sobota, 21 maja 2016

Kiedy jak nie teraz? Legia przed eliminacjami Champions League.

Legia Mistrz. Ale czy to jest mocny mistrz?


Pytanie takie nasuwa się zawsze gdy polski zespół ma stanąć w szranki rywalizacji o fazę grupową Ligi Mistrzów. Dominacja Legii na krajowym podwórku jak wiadomo wcale nie była taka jednoznaczna, bo do ostatniej kolejki ważyły się losy rywalizacji.

W obecnym sezonie Legia Warszawa osiągnęła średni ranking (według metodologii stosowanej przez algorytm  FutbolwLiczbach.pl) na poziomie 2,21.

Ten sam algorytm w następujący sposób szacował siłę zespołów poprzednich Mistrzów Polski w ostatnich latach w następujący sposób:

  • 2012/13 - Legia Warszawa - 2,46;
  • 2013/14 - Legia Warszawa - 2,52;
  • 2014/15 - Lech Poznań - 2,12;
  • 2015/16 - Legia Warszawa - 2,21.
Ranking opiera się o punkty i bramki zdobywane w naszej Ekstraklasie. Gdyby założyć, że w tym okresie poziom całej Ekstraklasy wzrósł, to ranking Legii na poziomie 2,21 nie musiałby oznaczać spadku piłkarskiej jakości  Mistrza Polski. Wartość Ekstraklasy weryfikowana jest co roku poprzez udział i osiągnięcia zespołów polskiej Ekstraklasy w europejskich pucharach.
Warto zauważyć, że w ostatnich dwóch latach nasze kluby zaprezentowały się w europie znacznie lepiej niż w poprzedzających je sezonach 2012/2013 oraz 2013/2014.
Ostatnie 2 lata to gra naszych klubów na poziomie około 5 punktów "eurorankingu" klubowego.



źródło: 90minut.pl


Być może są to pierwsze przesłanki wzrostu siły naszej ligi. Lech Poznań, który nie radził sobie w tym sezonie najlepiej w Ekstraklasie, potrafił wygrać na wyjeździe z Fiorentiną w fazie grupowej Ligi Europy. Legia także grała w fazie grupowe tych rozgrywek. Dwa polskie zespoły w LE to jest pewien progres, który warto odnotować. Siła naszych pucharowiczów zostanie już za kilka miesięcy ponownie zweryfikowana. Czego możemy się spodziewać w nadchodzącym sezonie pucharowym?

Wieści dochodzące z obozu mistrzów są niepokojące. Powszechnie powtarzana jest opinia, że najlepszy strzelec zespołu ma zielone światło na opuszczenie klubu jeżeli wpłynie wystarczająco dobra finansowo oferta wykupu. Możemy usłyszeć opinie pełne zrozumienia, dla takich decyzji. Nikolić ma już niewiele lat na pokazanie się w lepszych ligach, itd.

Przedłużenie pobytu Artura Jędrzejczyka, który jest niezmiernie ważnym członkiem bloku obronnego Legii, jest podobno za drogie dla mistrzów polski. Być może to tylko taka forma targowania się z włodarzami FK Krasnodar. OK. Poczekajmy.

Takie opinie pokazują, że ciągle mamy mentalność biedaczków, którzy za kilka milionów sprzedadzą swojego kluczowego zawodnika. Czy takie działanie rzeczywiście opłaci się w dłuższym rozrachunku? Przecież dobra gra Legii w Europie to także pieniądze dla klubu. To główny warunek rozwoju klubu. Przy takim podejściu wiecznie będziemy tkwić w kompleksach. Od lat dziwi mnie takie podejście, bo przecież czołowe kluby z równie biednych krajów byłego bloku wschodniego jak choćby Rumunia, Ukraina czy Czechy potrafiły podnieść swoje najlepsze kluby na poziom Ligi Mistrzów i na nim regularnie funkcjonować.

A może jesteśmy całkiem atrakcyjnym krajem do grania w piłkę? Mamy nowoczesne stadiony, średnią frekwencję, która w tym sezonie przekroczyła 9 tysięcy widzów na mecz pierwszy raz od niepamiętnych czasów, świetną atmosferę na trybunach.




Potrzeba jeszcze regularnych sukcesów naszych klubów na arenie międzynarodowej, żeby jeszcze mocniej nakręcić koniunkturę na futbol. A mamy potencjał, że w przyszłości mieć naprawdę silną ligę z kilkunastoma średnio tysiącami ludzi na trybunach.

czytaj też:
Ile dzieli nas od Europy, czyli średnie frekwencje na stadionach w Polsce.

W naszym kraju żyje już pokolenie dorosłych ludzi, którzy nie widzieli na polskich boiskach piłkarskiej Ligi Mistrzów. Potrzeba zdecydowanych wzmocnień kadry Legii Warszawa, żeby można poważnie myśleć o fazie grupowej LM. Takie są fakty. Jeżeli Legia w 100-lecie istnienia klubu nie zdobędzie się na finansowy wysiłek poważnego wzmocnienia kadry przed eliminacjami LM, to kiedy?

Kiedy jak nie teraz?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza