgoszczy. Mecze Zawiszy prowadzonego przez Radosława Osucha były od 2,5 roku bojkotowane przez większość kibiców. W sezonie 2015/2016 średnia frekwencja była niższa od średniej z 5 poprzednich lat o ponad 59%. To jest największy spadek frekwencji spośród wszystkich analizowanych kilkudziesięciu polskich klubów. Jak wiemy, poważne problemy Zawiszy dopiero się zaczynają. Klub nie zdoła nawet wystartować do rozgrywek seniorów z poziomu IV ligi , gdzie występowały rezerwy Zawiszy. Prezydent miasta, Rafał Bruski usunął wszystkie zespoły Zawiszy z obiektów Zawiszy przy ul.Gdańskiej 163. Ten najbardziej zasłużony bydgoski klub rozpocznie udział w rozgrywkach seniorów prawdopodobnie od B-klasy (8 ligi) i długo nie zobaczymy go w centralnych rozgrywkach piłkarskich. Rzadko się zdarza, by prezydent miasta przyczyniał się do niszczenia znanej piłkarskiej marki ze swojego miasta. Być może ma to jakiś związek ze stosunkiem jego partii (Platformy Obywatelskiej) do kibiców piłkarskich.

Więcej o sytuacji w Zawiszy Bydgoszcz pisałem tutaj. Niech to będzie przestrogą dla innych. Uważajcie komu powierzacie władzę w Waszych miastach. Podobny właściciel klubu może się trafić wszędzie. Podobne władze miasta nie powinny trafić się nigdzie. O wsparcie dla Zawiszy apelowała niedawno Rada Miasta Bydgoszczy, organizowana była pikieta pod ratuszem. Bezskutecznie. W naszych miastach, na miejskich obiektach prezydenci mają władze absolutną. Zawisza wystartuje w 8 lidze. Do tej pory najniższym poziomem rozgrywek, na którym występował była V liga (5 poziom rozgrywek). Przebudowany kilka lat temu Stadion Zawiszy, mogący pomieścić ponad 20 tysięcy widzów będzie świecił przez wiele lat pustkami. W sezonie 2011/2102 Zawisza grając w I lidze osiągnął jedenastą średnią frekwencję w Polsce. W sezonie 2013/2014, kilka tygodni przed rozpoczęciem bojkotu spotkań mecz Zawiszy z Legią Warszawa oglądało w Bydgoszczy prawie 13 tysięcy widzów. Teraz ten nowy stadion będzie porastał mchem.

wtorek, 3 maja 2016

Puchar dla Legii. Co z Lechem? Czy tych "żołnierzy" można było lepiej wykorzystać?

Wygrywa ten, ktu umie lepiej wykorzystać potencjał żołnierzy. Ten cytat robi furorę od zeszłego tygodnia. Diego Simeone, którego "żołnierze" ograli faworyzowany Bayern Monachium w pierwszym meczu półfinału Ligi Mistrzów pokazał, że nie rzuca słów na wiatr.

Wiedział jak ograć mocniejszy potencjalnie klub z Bawarii i konsekwentnie realizował założenia taktyczne. Każdy trener, albo prawie każdy, próbuje realizować założenia taktyczne. Diego Simeone wyróżnia się spośród trenerów konsekwencją. On realizuje swoją taktykę od wielu miesięcy i doprowadził ją do perfekcji, tworząc swój unikalny styl.

Nawet ofensywni zawodnicy u Simeone wykonują w destrukcji tytaniczną pracę. Z tego słynie Atletico i tak wygrywa wiele spotkań. Ale są momenty, gdy Madrycki zespół przestawia wajchę na ofensywę i wtedy ci sami zawodnicy pokazują ponadprzeciętną kreatywność zupełnie zaskakując rywali.

Dlaczego Lech przegrał walkę o Puchar Polski i zajmuje tak niskie miejsce w ligowej tabeli? Przegrany finał, to jest część dłuższego procesu. Dlaczego Mistrzowie Polski przegrali w obecnym sezonie już 15 spotkań, czyli więcej niż Podbeskidzie zamykające tabelę ligową?


Lech gra na 70-80% swojego potencjału.


Zawodnicy Lecha nie grają na miarę swojego potencjału. Lech po zdobyciu mistrzostwa polski uniknął tradycyjnej wyprzedaży składu w lecie. Jednak większość zawodników gra na miarę około 70-80% swojego potencjału.
 Mój algorytm przed meczem dawał prawie 62% szans na wygraną Legii.


