Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frekwencja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frekwencja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2017

Rekord frekwencji na zapleczu Ekstraklasy od 6 lat.

Po prawie 6 latach został pobity rekord frekwencji na stadionach I ligi w Polsce. Na spotkaniu Górnika Zabrze z GKS-em Tychy pojawiło się 17777 widzów. Większą publikę widziano na zapleczu polskiej ekstraklasy 2175 dni  wcześniej, 20 marca 2011 roku na spotkaniu Warty Poznań z GKS-em Katowice pojawiło się około 19 tysięcy widzów.

Najwyższa frekwencja w sezonie 2010-2011 - nowa I liga - TOP 20

W tamtym sezonie Warta biła kolejne rekordy frekwencji.  Dzięki bardzo dobrej promocji mecze rozgrywane w I lidze na stadionie miejskim przy ul Bułgarskiej ośmiokrotnie oglądało kilkanaście tysięcy widzów.

Rekord padł podczas spotkania z GKS-em Katowice wygranym przez Wartę 2:1.
17 kwietnia 2011 roku Warta przegrała 1:2 z Pogonią Szczecin przy widowni liczącej około  18,5 tysiąca.

Górnik Zabrze notując tak świetną frekwencję na pierwszym meczu po zimowej przerwie wysłał czytelny sygnał, że nie odpuszcza walki o awans. Obiecujące transfery i wynik 1:0  na inaugurację wiosny powinny jeszcze mocniej nakręcić koniunkturę na futbol w Zabrzu.

Na wspomnianym rekordzie może się nie skończyć. Wiele zależy od samych zawodników Górnika. Jeżeli będą odrabiali straty do czołówki, to potrafię sobie wyobrazić stadion w Zabrzu zapełniony przez ponad 20 tysięcy fanów i pobity rekord Warty sprzed 6 lat.


I liga może być pasjonująca. Zabrze to obecnie żywa reklama futbolu. Warto przypomnieć, że
że Górnik wygrał ligę frekwencji w sezonie 2009/2010 ze średnią przekraczającą 10 tysięcy widzów występując na zapleczu ekstraklasy. To jest jedyny przypadek w ostatnich latach, żeby tak wysoką średnią zanotował zespół występujący na drugim ligowym froncie. Świetnie to świadczy o kibicach w Zabrzu. Kolejny wynik uzyskany w tej dziesięciolatce na zapleczu Ekstraklasy to średnia 8236 widzów na stadionie wspomnianej wyżej Korony w sezonie 2008/2009.

Pisałem o tym tutaj:

Frekwencje stadionowe ostatniej dekady, to dominacja Lecha Poznań [wykres] 

W obecnym sezonie średnia frekwencja w Zabrzu przekracza 9 tysięcy widzów. Możliwe, że to będzie kolejny sezon ze średnią klubu I ligi przekraczającą 10 tysięcy widzów.

Obecnie Górnik w lidze frekwencji zajmuje 8 miejsce w kraju wyprzedzając między innymi Arkę, Zagłębie Lubin czy Ruch Chorzów. Są kluby, które nawet w I lidze nie przestają przyciągać tłumów.
Brawo Zabrze.

Liga frekwencji 2016-2017

czwartek, 21 lipca 2016

Frekwencje stadionowe 2015/2016 w Polsce, czyli dominacja Legii Warszawa. W jakim kierunku zmierzamy?

Niedawno wystartował nowy sezon piłkarskiej Lotto Ekstraklasy. To jest niezły moment na podsumowanie tego co dzieje się z frekwencją na stadionach. W jakim kierunku zmierza nasza piłka? Polska kadra na Euro 2016 pod wodzą Adama Nawałki dostała do ćwierćfinału imprezy. Czy ten sukces przełoży się to na wzrost zainteresowania futbolem w naszym kraju? Zobaczymy. Są przesłanki, że tak.

Z moich obliczeń wynika, że średnia  frekwencja w grupie 20 klubów o najwyższej frekwencji w kraju wzrosła do poziomu 8192 widzów. Oznacza to, że wspomniane 20 stadionów regularnie odwiedza ponad 160 tysięcy widzów. Analizując co roku grupę TOP20 właśnie w sezonie 2015/2016 uzyskałem najwyższą średnią w ostatnich 11 latach. W bardzo dobrym pod względem frekwencji sezonie 2011/2012 wynosiła ona 8114 widzów. To zjawisko ma niewątpliwie związek z zakończeniem budowy stadionów w Białymstoku, Zabrzu, Tychach.

Ale po kolei.

1. Legia Warszawa. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 19059 widzów.

 W sezonie 2015/2016 Legia Warszawa zdobyła mistrzowski tytuł, co przełożyło się na wzrost frekwencji na Łazienkowskiej. W ostatnim sezonie średnia wyniosła około 21209 widzów, co stanowiło przyrost w stosunku do poprzedniego sezonu prawie 29%. Legii nie udało się osiągnąć rekordowej jak na nasze krajowe warunki średniej frekwencji Lecha Poznań z sezonu 2012/2013 wynoszącej 22641 widzów. Być może obecny sezon Legii będzie jeszcze lepszy pod tym względem. Sporo zależy od tego jak Legia wypadnie w Europejskich Pucharach, bo to właśnie jest punktem odniesienia do poziomu sportowego prezentowanego przez zespół.


2. Lech Poznań. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 18708 widzów.


Lech Poznań nie udźwignął trudów występowania w Ekstraklasie, Pucharze Polski i w fazie grupowej Ligi Europy. Słabsza pozycja w lidze przełożyła się na niższą średnią frekwencję na Bułgarskiej 16761 widzów.  Ale zaczyna się kolejny sezon, wszyscy startują znowu od zera z czystym kontem. Być może poznańscy kibice w obecnym sezonie znowu wygrają ligę frekwencji.



3. Lechia Gdańsk. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 14582 widzów.

Trzecie miejsce w tym rankingu zajmuje Lechia Gdańsk. W ostatnim sezonie średnia wyniosła 12814 widzów, co stanowiło spadek w stosunku do średniej poprzedniego sezonu o prawie 23%. Biało-zieloni pod wodzą Piotra Nowaka ze swojego stadionu uczynili jednak w końcówce sezonu prawdziwą twierdzę, gdzie często aplikują przyjezdnym nawet po kilka goli. Niewątpliwie sprzyja to wzrostowi frekwencji. Gdańsk na pewno ma potencjał na publikę ze średnią frekwencją ponad 15 tysięcy. Ciekawe transfery zwiastują dalszy wzrost potencjału zespołu Lechii.

4. Wisła Kraków. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 13505 widzów.

W ostatnim sezonie Wisła osiągnęła frekwencją 12326 widzów, co było czwartym wynikiem w kraju. Warto jednak zauważyć, że Kraków w poprzednim sezonie jako jedyne polskie miasto posiadał w Ekstraklasie piłkarskiej 2 zespoły. Suma średnich Wisły i Cracovii przekroczyła 21 tysięcy i wyniosła bez mała tyle co na Łazienkowskiej w Warszawie.

5. Śląsk Wrocław. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 12404 widzów.

Śląsk w ubiegłym sezonie z mizerną jak na potencjał Wrocławia frekwencją jedynie 8711 widzów zajął dopiero 7 miejsce. W skali 5 sezonów ma jeszcze 5 lokatę, ale musi zdecydowanie poprawić średnią, żeby z TOP nie wypaść na stałe, bo konkurencja nie zaczeka. Zespół z Dolnego Śląska pod wodzą Mariusza Rumaka niewątpliwie poprawił grę, co powinno przyciągnąć więcej ludzi na trybuny. Szkoda, że w naszym kraju tak to wygląda, że frekwencja często w tak dużym stopniu zależy od wyników zespołu. Wisła Kraków, grająca w ubiegłym sezonie słabo, kończąca rozgrywki w grupie "spadkowej", utrzymała średnią na poziomie przekraczającym 12 tysięcy. We Wrocławiu spadek w stosunku do poprzedniego, też słabszego sezonu wyniósł 22%.

6. Cracovia. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 7953 widzów.

Średnia Cracovii z 5 sezonów to już zaledwie niecałe 8 tysięcy widzów. Dobre występy zespołu w poprzednim sezonie przyciągnęły na stadion średnio 8675, co jest najlepszą średnią Pasów z ostatnich lat. Szkoda, że nowy sezon Cracovia rozpoczęła od blamażu w eliminacjach Ligi Europy dwukrotnie przegrywając z bliżej nie znanym zespołem z Macedonii. Nic tak boleśnie nie weryfikuje poziomu naszej ligi, jak tak spektakularne baty we wczesnej fazie eliminacji europejskich rozgrywek. Jak budować markę naszej ligi w takich warunkach, gdy odpadamy z eliminacji grając przeciwko zespołom tak wątpliwego formatu? Cracovia wpisała się w ten sposób w długą "listę europejskiego wstydu" polskich pucharowiczów. Kiedy to się wreszcie skończy? Kiedy doczekamy się 3-4 solidnych reprezentantów w Europie? Po co walczyć przez cały rok o udział w pucharach, skoro nie potrafimy się potem przygotować do rywalizacji z zespołami ze słabszych lig?

7. Korona Kielce. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 6868 widzów.

W poprzednim sezonie Korona uzyskała średnią 6603 widzów. Średnia z 5 lat dała jej miejsce w pierwszej dziesiątce, ale w sezonie 2015/2016 był to zaledwie 11 wynik. Lepsze frekwencje uzyskały Pogoń, Ruch, Górnik czy Jagiellonia. Korona w kilku sezonach poprzedniej dekady pokazała, że stać ją na średnią w okolicach 9-10 tysięcy. Trzeba sobie przypomnieć jak wtedy przyciągano ludzi na trybuny w Kielcach. Potencjał jest.

8. Jagiellonia Białystok. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 6558 widzów.

Jagiellonia na fali wznoszącej po oddaniu do użytku większej liczby miejsc na nowym stadionie. W minionych rozgrywkach Jaga wygenerowała średnią frekwencję 10227 widzów, co było piątym wynikiem w kraju. Przykłady innych klubów pokazują, że nie jest łatwo utrzymać wysokiej średniej frekwencji gdy zakończy się efekt nowego stadionu. Jagiellonię czeka obecnie zadanie zbudowania zespołu aspirującego do walki w Europie. Polskim klubom było by łatwiej walczyć o sympatię kibiców, gdyby ich nadzieje na dumę z gry swoich klubów w Europie nie kończyły się na rundach eliminacyjnych. Jagiellonia również próbowała szczęścia w tych rozgrywkach, ale niestety liczyła, tak jak większość polskich reprezentantów w pucharach, właśnie na  szczęście, zamiast wzmacniać potencjał zespołu przed eliminacjami. Czy przy takim podejściu uda się zbudować w Polsce kilka klubów europejskiego formatu? Wszystko w rękach osób zarządzających tymi klubami.

9. Pogoń Szczecin. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 6144 widzów.

Klub z Zachodniego Pomorza stać na pewno na lepszą frekwencję (w poprzednim sezonie 6834 widzów) , ale jednym z warunków koniecznych do rozwoju klubu jest posiadanie nowoczesnego obiektu. Pogoń z pewnością osiągnie średnią frekwencję 9-10 tysięcy, gdy stadion będzie komfortowy, w pełni zadaszony.

10. Zagłębie Lubin. Średnia domowa frekwencja z 5 sezonów - 5978 widzów.

 

Zagłębie w ostatnim sezonie osiągnęło 14 frekwencję w kraju (6268 widzów). Grając jako beniaminek wywalczyło miejsce w eliminacjach Ligi Europy. Czy jest w stanie poprawić jeszcze swoją średnią frekwencję? Lubin przyciągnął prawie taką publikę jak Wrocław, miasto o kilkakrotnie większej populacji. Dobra gra Zagłębia pozwoli na pewno ustabilizować niezłą jak na warunki tego ośrodka publikę.


W minionym sezonie szóstą średnią frekwencję w kraju wygenerowała Górnik Zabrze (9335 widzów).  Kilka spotkań pokazało, że potencjał kibicowski tego klubu jest jeszcze wyższy. Ten zasłużony klub nie zdołał się utrzymać w Ekstraklasie, co nie musi wcale jednak oznaczać niskich frekwencji w Zabrzu w nadchodzącym sezonie. Warto przypomnieć, że Górnik walcząc w sezonie 2009/2010 o awans do Ekstraklasy w I lidze osiągnął frekwencję na poziomie prawie 11 tysięcy widzów. Mam przeczucie, że jest obecnie w stanie poprawić ten świetny jak na realia I ligi wynik.

Najgorzej sytuacja wygląda chyba w Bydgoszczy. Mecze Zawiszy prowadzonego przez Radosława Osucha były od 2,5 roku bojkotowane przez większość kibiców. W sezonie 2015/2016 średnia frekwencja była niższa od średniej z 5 poprzednich lat o ponad 59%. To jest największy spadek frekwencji spośród wszystkich analizowanych kilkudziesięciu polskich klubów. Jak wiemy, poważne problemy Zawiszy dopiero się zaczynają. Klub nie zdoła nawet wystartować do rozgrywek seniorów z poziomu IV ligi , gdzie występowały rezerwy Zawiszy. Prezydent miasta, Rafał Bruski usunął wszystkie zespoły Zawiszy z obiektów Zawiszy przy ul.Gdańskiej 163. Ten najbardziej zasłużony bydgoski klub rozpocznie udział w rozgrywkach seniorów prawdopodobnie od B-klasy (8 ligi) i długo nie zobaczymy go w centralnych rozgrywkach piłkarskich. Rzadko się zdarza, by prezydent miasta przyczyniał się do niszczenia znanej piłkarskiej marki ze swojego miasta. Być może ma to jakiś związek ze stosunkiem jego partii (Platformy Obywatelskiej) do kibiców piłkarskich.

Więcej o sytuacji w Zawiszy Bydgoszcz pisałem tutaj. Niech to będzie przestrogą dla innych. Uważajcie komu powierzacie władzę w Waszych miastach. Podobny właściciel klubu może się trafić wszędzie. Podobne władze miasta nie powinny trafić się nigdzie. O wsparcie dla Zawiszy apelowała niedawno Rada Miasta Bydgoszczy, organizowana była pikieta pod ratuszem. Bezskutecznie. W naszych miastach, na miejskich obiektach prezydenci mają władze absolutną. Zawisza wystartuje w 8 lidze. Do tej pory najniższym poziomem rozgrywek, na którym występował była V liga (5 poziom rozgrywek). Przebudowany kilka lat temu Stadion Zawiszy, mogący pomieścić ponad 20 tysięcy widzów będzie świecił przez wiele lat pustkami. W sezonie 2011/2102 Zawisza grając w I lidze osiągnął jedenastą średnią frekwencję w Polsce. W sezonie 2013/2014, kilka tygodni przed rozpoczęciem bojkotu spotkań mecz Zawiszy z Legią Warszawa oglądało w Bydgoszczy prawie 13 tysięcy widzów. Teraz ten nowy stadion będzie porastał mchem.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Rekordowa średnia frekwencja w 29 kolejce Ekstraklasy. Walka o ligowy byt nakręca emocje i publikę na stadionach.

Po 22 kolejce Ekstraklasy, kiedy to średnia frekwencja na stadionach wyniosła prawie 11,5 tysiąca widzów pisałem, że końcówka sezonu tradycyjnie przyniesie jeszcze wyższe średnie.

czytaj też: Nowy rekord średniej frekwencji w 22 kolejce Ekstraklasy.

 I faktycznie tak się stało. Walka o ligowy byt nakręca emocje i publikę na stadionach.
Średnia frekwencja z 22 kolejki została już pobita w w 26 kolejce (11864 widzów), a następnie jeszcze  w 28 kolejce Ekstraklasy (11991 widzów).

Już sześciokrotnie w sezonie 2015/2016 średnia frekwencja  kolejki przekroczyła 10 tysięcy widzów

kolejka średnia liczba widzów
29 12100
28 11991
26 11864
22 11467
24 10533
6 10219
10 9903


W taki sposób kształtowały się średnie frekwencje kolejek Ekstraklasy:


12 tysięcy widzów średnio na stadionach, a w sumie prawie 97 tysięcy.





W obecnej kolejce średnia  frekwencja pierwszy raz przekroczyła 12 tysięcy widzów.
Frekwencja na stadionie Legii przekroczyła 28 tysięcy, Lech wygenerował prawie 18 tysięcy widzów, Górnik Zabrze prawie 12 tysięcy, Jagiellonia ponad 10 tysięcy. W Chorzowie mecz Ruchu z Wisłą oglądało 9300 widzów, a w Krakowie mecz Cracovii z Górnikiem Łęczna nieco ponad 8 tysięcy. Mecz Zagłębia Lubin  w vice liderem z Gliwic oglądało prawie 7 tysięcy widzów, a co ważne podkreślenia nawet w Niecieczy przy pełnym stadionie padła frekwencja ponad 4,5 tysiąca widzów.

Frekwencje klubowe w obecnym sezonie są zdecydowanie bardziej wyrównane niż w rekordowym pod względem frekwencji sezonie 2011/2012. Średnia tamtego sezonu wyniosła 8834 widzów. Wtedy aż 6 klubów miało jednak średnią frekwencję niższą niż 5 tysięcy widzów:
  • GKS Bełchatów;
  • Łódzki KS;
  • Górnika Zabrze;
  • Podbeskidzie Bielsko Biała;
  • Polonia Warszawa;
  • Jagiellonia Białystok.
Za to Legia osiągała średnią prawie  21 tysięcy, Lechia ponad 17 tysięcy, Śląsk i Wisła poniżej 17 tysięcy, Lech Poznań niecałe 16 tysięcy. To była liga ogromnych kontrastów na trybunach.




Obecnie najniższa średnia frekwencja Termalicy wynosi 3233 widzów i ma tendencję rosnącą. Frekwencję poniżej 5 tysięcy widzów mają ponadto jeszcze tylko dwa kluby: Górnik Łęczna (4062 ) oraz Podbeskidzie Bielsko-Biała (4889 widzów).

To właśnie wzrost frekwencji w klubach "środka" ciągnie średnią Ekstraklasy w górę.




Istnieje szansa, że średnia frekwencja w obecnym sezonie przekroczy 9 tysięcy widzów, a być może zbliży się nawet do bariery 10 tysięcy. Pełną parą pracują już przecież trybuny w Zabrzu, Bielsku , Białymstoku. Nawet mecze Termalicy mają piłkarską atmosferę na kameralnym ale pełnym obiekcie.

W poprzednim sezonie największa średnia frekwencja padła w ostatniej, 37 kolejce i wyniosła 13236 widzów.

Rekordowe kolejki w poszczególnych sezonach Ekstraklasy:

  • 2015/2016 - 12100 widzów, kolejka 29 ( do 29 kolejki)
  • 2014/2015 - 13236 widzów, kolejka 37;
  • 2013/2014 - 10671 widzów, kolejka 8;
  • 2012/2013 - 12873 widzów, kolejka 5;
  • 2011/2012 - 13757 widzów, kolejka 12;
  • 2010/2011 - 11870 widzów, kolejka 22;
  • 2009/2010 - 7245 widzów, kolejka 2.
Pierwszym sezonem, który rozpoczął nową erę w stadionowej frekwencji w Polsce był sezon 2010/2011, kiedy to zaczęły się pojawiać nowoczesne obiekty budowane na Euro 2012. Obecnie inne miasta również uzupełniły w większości przypadków braki w infrastrukturze stadionowej lub to robią (np Łódź, liczymy na Szczecin, Chorzów).


czytaj też: Średnie frekwencje na stadionach 2005-2015, Polska [wykres]

Wizerunek Ekstraklasy zmieniają zapełniające się trybuny. Cieszy, że ten proces zmierza w dobrym kierunku, bo za kibicami i dobrą atmosferą  w naturalny sposób podążają reklamodawcy i ich pieniądze.

Zapraszam Was także do śledzenia "ligi frekwencji" obejmującej 50 najlepszych klubów lig centralnych w Polsce. Wysokie miejsce utrzymuje ciągle II-ligowy GKS Tychy. Również Arka Gdynia potwierdza ekstraklasowe aspiracje nie tylko dobrą grą na boisku, ale również frekwencją na trybunach. Arka i Wisłą Płock są już jedną nogą w Ekstraklasie. Ważne, żeby  kolejnym sezonie beniaminkowie wzmocnili Ekstraklasę także na trybunach. A może być o to bardzo ciężko jeżeli spadnie Górnik, Śląsk czy Jagiellonia.

Aktualne zestawienie średnich frekwencji w obecnym sezonie wraz z trendami na tle średniej dostępne jest tutaj: Frekwencje na polskich stadionach 2015/2016



Zachęcam Was serdecznie do polubienia profilu FutbolwLiczbach na Facebook, jeżeli podobają się Wam moje teksty i chcecie ich więcej.

wtorek, 23 lutego 2016

Frekwencjometr wskazał gorące miejsce na Górnym Śląsku. [24536 widzów w Zabrzu na WDŚ]

Wielkie Derby Śląska uratowały średnią frekwencję 23 kolejki Ekstraklasy.

Średnia ta wyniosła 8813 widzów, czyli nie odbiegała zbytnio od średniej tego sezonu.  Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że cztery zespoły z grupy TOP5 czyli Legia, Lech, Lechia  i Śląsk grały na wyjazdach. Mimo to średnia 23 kolejki była wyższa o prawie 200 osób od średniej frekwencji obecnego sezonu.

czytaj więcej: Frekwencje stadionowe grupy klubów TOP5.

Świetna frekwencja na otwarciu nowego stadionu w Zabrzu (24536 widzów) pokazuje, że Górnik Zabrze w szybkim tempie wskoczyć może do wspomnianej grupy TOP5, posiadającej prestiżowe stadiony i niezłą frekwencję. Już teraz szturmem wskoczył do najlepszej ósemki.

Wydawało się, że najbliżej do wypadnięcia z TOP5 będzie Śląskowi Wrocław, ale frekwencja w meczu 22 kolejki we Wrocławiu może sugerować, że stolica Dolnego Śląska nie podda się bez walki.

W sytuacji gdy do gry na poważnie włączają się zabrzanie to prawdopodobny staje się scenariusz, w którym średnia frekwencja Ekstraklasy na koniec sezonu przekroczy 9 tysięcy widzów. Byłby to najlepszy wynik od wielu lat. Jeżeli w tym kierunku będziemy zmierzali, to jeszcze przyjdzie czas szerzej o tym napisać. Sporo zależy od tego na jakim poziome utrzyma się frekwencja w Zabrzu w meczach pozostałych do końca sezonu.




Ale o to chyba można być spokojnym. Wart przypomnieć, że kibice Górnika Zabrze potrafili w sezonie 2009/2010 wygrać ligę frekwencji ze średnią widzów przekraczającą 10 tysięcy grając na zapleczu Ekstraklasy.

czytaj więcej:

Średnie frekwencje na stadionach 2005-2015, Polska [wykres]



Walka o utrzymanie powinna sprzyjać dobrej frekwencji, chyba że zespół zupełnie nie podejmie walki. Kibice potrafią godzić się z porażkami swojego zespołu, ale nie zaakceptują braku pełnego zaangażowania.

Tak czy inaczej warto odnotować wzrost frekwencji w Zabrzu ( 323% w stosunku do swojej średniej sezonu), we Wrocławiu (158%), w Lubinie (145%). Przyjazd Cracovii, innego zespołu z Małopolski do Niecieczy także spowodował relatywnie wysoką frekwencję (158% średniej) w tej miejscowości. Tydzień temu w Warszawie spotkanie z Jagiellonią również cieszyło się duży zainteresowaniem (142% średniej Legii).