 Różnica siły Lecha prognozowana była na poziomie zaledwie 68% potencjału Legii. Tak duża przewaga siły jednego z zespołów, to jest obszar, w którym ciężko już o remisy, a zwycięstwo zespołu tak wyraźnie słabszego jest zazwyczaj niemal sensacją. Lech jest medialną firmą i Mistrzem Polski, więc odczucia postronnych kibiców były pewnie bardziej zrównoważone, ale algorytm bez emocji i bez litości pokazał, że Lech po prostu jest na zupełnie innym poziomie niż Legia.

 Większość z zawodników Lecha grała jeszcze niedawno na poziomie rankingu ponad 2.0, ale w obecnym sezonie nie przekracza ranka 1.7.
Zobacz rankingi zawodników Lecha Poznań i Legii Warszawa.

Dlaczego zrobili krok w tył? To pytanie zadaje sobie pewnie teraz pół Poznania. Częściowo za obecną sytuację odpowiadają kontuzje. Cześć z tych kontuzji to efekt brutalnych fauli rywali i twardej walki toczonej pod kryptonimem "bij mistrza". W mojej ocenie większość tych kontuzji spowodowana była mechanicznymi urazami z "pola walki". Zdarza się, że w klubach, gdzie zawodnicy fizycznie przygotowywani są źle pojawiają się fale urazów. W Lechu nie szukał bym raczej przyczyn urazów wewnątrz klubu.


Zdobywając Mistrza i grając w Lidze Europy trzeba mieć po prostu szerszą kadrę. Żaden z naszych Mistrzów z ostatnich lat nie potrafił udźwignąć kosztów rozbudowy kadry na trudny sezon po mistrzostwie. Lech nie jest wyjątkiem. Nie chcę zaglądać włodarzom Lecha do kieszeni, ale mam nieodparte wrażenie, że takie oszczędności po prostu się nie opłacają. Klub nie jest w stanie regularnie grać co roku w Europie, więc traci dopływ kasy z pucharów i w kolejnym roku zabawa w budowę wielkiego Lecha, czy wielkiej Legii zaczyna się od nowa.

Ciekaw jestem czy ktoś w tych klubach usiadł naprawdę z budżetem i na poważnie policzył czy opłaca mu się taka piłkarska sinusoida sportowa i finansowa?

W takich momentach tradycyjnie rozlicza się trenera. Jan Urban przejął Lecha w fatalnej kondycji psychicznej i fizycznej. Postawił go na nogi dając kibicom nadzieje na to, że sezon jest jeszcze do uratowania i zrobił sporo punktów. W późniejszej fazie sezonu Lech znowu się posypał. W jakiej części to jest wina Urbana? Osobiście nie potrafię zrozumieć decyzji o powtórnym ściągnięciu Macieja Wilusza do Poznania. Wilusz już w mistrzowskim sezonie wyraźnie odstawał poziomem od zespołu. Wiosną 2016 zagrał w 4 ligowych meczach Kolejorza i wszystkie 4 poznaniacy przegrali. W polityce kadrowej Lecha coś wyraźnie nie zatrybiło. Jeżeli potrzebne są wzmocnienia w środku obrony, to trzeba szukać graczy, którzy podniosą poziom rywalizacji. Wilusz nie podniósł i to było do przewidzenia. Ale zawiodło wielu innych. Trałka, Kędziora, Kadar, Cessay...

zobacz ranking zawodników Lecha z  mistrzowskiego sezonu 2014/2015

Może warto było trochę odważniej postawić na Gajosa? Brakowało mi go w wielu meczach Lecha, a czasami długo siedział na ławce.

Czy tych "żołnierzy"  można było lepiej wykorzystać? Na pewno gra każdego z Lechitów będzie przedmiotem wnikliwych analiz sztabu szkoleniowego. Sezon jeszcze się nie skończył.
Lech wykurował wielu swoich rannych na finał Pucharu Polski.
Jeżeli zagra w tym sezonie jeszcze 3 fantastyczne mecze, to wnioski mogą być zupełnie inne.
Z ciekawością zaczekam, jak Lech zareaguje na ten ciężki cios ze strony Legii. To wiele powie o charakterach zawodników.

Mój algorytm w roli gospodarzy w  niedzielę widzi Cracovię, ale Lech również ma spore szanse by powalczyć o 3 punkty.


Zobacz pozostałe typy na 35 kolejkę Ekstraklasy

poniedziałek, 2 maja 2016

Rośnie grupa stabilnych klubów Ekstraklasy?

Jagiellonia, wszystko na to wskazuje, będzie w przyszłym sezonie piątym klubem polskiej Ekstraklasy, który gra nieprzerwanie od 10 sezonów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.



Grupa stabilnych klubów rośnie, co jest warte odnotowania.

W obecnym sezonie mieliśmy 3 kluby grające w ciągłości przez 10 lat w Ekstraklasie:

  1. Legia Warszawa,
  2.  Lech Poznań,
  3.  Wisła Kraków.
Analogicznie w sezonach:
  • 2014/2015;
  • 2013/2014;
  • 2012/2013;
  • 2011/2012
jedynie wspomniana wielka  trójka mogła cieszyć się taką 10-letnią stabilizacją.

W sezonach 2001/2002 - 2010/2011 tylko Legia i Wisła grały nieprzerwanie na 1 froncie.
W realiach naszej ligi stabilizacja nie jest więc rzeczą prostą do uzyskania. Niewątpliwie przewidywalne finansowanie klubów Ekstraklasy ze sprzedaży praw do transmisji odgrywa tu pozytywną rolę.


Wracając do meritum. Obecnie Lech i Legia mają zapewniony ligowy byt.
Do tej grupy dołączy w przyszłym sezonie Ruch Chorzów, który także gra w grupie "mistrzowskiej, a ostatni sezon na zapleczu Ekstraklasy spędził właśnie 10 lat temu.

O utrzymanie walczy jeszcze Wisła Kraków, ale jej szanse oceniane są bardzo wysoko.

Do grona stabilnych klubów, potrafiących utrzymać się przez 10 lat w elicie dołączy prawdopodobnie także Jagiellonia Białystok, która wygrała właśnie szalenie ważny mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Jaga przegrywała jeszcze w 80 minucie 1:2, by po szczęśliwym finiszu zgarnąć komplet punktów. Dobra atmosfera wraca zatem do Białegostoku.

 Trener Probierz chwalił kibiców za niesłabnące wsparcie przy niekorzystnym wyniku, co cieszy, bo już zanosiło się na jakieś poważniejsze spięcie na linii trener - kibice. Konflikt został najwyraźniej zażegnany. To dobrze wróży gdy wszyscy w klubie dmuchają w jeden żagiel. Ruchowi brakuje niewątpliwie nowoczesnego stadionu, by mógł w obecnych realiach aspirować do grona wielkich medialnie klubów. Jagiellonia wydaje się mieć wszystkie atuty w ręku. Nowoczesny stadion, niezłą publikę, spore, wojewódzkie miasto. Potrzeba chyba nieco mądrzejszej polityki transferowej, żeby zapewnić większą stabilność wyników. Taka wyprzedaże zawodników, jaka miała miejsce po odpadnięciu Jagi z eliminacji Ligi Europy skończyć się może po prostu spadkiem. Korekty w kadrze? OK. Wyprzedaż - nie.

czytaj też:
"Z pustego i Salomon nie naleje", ale Michał Probierz da radę :)


Ostatni raz więcej niż 3 polskie kluby potrafiły utrzymać się w elicie w okresie 1999/2000-2008/2009:
  • Legia Warszawa;
  • Wisła Kraków;
  • Odra Wodzisław Śląski;
  • Górnik Zabrze.
 Podobnie w 2 wcześniejszych okresach w latach 97/98/2006/07 oraz 98/99-2007/08.

6 stabilnych klubów dawno temu [1996/97-2005/06].


W okresie 1996/97 - 2005/2006 mieliśmy ostatnio ostatni raz przypadek gdy 6 klubów grało nieprzerwanie w Ekstraklasie. Tą grupę stanowiły:

  • Legia Warszawa;
  • Wisła Kraków;
  • Amica Wronki;
  • Polonia Warszawa;
  • Odra Wodzisław Śląski;
  • Górnik Zabrze.