Są przesłanki żeby sądzić, że tylko kwestią czasu jest pokonanie przez Ekstraklasę magicznej bariery średniej frekwencji 10 tysięcy widzów.

W sezonie 2011/2012 byliśmy najbliżej ze średnią 8834 widzów.

czytaj więcej:

Ile dzieli nas od Europy, czyli średnie frekwencje na stadionach w Polsce.



Ciągle to niewiele, ale liczy się tendencja. Przy populacji naszego kraju sięgającej 38 milionów ludzi, z niezłą siatką dużych ośrodków miejskich i z dobrymi stadionami Polska jest poważnym kandydatem do dziesiątki europejskich lig z najwyższą frekwencją. Moim zdaniem to tylko kwestia czasu. Za frekwencją pójdą reklamodawcy, większe pieniądze i być może kiedyś będziemy poważnie traktowani w Europie.

poniedziałek, 21 września 2015

Frekwencje stadionowe ostatniej dekady, to dominacja Lecha Poznań [wykres]

Średnie frekwencje na stadionach 2005-2015, Polska [wykres]


Tak się składa, że kiedy piszę ten tekst Lech Poznań przeżywa poważny kryzys. Słabe wyniki zespołu osiągane w lidze przekładają się niewątpliwie na spadek frekwencji. Warto jednak budowanie frekwencji na stadionie widzieć jako pewien ciągły proces zachodzący w dłuższym czasie. Chwilowe wahania trendu w dłuższej perspektywie nie mają większego znaczenia w procesie budowania marki klubu.
Na "mapie" frekwencji stadionowych ciągle zachodzą spore zmiany. Jedne wynikały z okresów ograniczenia ich pojemności za sprawą przebudowy, inne z poprawy jakości trybun stadionów, jeszcze inne z awansów lub spadków. Są też takie "tąpnięcia", które wynikają ze zorganizowanego bojkotu kibiców. Ten ostatni przypadek występuje obecnie w Bydgoszczy i od prawie 2 lat nikt nie ma pomysłu na rozwiązanie tego problemu.




1. Lech  Poznań - 16,3 tys. widzów.

Wykres zamieszczony powyżej pokazuje średnie frekwencje z poszczególnych sezonów osiągane przez poszczególne kluby w okresie 2005/06 - 2014/15. W ostatnich latach najwyższą średnią frekwencję w jednym sezonie uzyskał Lech Poznań. W sezonie 2012/2013 na stadion przy Bułgarskiej przychodziło średnio ponad 22,5 tysiąca widzów. Lech Poznań uzyskał także najwyższą średnią ze średnich z poszczególnych sezonów - 16,3 tys. widzów. Tak dobry wynik na tle innych klubów z ligowej czołówki Lech osiągnął za sprawą sprawnie przeprowadzonej przebudowy stadionu. Jedynie w sezonie 2009/2010 klub z Wielkopolski miał duże problemy w pojemnością trybun wyraźnie ograniczające liczbę widzów do  średniej niespełna 8 tys widzów. W analizowanym okresie (ostatnich 10 sezonów) Kolejorz wygrywał ligę frekwencji w 7 sezonach w analizowanym okresie. Tylko raz w tym okresie wygrała....

2. Legia Warszawa  - średnia z 10 sezonów to 12,9 tys widzów.


Średnia stołecznego klubu z 10 sezonów to 12903 widzów, co daje Legii drugie miejsce. Dopiero drugie, zważywszy na potencjał populacji stolicy przekraczający 2 miliony mieszkańców licząc z całą aglomeracją. Wstyd. Inaczej tego nie da się określić. Jeżeli stołeczny klub walczący co roku o Mistrzostwo Polski nie jest w stanie zapełnić średniej wielkości stadionu to taki wynik frekwencji można oceniać jedynie negatywnie. W analizowanym okresie Legia tylko w jednym sezonie uzyskała najwyższą frekwencję w Polsce. Było to w sezonie 2011/2012 z wynikiem niespełna 21 tys widzów na mecz. Podobnie jak w Warszawie, wyższe oczekiwania w kwestii frekwencji można mieć w Krakowie.

3. Wisła Kraków - 12,2 tys. widzów.


Dawną stolicę Polski licząca prawie 3/4 miliona ludzi z pewnością stać na znacznie wyższą frekwencje, zwłaszcza na dużym obiekcie Wisły. Trzeba przyznać, że potencjał kibicowski dzieli się w tym mieście na dwa kluby, ale nie zmienia to faktu, że po wybudowaniu dużego stadionu frekwencja budzi niedosyt. W analizowanym okresie 10 lat średnia frekwencja Wisły to niespełna 12,2 tysiąca widzów na mecz. Obecny sezon zapowiada się podobnie. Pocieszający jest fakt, że prawie we wszystkich sezonach Wisła notowała średnią frekwencją na poziomie nie mniejszym niż 12 tys widzów. Od tej reguły mamy 3 wyjątki: sezon 2009/2010, w którym trwała przebudowa stadionu, Wiślacy grali na obiekcie Hutnika,  sezon 2006/2007 na starym obiekcie z frekwencją 9743 widzów na mecz oraz sezon 2005/2006, w którym Wisła wygrała ligę frekwencji z wynikiem 10467 widzów.

4. Lechia Gdańsk - 10,5 tys. widzów.


Czwartym z kolei klubem pod względem frekwencji jest Lechia Gdańsk. Zbudowanie nowego stadionu dało nowy impuls przyciągający większą ilość kibiców. Jednak frekwencja w Gdańsku mimo wysiłków włodarzy klubu nie daje obecnie powodów do satysfakcji i nie oddaje jeszcze potencjału tego miasta. W przypadku Lechii jednym z istotnych czynników mających wpływ na niższą frekwencję są raczej mizerne wyniki zespołu, choć dla prawdziwych fanów nigdy nie mogą być one usprawiedliwieniem. Najwyższa średnia frekwencja z całego sezonu na Lechii to 17,3 tysiąca widzów w sezonie 2011/2012. Dwa lata później średnia sezonu spadła w Gdańsku do poziomu 12,8 tysiąca widzów. Średnia z całego okresu to 10,5 tys. widzów.