Z punktu widzenia jakości szkolenia młodzieży taki stan jest z pewnością pożądany, gdyż po spadku do I ligi często w klubach odbywa się gorączkowe szukanie pieniędzy na przetrwanie, a młodzież schodzi na plan dalszy, żeby nie powiedzieć dosadniej.
Pół biedy, jeżeli klub po spadku potrafi wrócić do elity po jednym sezonie, jak Korona, Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze czy Cracovia. Gorzej, jeżeli pobyt na zapleczu Ekstraklasy się przedłuża. Wtedy w całych regionach siadać może koniunktura na piłkę. Tak było przez wiele lat w Kujawsko-pomorskim, gdy Zawisza wylądował w IV lidze, czy w Pomorskim po dłuższej banicji Pogoni. Jak rozwijać piłkę w Warmińsko-Mazurskim czy Podkarpackim, gdzie w ogóle zapomniano co to jest Ekstraklasa?

Myślę, że z pożytkiem dla jakości polskiej piłki byłoby ukształtowanie się grupy 8-10 klubów, które potrafiłyby rzeczywiście stabilnie funkcjonować w Ekstraklasie, prowadzić mądrą politykę transferową, rozwijać młodzież w ramach stabilnych programów  szkoleniowych.

Dobrze, gdyby siatka tych ośrodków w miarę możliwości pokrywała większą część kraju, likwidując białe plamy na piłkarskiej mapie Polski.
 Tego nie da się jednak zadekretować. Nie jest przypadkiem, że na brak Ekstraklasy cierpią generalnie biedniejsze regiony kraju, w których brakuje silnych firm, gotowych  pociągnąć ten wózek. Właściwie bliższe prawdy byłoby określenie, że brakuje bogatych właścicieli firm, którzy mieli by pasję do futbolu, bo silne firmy w każdym regionie się znajdą.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Typy na 33 kolejkę Ekstraklasy [22-25 kwiecień 2016].

Typy algorytmu FutbolwLiczbach na 33 kolejkę Ekstraklasy wyglądają tak:


33 Ekstraklasa
1 [%]x [%]2 [%]
Zagłębie LubinRuch Chorzów33,1134,9331,94
Legia WarszawaCracovia55,5335,998,47
Korona KielceGórnik Łeczna46,7241,4611,80
PodbeskidzieŚląsk Wrocław26,7946,9526,25
Pogon SzczecinLech Poznan25,2739,9234,79
JagielloniaGórnik Zabrze61,1721,5917,23
Piast GliwiceLechia Gdansk37,9337,8424,21
Wisła KrakówTermalica39,8132,4527,72


Jeżeli wskazania algorytmu miałyby się sprawdzić to tym razem nikt z gości nie wywiezie pełnej puli punktów.


We wtorek Ruch pokazał ogromną determinację z Legią. Trybuny niosły młodych Monetę i Stępińskiego jak na skrzydłach. Cracovia może zagrać w piątek dobry mecz, ale nie utrzyma takiego tempa presingu jak Ruch na Cichej. Legia moim zdaniem poradzi sobie z Cracovią., ale przy takich kursach, to ja chyba pasuję.
Więcej będzie do zgarnięcia na remisach, a prawdopodobne są przynajmniej ze cztery. Szczecin, Bielsko (goście będą bronić przewagi nad PBB w tabeli i mogą być zainteresowani podziałem punktów, Gliwice (Piast gra dobrze u siebie, ale Lechia może okazać się nie gorsza niż Cracovia tydzień temu.
Lechia jest po wyjazdowej wygranej w Lubinie. Może też sprawić problemy Piastowi.

Algorytm typuje mi także Lubin do remisu, ale ten mi się wydaje najmniej prawdopodobny. Lubin będzie chciał w końcu pokazać tą skuteczność co w rundzie zasadniczej i przed swoją publicznością zgarnąć 3 oczka. Ruch świetną grę z Legią okupił sporą utratą sił. Ciężko zagrać tak dobre 2 mecze w 4 dni nie mając naprawdę szerokiej ławki. Na Zagłębie Ruch nie będzie się już tak mocno spinał jak na Legię. Tutaj chyba szukałbym typu na Lubinian.

Za to Jagiellonia może mieć spore problemy z Górnikiem Zabrze. Algorytm tak tego nie widzi, ale Górnicy, którzy w końcu wygrali po 10 meczach bez zwycięstwa, teraz "poczuli krew" i spróbują wykorzystać kryzys Jagiellonii. Ciągle jednak nie strzelają zbyt wiele goli. To jest po prostu kwestia braku skuteczności, a nie chęci. Możliwy jest scenariusz również gdzieś blisko remisu. Problemy Jagiellonii w grze obronnej nie wydają się już być opanowane.
W 29 kolejce w Białymstoku wysoko wygrało Podbeskidzie. Górnik z nożem na gardle może zagrać z równie dużą determinacją, co Podbeskidzie.
Prawdopodobieństwo wygrania Jagi określane przez algorytm na 61% uważam osobiście za trochę przesadzone. W tym meczu wszystkie 3 wyniki wydają się możliwe. Jagiellonia jest niewątpliwie faworytem. Wygrana z Górnikiem może jej dać sporo spokoju na 4 ostatnie kolejki. Remis utrzyma 5 punktów przewagi gospodarzy nad Górnikiem, dlatego dla Jagi ten wynik może okazać się w trakcie meczu nie najgorszy. Zatem tutaj także obrona przewagi w tabeli może skończyć się
podziałem punktów.

Wisła z Termalicą wydaje się w obecnej formie zdecydowanym faworytem, ale Termalica wygrała na wyjeździe tydzień temu z Podbeskidziem, jedną z lepszych na wiosnę ekip. Zatem tutaj także kibice mogą być świadkami ciekawej rywalizacji. Wisła strzelająca ciągle dużo goli jest faworytem, ale może przytrafić się jej 1 słabszy mecz.

W każdym razie Wisła w 6 ostatnich meczach strzeliła 19 goli. To jest powód do zmartwienia ekipy Piotra Mandrysza. Wiosną Termalica strzeliła Wiśle 2 gole, ale co z tego skoro straciła 4 ? Jak z tak skuteczną Wisłą grać?

Typy na I ligę opisałem tutaj . Dostępne są także tutaj:
http://dane.futbolwliczbach.pl/typer.php

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Typy na 32 kolejkę Ekstraklasy. Walka o puchary [19 kwietnia 2016 - grupa "mistrzowska"]

Miałem dzisiaj wieczorem pobiegać, ale Ekstraklasa nie daje mi spokojnie się zrelaksować. Na kogo jutro postawi algorytm futbowliczbach? Jutro mogą być świetne mecze.

No to gramy gramy o puchary.


 Lech -Piast.


We wtorek o 18:00 zmagania zaczną zespoły Lecha Poznań i Piasta Gliwice. Mistrzowie Polski w drodze na podium muszą pokonać vicelidera z Gliwic. Rewelacja jesieni wiosną nie wygląda już tak dobrze. Gra Piastunek w meczu z Cracovią wyglądał jakby lepiej, ale w końcówce goście wydarli im 2 punkty.

Lech z spotkaniu z Legią długimi fragmentami prezentował się bardzo dobrze. Świetnie utrzymywał się przy piłce na połowie Legionistów długimi fragmentami dominując środek pola. Terener Urban pod nieobecność Pawłowskiego (w wyjściowym składzie) świetnie wykorzystał argumenty, które posiadał, czyli zawodników dysponujących świetnym przyjęciem piłki i kontrolą nad nią pod presingiem. Przez godzinę wydawało się, że Legia nie potrafi tego dnia znaleźć recepty na Lecha w ataku pozycyjnym. Bliżej strzelenia gola Legia była po ewidentnych prezentach przy wyprowadzaniu piłki przez Kolejorza.
W końcówce spotkania pojawił się na boisku Szymon Pawłowski, którego pojawienie się zwiastuje powrót silnego lewego skrzydła. Być może Lech zacznie w ustawieniu podobnym jak z Legią, bo to po prostu bardzo dobrze wyglądało. Pawłowskim zawsze może Urban podostrzyć w II połowie. Lech jest faworytem tego meczu.
Trener Urban jak i reszta zespołu stoją murem za Abdulem Tettehem i bardzo dobrze. Jego błąd na Łazienkowskiej był ewidentny, ale jest to niewątpliwie jeden z bardzo mocnych punktów zespołu z Poznania. Bez ludzi biorących na siebie ciężar gry żaden zespół nie będzie wygrywał. Poprawić trzeba niewątpliwie asekurację jego gry i ...próbować zrewanżować się Piastowi za porażkę w Poznaniu z 6 kolejki rozgrywanej w sierpniu.
Piast wygląda również coraz lepiej, zatem spodziewać się można na Bułgarskiej naprawdę ciekawego meczu.

Lech Poznań - Piast Gliwice.
19 kwietnia 2016 godzina 18:00
typ algorytmu FutbolwLiczbach 1-x-2:  43,95% - 25,35% - 30,69%




Cracovia - Zagłębie.