5. Śląsk Wrocław - 8,9 tys. widzów.


Kolejne duże polskie miasto z dużym, nowoczesnym stadionem, a średnia frekwencja poniżej oczekiwań. W przekroju 10 sezonów to zaledwie 8,9 tysiąca widzów. Najlepszy pod względem frekwencji sezon we Wrocławiu miał miejsce podobnie jak w Gdańsku 4 lata temu. Wtedy Śląsk osiągał średnią prawie 17 tys widzów. Ubiegły sezon to już tylko nieco ponad 11 tys widzów, a w obecnym, o zgrozo, niecałe 9 tysięcy. Trzeba przyznać, że wielki, nowoczesny i jednocześnie pustawy stadion to bardzo przykry widok. Znacznie lepsza atmosfera panowała na Oporowskiej. Jeżeli we Wrocławiu nie uda się odwrócić spadkowej tendencji, to piąta lokata Śląska jest stanowczo zagrożona. Marna frekwencja we Wrocławiu stanowi najlepszy dowód na to, że nie wystarczy zbudowanie nowoczesnego obiektu i on sam przyciągnie publiczność. Samo się nic nie rozkręci. Ludzie z ciekawości oczywiście przyjdą na nowy stadion, ale utrzymanie ich to już zupełnie inna bajka.

6. Korona Kielce - 8,3 tys. widzów.


Klub z Kielc dysponujący nowym obiektem w kilku sezonach zanotował naprawdę niezłą średnią frekwencję. W sezonie 2009/2010 było to średnio 10,2 tys widzów na mecz. Jak na potencjał miasta o populacji około 200 tysięcy mieszkańców to jest wynik budzący uznanie. Gorzej, że w Kielcach, tak samo jak na stadionie Śląska, widać obecnie spadkową tendencję w zakresie frekwencji. Średnia z analizowanego okresu 10 lat, to 8,3 tysiąca ludzi na trybunach. Korona swoją wysoką średnią zawdzięcza m.in. dość stabilnemu zainteresowaniu kibiców. Średnie z całej dekady w Kielcach wahały się między 6 a 10 tys. widzów

7. Górnik Zabrze - 7,5 tys. widzów.


Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Zabrzu. Tak niska lokata Górnika, który posiada naprawdę sporą populację kibiców, wynika z ciągnącej się jak flaki z olejem przebudowy obiektu. Pojemność stadionu zabrskiego aż przez ponad 4 sezony była ograniczona do 3 tysięcy widzów. Ale nie jest dla nikogo tajemnicą, że potencjał kibicowski Górnika z pewnością szacować można na kilkanaście tysięcy widzów. Górnik pokazał to wielokrotnie w sezonach poprzedzających przebudowę obiektu. Całkowitym ewenementem jest fakt, że Górnik wygrał ligę frekwencji w sezonie 2009/2010 ze średnią przekraczającą 10 tysięcy widzów występując na zapleczu ekstraklasy. To jest jedyny przypadek w ostatnich latach, żeby tak wysoką średnią zanotował zespół występujący na drugim ligowym froncie. Świetnie to świadczy o kibicach w Zabrzu. Kolejny wynik uzyskany w tej dziesięciolatce na zapleczu Ekstraklasy to średnia 8236 widzów na stadionie wspomnianej wyżej Korony w sezonie 2008/2009.

8. Ruch Chorzów - 6,6 tys. widzów. 


Klub w Chorzowie może pochwalić się wysokim miejscem  w lidze frekwencji. Mimo ciągłych problemów z pieniędzmi, ciągłą wyprzedażą wypromowanych zawodników klub osiąga dobre wyniki i przyciąga sporą, jak na warunki niewielkiego miasta, rzeszę kibiców. Kibice z Chorzowa są zapewne wściekli, że tyle lat czekać muszą na nowoczesny obiekt. Nie mam wątpliwości, że po jego zbudowaniu frekwencja w Chorzowie znacznie wzrośnie.


9. Zagłębie Lubin - 6,1 tys. widzów.

Pierwszą dziesiątkę klubów z najwyższą frekwencją zamyka Zagłębie Lubin z wynikiem ~6,4 tys. widzów na mecz. Najgorszy dla drużyny z Dolnego Śląska był ostatni sezon, kiedy po spadku do I ligi frekwencja spadła do poziomu niespełna 4 tys widzów. Najwyższą frekwencję Zagłębie notowało w sezonach 2009/10 oraz 2010/11, kiedy na trybunach zasiadało średnio prawie po 8 tys widzów.

czytaj też: 70 lat Zagłębia Lubin.

10. Jagiellonia Białystok - 5,8 tys. widzów. 


Przebudowa stadionu, dobra gra zespołu i świetna atmosfera wokół klubu powodują, że klub Białegostoku bije kolejne rekordy frekwencji i ostro pnie się w górę w lidze frekwencji stadionowych. To jeden z najlepiej rokujących klubów, które mogą już w niedalekiej przyszłości walczyć miejsce w pierwszej trójce klubów z najwyższą frekwencją w Polsce. O ile oczywiście działacze nie wpadną na jakiś "genialny" pomysł na walkę z własnymi kibicami itp. Na razie trwa wysoka fala mody na Jagiellonię. Żeby ten trend podtrzymać trzeba dobrych występów w pucharach, ale tych europejskich i ciągłego podnoszenia jakości zespołu. Średnia Jagiellonii w obecnym sezonie wzrosła 2,5 raza w  stosunku do średniej z 5 ostatnich lat. Ogromna jest dynamika przyrostu populacji kibiców w Białymstoku.
Czytaj więcej.