Równolegle o tej samej godzinie będzie się odbywał arcy ciekawy mecz kolejnych dwóch kandydatów do pucharowej przygody w Europie.

Punkt dla Cracovii w 9 minucie meczu z vice liderem uratował Miroslav Covilo piękną główką po dograniu Mateusza Wdowiaka. Mój algorytm jest tym razem dla Pasów niezbyt przychylny. W roli zwycięzców widzi raczej gości z Lubina. Sporo szans daje też na remis. Cracovia mocno spuściła z tonu w ostatnim czasie. To nie znaczy, że nie może się w każdej chwili pozbierać i zacząć pochód od zwycięstwa do zwycięstwa. Ala najpier musiałby chyba wrócić do gry Damian Dąbrowski. Oba zespoły odważnie stawiają na młodzież i w tym sezonie pokazały się z bardzo dobrej strony. Nawet słabsza dyspozycja w ostatnich kolejkach nie może zacierać pozytywnej pracy wykonanej w obu klubach. Może właśnie dzięki temu, teraz, gdy poziom stresu po obu stronach opadł, zobaczymy w tym meczu dużo radości z gry w piłkę? Może to będzie pozytywny futbol po obu stronach? Niech wygra lepszy. Szkoda, że Filip Stażyński jest tylko wypożyczony do Zagłębia. Gdyby miał grać w Lubienie w przyszłym sezonie to życzyłbym tej drużynie występu w eliminacjach Ligi Europy, ale budowanie siły zespołu na wypożyczonych zawodnikach, to takie trochę budowanie na piasku. Szkoda, gdyby ta konstrukcja miała się rozsypać zaraz po wywalczeniu zaszczytu reprezentowania polskiej ligi w Europie przez "Miedziowych"

Cracovia - Zagłębie Lubin.
19 kwietnia 2016 godzina 18:00
typ algorytmu FutbolwLiczbach 1-x-2:  16,38% - 37,19% - 46,42%


Ruch - Legia.

O 20:30 Ruch będzie próbował powstrzymać Legionistów, którzy dysponują bardzo wyrównaną kadrą i na prawie każdej pozycji mają wartościowych zmienników. Kibice piłkarscy widzieli dużą ilość niespodzianek, ale zdecydowanym faworytem jest Legia. Ciśnienie na tytuł Mistrzów Polski w sezonie gdy klub obchodzi 100 lecie założenia było tak ogromne, że zmontowano na Łazienkowskiego potwornie mocny team. Różnica potencjałów jest ogromna.

Ruch Chorzów- Legia Warszawa
19 kwietnia 2016 godzina 20:30
typ algorytmu FutbolwLiczbach 1-x-2:  17,32% - 27,09% - 55,58%


Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin.

Lechia w tej fazie sezonu dysponuje już silną, zgraną kadrą, która w dodatku swoją pewność siebie podbudowała zwycięstwem z inną rewelacją wiosny - Zagłębiem.
Do Gdańska przyjeżdżają jednak mistrzowie remisów, więc o 3 punkty może nie być łatwo żadnej z ekip. Lechia z tak fajnym zespołem może wreszcie poważnie myśleć o rywalizacji w eliminacjach Ligi Europejskiej. Na drodze stają jednak mistrzowie remisów. Co z tego wyjdzie? Algorytm widzi tu jednak remis. Ja bym jednak postawił na gospodarzy. Tutaj podobnie jak w rywalizacji Cracovii z Zagłębiem oba zespoły mogą być z siebie zadowolone. Lechia jednak ma większe ciśnienie na puchary, bo 40-tysięcznik czeka z niecierpliwością aż zapełni się na wielkich meczach.
Dla graczy live warto jednak pamiętać, że Lechia wiosną często otwiera wynik meczu (częściej tylko Wisła i Legia). Siła ofensywy Lechii jest spora jak na warunki naszej Ekstraklasy. Dobrze, że ten zespół bierze udział w walce o puchary. Podnosi poziom rywalizacji.

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin
19 kwietnia 2016 godzina 20:30
typ algorytmu FutbolwLiczbach 1-x-2:  32,28% - 49,64% - 18,07%



Typy algorytmu na środę podam jutro. Mam nadzieję.
Jak tylko będą opracowane pojawią się tradycyjnie tutaj.

Życzę dużo dobrych emocji. I niech wygra lepszy.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Pogrom faworytów w Ekstraklasie.

Rozstrzygnięcia 29 kolejki Ekstraklasy okazały się szalenie trudne do przewidzenia, także dla mojego algorytmu. Zawiódł, ale i tak pomógł zminimalizować straty. Skalę trudności tej kolejki najlepiej pokazuje fakt, że tylko dwóch zwycięstw faworytów, czyli dwóch zdarzeń uznawanych za najbardziej prawdopodobne przez bukmacherów, na osiem możliwych. Z grona faworytów nie zwiodły jedynie zespoły Zagłębia Lubin i Wisły Kraków. Gdyby postawić równą kwoty na wszystkich faworytów, to w obecnej kolejce ponieślibyśmy stratę na poziomie prawie 45%.





Naszemu algorytmowi udało się trafnie wytypować remis w Zabrzu, za który płacono po kursie @3.25 i ten typ uratował trochę sytuację. Poza tym udało się nam trafić wygraną Wisły w Chorzowie, po kursie @2.5. Dwa trafienia z ośmiu nie są powodem do dumy, ale mimo wszystko pozwoliły na zminimalizowanie strat do poziomu -28,3%. Jeżeli nie potrafią na swoim stadionie wygrać solidarnie Cracovia, Legia i Lech, to straty na poziomie 28% w 29 kolejce i tak wydają się minimalne.

Łącznie w kolejkach 22-29 jesteśmy na plusie - 21,19 %. Stawiając w pierwszej kolejce wiosny 800 zł ( po 100 na każde spotkanie i w każdej kolejnej 1/8 tego kapitału wygenerowaliśmy na razie zysk na poziomie około 170 złotych.










wygraneYield [%]trafienia (razem)
start wiosny






800,00 zł

po 22 kolejce






1 405,00 zł75,63%7 / 8
po 23 kolejce






1 598,19 zł13,75%3 / 8 (10 / 16)
po 24 kolejce






1 837,92 zł15,00%4 / 8 (14 / 24)
po 25 kolejce






2 044,68 zł11,25%3 / 6 (17 / 30)
po 26 kolejce






1 316,24 zł-35,63%3 / 8 (20 / 38)
25 kolejka (przełożone mecze)






1 308,01 zł-2,50%1 / 2 (21 / 40)
po 27 kolejce






1 348,88 zł3,12%4 / 8 (25 / 48)
po 28 kolejce






1 348,88 zł0,00%3 / 8 (28 / 56)
29 kolejka
1 [%]x [%]2 [%]wynikwkładkurswygrane

Górnik ZabrzePogon Szczecin13,3956,4630,131 : 1168,613,25547,9825

Lech PoznanŚląsk Wrocław50,7319,0330,230 : 1168,61



TermalicaKorona Kielce42,3732,4525,160 : 1168,61



CracoviaGórnik Łeczna56,1417,2426,600 : 0168,61



Legia WarszawaLechia Gdansk68,2521,4610,281 : 1168,61



Zagłebie LubinPiast Gliwice30,4846,6622,844 : 1168,61



Ruch ChorzówWisła Kraków26,9125,4847,592 : 3168,612,5421,525

JagielloniaPodbeskidzie57,5622,5719,860 : 3168,61



kolejka 29 podsumowanie




1348,88
969,5075-28,13%2 / 8
kolejki 22 - 29




800
969,507521,19%30/64 (46,88 %)


Mam nadzieję, że począwszy od 31 kolejki algorytm wróci do wysokiej formy. Kolejka nr 30 też może nie być łatwa do typowania, bo determinacja zespołów może powodować całkowicie niespodziewane rozwiązania.

Wyniki 29 kolejki pokazują, że dalecy jeszcze jesteśmy od posiadania grupy naprawdę solidnych klubów gotowych do gry w pucharach. Lech kadrowo w końcówce sezonu wygląda naprawdę mizernie. Cracovia nie potrafi potwierdzić swojej wartości piłkarskiej w starciu domowym z Górnikiem Łęczna walczącym z  determinacją o miejsce w ósemce.


Trudno się dziwić, że nasze zespoły tak słabo wyglądają zazwyczaj w potyczkach pucharowych, bo tam spotykają się z rywalami o dużych umiejętnościach, grającymi z dużą determinacją. Jak mają z powodzeniem walczyć w Europie, skoro w rodzimej lidze wystarczy na nich sama determinacja?