Zawisza Bydgoszcz.

frekwencja na piłkarskich stadionach pełen wykres

 

 


Zawiszę Bydgoszcz umieściłem na wykresie rzecz jasna tylko i wyłącznie z racji mojej "nieodwzajemnionej" sympatii dla tego klubu. Średnia z ostatnich 5 sezonów w Bydgoszczy zaledwie nieznacznie przekraczała 4 tys widzów. Taki wynik dawałby Zawiszy miejsce dopiero gdzieś pod koniec drugiej dziesiątki klubów. Jednak w tym klubie oraz w ósmym pod względem wielkości mieście w Polsce (~350 tys ludzi) drzemie spory potencjał. Był on wyraźnie widoczny począwszy od sezonu 2008/2009, kiedy Zawisza po 10 latach tułaczki w regionalnych ligach awansował na centralny szczebel rozgrywek. W tamtym sezonie o najwyższą frekwencję w II lidze Zawisza walczył z Pogonią Szczecin i ostatecznie nieznacznie przegrał tą rywalizację.
Sezon później bydgoski Zawisza był już klubem o najlepszej frekwencji w II lidze z frekwencją na poziomie 3,35 tys widzów na mecz.
Podobnie w kolejnym sezonie zakończonym awansem do I ligi, przy frekwencji prawie 3 tys. widzów.
Sezon 2011/12 był dla Zawiszy najlepszym w ostatniej dekadzie pod względem frekwencji. Z wynikiem ponad 5,4 tys. widzów, Zawisza był klubem o najwyższej średniej frekwencji na zapleczu Ekstraklasy.

6,7 tysiąca widzów na Zawiszy w momencie rozpoczęcia bojkotu.


Potencjał miasta tak naprawdę dał o sobie znać w sezonie 2013/2014, kiedy to spotkanie Zawiszy z Legią oglądało ponad 12,5 tys widzów. Warto również podkreślić, że do momentu rozpoczęcia bojkotu średnia frekwencja na Zawiszy w tym sezonie wynosiła 6,7 tysiąca widzów na mecz, czyli mniej więcej na poziomie ósmej w kraju Korony Kielce. Niestety napięcia na linii właściciel klubu - kibice wkrótce brutalnie zakończyły tą trwającą przez kilka lat falę wznoszącą niebiesko-czarnych, trwającą nieprzerwanie od IV ligi. Obecnie średnia liczba widzów na stadionie w I lidze osiąga pułap około 40% średniej z minionej pięciolatki. Nie wygląda to wesoło, jednak tysiące ludzie w moim mieście ciągle czeka na poprawę atmosfery wokół klubu. Mam nadzieję, że jak najszybciej będzie można przystąpić do jego kolejnej odbudowy.

czytaj więcej:

Dwa polskie kluby w Lidze Europejskiej ponownie po 4 latach.



Przy okazji warto przypomnieć, że w czasach poprzedzających erę telewizji i stadionów "krzesełkowych" w Bydgoszcz zdarzały się mecze przekraczające obecne krajowe rekordy uważane za absolutne medialne hity.
Przykładowo mecz pomiędzy Zawiszą a Górnikiem Zabrze, który odbył się w Bydgoszczy 30.08.1977 zgromadził około 45-50 tysięcy widzów, co jest nieoficjalnym rekordem frekwencji stadionu na Gdańskiej 163 i zapewne na długo jeszcze nim pozostanie. Trudno było określić liczbę widzów, bo kibice byli wpuszczani na bieżnię, stali w przejściach i cisnęli się w ławkach. wisieli nawet na okolicznych drzewach. Powrotu takiej popularności futbolu nad Brdą trudno się obecnie spodziewać, ale z pewnością Bydgoszcz stać na coś więcej niż garstka osób na "dwudziestotysięczniku".

Bieżące zmiany w lidze frekwencji można śledzić tutaj.

Tylko 3 kluby grają nieprzerwanie przynajmniej 10 lat w Ekstraklasie.

Często zdarza się słyszeć narzekanie na poziom naszej rodzimej Ekstraklasy. Z czego wynika słabość naszej piłki chciałoby zrozumieć wiele osób. Jak to możliwe, że w tak słabej lidze trudno nieprzerwanie utrzymać się przez 10 lat?

Ranking klubów polskich - sezony 2006/2007- 2015/2016

Na stronie zawisza1946.pl prowadzimy ranking klubów polskich, które przynajmniej raz w analizowanym okresie zagrały w Ekstraklasie. Liczba punktów zdobywanych w Ekstraklasie w danym sezonie wyświetlana jest na pomarańczowym tle (to taka pamiątka z czasów Orange Ekstraklasy). W sezonach, które klub spędził na zapleczu ekstraklasy liczba punktów dzielona jest na dwa, a w nowej II lidze (na 3 szczeblu rozgrywek dzielona jest na 4 ).

Taki ranking  lepiej pokazuje najbardziej stabilne organizacyjnie kluby. Można zrobić wynik w jednym sezonie , zadłużyć się i wkrótce spaść. Patrząc na słabość naszej piłki przez pryzmat europejskich pucharów przede wszystkim potrzebujemy solidnych, stabilnych firm. Nie wystarczą Lech i Legia. Punkty w klubowym europejskim rankingu dzielone są przez 4, czyli przez ilość występujących w pucharach polskich klubów.

Tylko trzy stabilne kluby.


Jak łatwo widać, tylko trzy najsilniejsze kluby grają w Ekstraklasie nieprzerwanie przynajmniej 10 lat. Niestety nawet tym najbardziej stabilnym zdarzało się osłabianie kadry i wyprzedaż wartościowych zawodników. W ten sposób o Lidze Mistrzów w Polsce kibice marzą już prawie 20 lat. Jeżeli jakiś klub reprezentuje nas nawet nieźle w Europie, to nie wystarcza mu wyrównanej kadry na dobre występy w lidze. Kluby z pierwszej trojki rankingu w efekcie w europejskich pucharach grają w kratkę i tym sposobem nie są w stanie ustabilizować finansów. I błędne koło się zamyka.

Poza pierwszą trójką jest jeszcze gorzej. Spadek z Ekstraklasy zaliczały tak poważne firmy jak Śląsk Wrocław czy Zagłębie Lubin (Mistrz Polski sezonu 2006/2007). Prawdziwy marsz z niższych lig zaliczyły w ostatniej dekadzie Lechia Gdańsk czy Pogoń Szczecin.

Ruch i Korona - dobry futbol bez wielkich pieniędzy.


Prawdziwym fenomenem jest Ruch Chorzów, który co roku boryka się z finansowymi problemami, a w tabeli dziesięciolatki zajmuje 5 lokatę w Polsce. Świadczy to z pewnością o świetnej umiejętności ciągłej selekcji młodych talentów. Mimo ciągłego promowania i sprzedawania kolejnych młodych zawodników Ruch funkcjonuje od lat na dobrym poziomie i ciągle znajduje kolejne perełki do oszlifowania i wypromowania. Nie bez znaczenia jest dobra praca z młodzieżą i niezłe warunki do szkolenia, spora liczba boisk z naturalną murawą.

Korona mocno uzależniona od samorządowej gotówki przeżywa obecnie spory kryzys, ale i tak jak na potencjał Kielc szóste miejsce w rankingu może budzić uznanie. Korona posiada nowoczesny obiekt, ale nie potrafiła wytworzyć tak dużego zainteresowania futbolem jak.....

Jagiellonia Białystok.

Sporo o tym klubie się ostatnio mówi. Na zainteresowanie mediów drużyną Michała Probierza przekładają się dobre wyniki osiągane w Ekstraklasie, a także ogromne zainteresowania publiczności jaka na żywo ogląda spotkania w Białymstoku. Na ostatni mecz Jagiellonii z Legią sprzedano komplet 22172 biletów. Spore zainteresowanie piłką w tym mieście współgra z zainteresowaniem sponsorów i w efekcie spodziewać się należy powstania w Białymstoku kolejnego solidnego ligowca. Być może przełoży się to w dalszej perspektywie na sumarycznie lepsze występy polskich zespołów w europejskich pucharach, o czym pisałem szerzej tutaj. Warto zaznaczyć, że zespole Michała Probierza miejsce w pierwszym składzie wywalczył już sobie Jacek Góralski, uznawany za jeden z największych talentów w Polsce grających na pozycji defensywnego pomocnika. W Wiśle Płock, jeszcze w I lidze stopień zaangażowania w grę mierzono ponoć w "góralach". Michał Probierz to trener, który potrafi docenić takie cechy charakteru. Oceniając całościowo ten projekt budowy silnego klubu w Białymstoku (obiekt, klub, wychowankowie), trzeba przyznać,  że zmierza to w dobrym kierunku. Poważną rysą na tym wizerunku jest sprzedaż kluczowych dla zespołu zawodników, Tuszyńskiego i Dżalamidze  przy pierwszej lepszej okazji. Daje to szanse pokazania się kolejnym zawodnikom, ale daje też prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że klubu o europejskim formacie w taki sposób się nie zbuduje. Może warto w końcu z nieco większym szacunkiem zacząć traktować 20-tysięczną liczbę fanów kupujących bilety w Białymstoku. Ciągłe osłabianie drużyny i kolejne baty zbierane w eliminacjach pucharów europejskich potrafią zniechęcić sporą część ludzi do chodzenia na mecze. W końcu dlaczego mamy dostawać wiecznie baty?
Warto pamiętać, że po zbudowaniu nowego stadionu w Kielcach średnia frekwencja w jednym z sezonów również przekroczyła 10 tys widzów. Jednak na dłuższą metę nie udało się utrzymać takiego zainteresowania widzów. Może ludzie oczekują po prostu wyższej jakości? Mamy już coraz więcej autostrad czy lotnisk. Wielu polaków pracuje w Europejskich korporacjach. Pod wieloma względami Polska zaczyna przypominać Europę. Jednak dobrej jakościowo piłki nie możemy się doczekać. Do Ligi Mistrzów awansują kluby z innych krajów "demoludu". Potrafili zbudować solidne zespoły na Ukrainie, Białorusi, w Czechach, na Słowacji, w Rumunii. Nawet w Kazachstanie. Dlaczego nie udaję się nad Wisłą? Może brakuje umiejętności pozyskiwania dużych, prywatnych inwestorów?

Zagłębie Lubin.

Mistrz Polski sprzed 8 lat, zajmujący naszym w rankingu 8 miejsce, powrócił udanie na łono Ekstraklasy. W Lubinie nie ma już takiego finansowego eldorado jak przed laty. Sporo szans dostają wychowankowie miejscowej akademii. Zagłębie ciągle gra jeszcze niezbyt równo. Być może powrót do linii obrony Macieja Dąbrowskiego podniesie jakość gry defensywnej. W ostatniej kolejce Maciej trafił do jedenastki kolejki Canal +, bo faktycznie dawał dużo "spokoju w  tyłach" Zagłębia. W Zagłębiu po awansie nie popełniono grzechu z sezonu 2009/2010, gdy po awansie do Ekstraklasy przesadzono z ilością transferów.
Moim zdaniem w Zagłębiu będzie można liczyć w tym sezonie na dobrą jakość.

Górnik Zabrze. Z nowym stadionem będzie nowa jakość na murawie.


GKS Bełchatów po spadku do I ligi będzie miał problemy z utrzymaniem dobrej 9 pozycji w rankingu. Zabrze, które w tym sezonie otrzyma część trybun nowego stadionu Górnika już niedługo zamieni się ponownie w twierdzę trudną do zdobycia. Niech nikogo nie myli obecna pozycja tego zespołu w tabeli.

Problemy finansowe i organizacyjne spowodowały, że ogromne problemy przeżywają po spadku do niższych lig takie piłkarskie firmy jak Widzew Łódź, Polonia Warszawa czy Łódzki KS. Duże marki mają jednak to do siebie, że odradzają się jak feniks z popiołów. Taką drogę przeszły w ostatnich latach Lechia Gdańsk, Pogoń Szczecin czy bydgoski Zawisza. Na zapleczu Ekstraklasy ponownie zameldowało się w tym sezonie Zagłębie Sosnowiec.

Zapraszam do śledzenia całego rankingu. Jest on aktualizowany na bieżąco. po każdej ligowej kolejce.